środa, 23 sierpnia 2017

Obraz

Mam w domu pewną szuflade w której upchnięte są... śmieci... :P Tak tak, dobrze czytacie, trzymam w szufladzie śmieci :P. Dokładniej to są tam rzeczy typu: rolki po papierze, jakaś plastikowa butelka, kilka korków, stara drewniana łyżka, kawałki materiałów, mały zgrabny słoiczek, styropianowe tacki po kupnych pierogach, pudełeczka po zapałkach itp. 
Jedni pomyślą: " po cholercie jej to, tylko miejsce zajmuje" a drudzy doskonale zrozumieją ;).
Bo widzicie moi Drodzy... niektórym "śmieciom" można nadać drugie życie... z reguły, w prosty i kreatywny sposób. Chcecie przykłady? To zerknijcie TUTAJ, TUTAJ i TU no i może jeszcze TU.
Większe gabarytowo rzeczy też czasem przechowuje... Np z takich pudełek po butach można zrobić domeczki dla małych figurek albo tak jak Dusia ostatnio stajnie dla swych koników i kucyków. 
Natomiast kilka dni temu kurier przywiózł dla Dziecka mego nowy, duży zestaw klocków lego (odrazu mówię, że chińską wersję a o tym czy są ok napisze może innym razem). Klocuszki oczywiście umieszczone były w opakowaniu ale wewnątrz oprócz nich znajdowało się też takie pudełko. 


Gdy na nie spojrzałam odrazu wiedziałam, że nie dam wyrzucić... przecież może powstać z tego piękna rama a w środku obraz :D.
Dusia podzieliła mój entuzjazm i dziś zabrała się za przemianę :)

Pierwotnie rama miała być brązowa ale plany jednak zostały zmienione. Mała Artystka ostatecznie zdecydowała się na użycie brokatowych farb od Bambino w kolorach: fioletowy, niebieski oraz różowy.


niedziela, 20 sierpnia 2017

To już jest koniec... Zwierzaków Cudaków

Wiecie jakie to jest fajne... jak człowiek podczas mycia podłogi wpadnie sobie na coś, wprowadzi to w życie i z czasem okazuje się, że był to ekstra pomysł? Bo ja wiem :P. Tak właśnie było z Projektem Zwierzaki Cudaki... W trakcie sprzątania wymyśliłam, ogłosiłam i pomału się rozkręcało. W pierwszej edycji była tylko garstka Uczestników ale i tak się cieszyłam... Druga to był już dla mnie szok, że tyle Osób chce się bawić (podsumowanie TUTAJ)... A trzecia? znowu wielkie wow :D

Dla tych którzy nie brali udziału krótkie streszczenie zasad :) Co miesiąc zapodawałam 4 zwierzaki a chętni wraz ze swoimi pociechami musieli w dowolny, kreatywny, plastyczno-techniczny sposób stworzyć chociaż jednego.
Pierwotnie zabawa miała trwać 3 miesiące ale oczywiście została ciut przedłużona, w sumie na prośbę Uczestniczek, choć nie ukrywam, że wielką radością było dla mnie czytanie wszystkich zaangażowanych "apeli" i z miłą chęcią dalej organizowałam :)

Jak już o Uczestniczkach wspomniałam to koniecznie napisać muszę, że były nimi cudowne i pomysłowe Dziewczyny, zarówno blogerki jak i Osoby nie posiadające swoich stron. 

- Lucyna Kozłowska
- Monika Flok
- Monika Wyczołek
- Paulina Załęska

środa, 16 sierpnia 2017

Jak zmierzyć promieniowanie UV

Dusia jest już dużą dziewczynką i generalnie wie, że trzeba uważać na słońce, bo choć czasem fajnie się wygrzać to jednak może to szkodzić itd. Jednak czy duże czy małe to jednak jeszcze tylko dziecko i czasem się buntuje... No bo po co ta czapka z daszkiem jak głowa się poci a smarowanie, zwłaszcza późniejsze odczekiwanie, to strata czasu bo ona chce do basenu teraz już... albo przecież wcale nie jest aż tak gorąco i wieje wiaterek to spokojnie można wyjść, co z tego, że słońce tak czy siak świeci i tylko odczuwalna temperatura jest niższa. Niby słyszała o czymś takim jak promieniowanie UV ale chyba nie do końca w nie wierzy skoro go nie widać ;) Na szczęście na rynku dostępny jest bardzo fajny zestawik z mini eksperymentem, który może ułatwić zrozumienie owego zjawiska a przede wszystkim daje możliwość zmierzenia mocy promieniowania w danej chwili i miejscu. 
Nie wierzycie? To sami zobaczcie :)

FUN beads to jeden z produktów firmy Funiversity
Ich eksperymenty nie są nam obce ponieważ kilka gościło już w naszym domu a poczytać o nich możecie TUTAJ. Dodatkowo dodam, że według Dusi ten zestaw jest jednym z najfajniejszych ;)


środa, 9 sierpnia 2017

Mussssujący lód

Była już u nas Inwazja kolorowej piany KLIK oraz Wybuchowe cytryny KLIK a teraz przyszła pora na coś niby podobne ale jednak ciut innego. Dodatkowo ta wersja idealna jest na ciepły, wakacyjny dzień ponieważ w roli głównej występuje lód :).
Jednak wszystko po kolei... 
Najpierw musiałam przygotować podkład do zabawy/eksperymentu, czyli w 3 pojemniczkach zmieszałam wodę z sodą i barwnikami. Potem jeszcze tylko na trochę do zamrażalnika i można działać. :)

 

Dusia otrzymała bojowe zadanie polegające na rozpuszczeniu kolorowego, sodowego lodu... Do dyspozycji miała tylko łyżeczkę i miseczkę z octem ;).

piątek, 4 sierpnia 2017

Puzzle Układam i opowiadam - Łódeczki

Dotarła do nas niedawno cudowna niespodzianka od Kapitana Nauki - zupełnie jakby czytał mi w myślach, bo właśnie ten produkt zamierzałam niedługo kupić mojemu dwulatkowi. :). Mam na myśli puzzle z serii "Układam i opowiadam" - ŁÓDECZKI.

 
Dlaczego chciałam kupić właśnie te puzzle? Mój synek nie ogarnia jeszcze wieloelementowych puzzli, a te dwuelementowe nie są już dla niego żadnym wyzwaniem. Pomyślałam więc, że puzzle złożone z większej ilości elementów, ale układane w bardzo prosty liniowy sposób, zainteresują go na dłużej. I nie myliłam się!

poniedziałek, 31 lipca 2017

Plastelinowe salamandry

Dusia w swej domowej biblioteczce nie posiada zbyt dużo książek z gatunku tych kreatywnych z masą pomysłów na zrobienie czegoś, ale coś tam jednak na półce stoi. W sumie bardzo rzadko z nich korzystamy co nie oznacza, że nie są w jakimś stopniu fajne. Czasem jednak nastaje dzień w którym me Dziecko wyciąga je i przegląda w poszukiwaniu inspiracji. I tak było np 2 dni temu. Ciekawa byłam co wpadnie Jej w oko... trochę to trwało... aż w końcu zdecydowała się na salamandry z książki "Wszystko co zrobić z modeliny, plasteliny, koralików" od Wydawnictwa Zielona Sowa.


Trochę żałowałyśmy, że akurat nie mamy modeliny, bo jednak fajniej jak potem zrobiona rzecz staje się twarda i trwalsza ale cóż... Dusia w ciągu ostatniego miesiąca wylepiła 3 duże opakowania i nie uzupełniłam zapasów :P. Na szczęście w szafce czekała nowiutka plastelina z Bambino więc skorzystałyśmy z niej :).

Ulepienie salamander tak naprawdę jest mega proste. Należy zacząć od uwałkowania tułowia... z jednej strony grubsze, z drugiej cieńsze...
Jaki kolor i wzór będzie miała płaz zależy od tego co wybierzemy. 
Można np zrolować dwa kawałki plasteliny i będzie wyglądać to mniej więcej tak:

czwartek, 27 lipca 2017

Czym sprząta nieperfekcyjna Pani Domu

Przyznam się bez bicia, że perfekcyjną Panią Domu nie jestem... ba... nawet strasznie daleko mi do niej. Powiedzmy, że staram się mieć jako taki ład w domu, co by jak Ktoś niezapowiedziany przyjdzie nie przestraszył się, ale zdarzają się też dni w których są paprochy na panelach i kurz zalega na szafkach. Może to lenistwo, bo przecież aktualnie nie pracuje, a może szkoda mi życia na ciągłe sprzątanie.. ;).  Czy mi z tym źle? Czasem tak ale nie można być idealnym :P. Pozatym czy Wy też odnosicie wrażenie, że wszelaki bród pojawia się w tempie błyskawicznym? Co z tego, że poodkurzałam wczoraj i pomyłam naczynia jak dziś już znowu trzeba było to zrobić... Żeby jednak nie było, czasem grubsze sprzątanie urządzam ale muszę czuć jakiś "przymus" lub mieć poprostu wenę na to... a wtedy jak już się wezmę za robotę to umyję okna i zmienie firanki i łazienkę od a do z wypucuje itd.:)

Kolejna rzecz przez którą stwierdzam, że nie jestem perfekcyjną Panią Domu to to, że nie znam tych wszystkich magicznych trików... No wiecie, że można domowymi sposobami, korzystając z czegoś co ma się np w szafce kuchennej coś innego wyczyścić itd. Generalnie to tylko czasem ocet biorę w obroty a poza tym to stawiam na kupne, chemiczne środki. Tu napisać Wam muszę, że tylko przy 2, 3 produktach zazwyczaj jestem wierna jakieś marce a w innych przypadkach skacze z kwiatka na kwiatek ;).
Ostatnio jednak w moim domu pojawiły się produkty, ułatwiające sprzątanie, z którymi chyba zaprzyjaźnię się ciut mocniej... Przynajmniej z dwoma :). Tak czy siak, wszystkie posiadają logo Meglio a ich dystrybutorem jest Firma Womax.

(Gapa jestem i nie cykłam zdjęcia odrazu zanim zaczęłam używać, ale spokojnie, wszystko było zamknięte i pełne)

piątek, 21 lipca 2017

Wydrapywanki

Coś mi ostatnio średnio idzie pisanie. Niby o czym to jest ale z weną średnio. Marudzić jednak dalej nie zamierzam i biorę się do działania ;).
Dziś coś bardziej plastycznego co zapewne spora część z Was doskonale zna a i u nas w domu już się pojawiało. Jednak jest na tyle fajne, że warto powtórzyć od czasu do czasu. A mowa bowiem o wydrapywankach :)


Gdyby jednak Ktoś nie wiedział jak takie dzieła zrobić to już szybciutko tłumacze :)
Na początku należy wyciągnąć białe kartki z bloku, najlepiej techniczne, a potem naszykować pastele olejne (od biedy, mogą być też zwykłe świecówki). My używałyśmy tych z Bambino.
Ta część jest chyba najbardziej żmudna ale cóż, trzeba pomęczyć łapki i ubarwić wszystko. Czym więcej kolorów tym lepiej :)


sobota, 15 lipca 2017

Mała, ptasia lekcja przyrody

Dnia pewnego, w sumie tak całkiem przypadkiem odkryłam coś ciekawego. Otworzyłam okno w naszym pokoju aby cyknąć zdjęcie pięknemu zachodowi słońca a przy okazji zobaczyłam małe ptasie gniazdko... w środku były jajeczka.


Wokół naszego domu jest sporo drzew a w ich koronach sporo gniazd, nie raz z daleka widziałyśmy siedzącego w środku ptaszka, gdzieś tam kiedyś na spacerze wyczaiłyśmy i jajeczka ale nigdy wcześniej nie miałyśmy gniazdka pod samym nosem, w bliskim zasięgu wzroku, no dosłownie na wyciągnięcie ręki. Szczerze mówiąc byłam zdziwiona, że tak pod samym oknem, bo przecież na parapecie ciągle siedzą koty i w ogóle ale widocznie jakiś skrzydlaty osobnik uznał nasz winogron i ścianę za dobre miejsce :).
Mijały dni, w sumie to nawet zapomniałam o gniazdku aż tak, mniej więcej po tygodniu od zobaczenia jajeczek, tchnęło mnie i znowu wyjrzałam. Co zobaczyłam? Pisklaczki...Takie tyci tyci, dopiero co wyklute :)

 

wtorek, 11 lipca 2017

Może trochę pomnożymy...?

Są rzeczy, czy może bardziej umiejętności, które musi posiąść każde Dziecko już na samym początku nauki w szkole. Bez nich ani rusz w kolejnych, wyższych klasach a i tak ogólnie w życiu byłoby bardzo ciężko. Na języku polskim to oczywiście czytanie i pisanie a na matmie... liczenie. Dodawanie i odejmowanie oraz chyba trudniejsze: dzielenie i mnożenie.

Dusia po wakacjach zaczyna 4 klasę (czas za szybko leci) także sporo ma już opanowane... no ale oczywiście wszystkiego tak samo musiała się nauczyć. Z mnożeniem nie było jakiś mega problemów, przynajmniej w zakresie do 50 :P. Potem troszkę więcej czasu trzeba było poświęcić ale wolałam nie stosować metody: wykucia tabliczki na pamięć. Zdecydowanie lepszym pomysłem były różne zabawy a gdy doszły w działaniach dwucyfrowe liczby dodatkowe zadania i poprostu trenowanie.  Pojawiła się u nas również fajna gra od firmy Alexander Toys - "Może pomnożę" z serii Sowa Mądra Głowa.


Nie będę Wam tu ściemniać i pisać, że to ulubiona gra Dusi, bo tak nie jest ale to tylko dlatego, że me dziecko poprostu nie pała miłością do pozycji czysto edukacyjnych. Choć uważam, że najlepsza nauka to ta poprzez zabawę to nie ma nic na siłę. Udało się jednak namówić Ją 2 razy jeszcze w roku szkolnym (raz w ramach powtórki przed kartkówką) i w ostatni weekend (co by przez wakacje wszystkiego nie zapomniała) na małe partyjki. Może nie skakała z radość przy liczeniu kolejnych działań z mnożenia ale pomijając ten element (mimo, że najważniejszy) to ocenia grę dobrze :). Biorąc pod uwagę powyższe, znamy ją już na tyle dobrze, że przyszedł czas i na małą recenzję.

niedziela, 9 lipca 2017

Wyniki konkursu na 4 urodziny bloga

4 urodziny bloga były i minęły... Taka to w sumie żadna znowu wielka data... ale konkurs postanowiłam zorganizować ;). 

Najpierw szukanie sponsorów... i tu chyba należą się największe podziękowania, zarówno dla tych którzy zgodzili się odrazu jak i dla Osób które już po zakończeniu sami postanowili coś dorzucić. To dzięki nim było o co walczyć a tak szczerze mówiąc to naprawdę fajne nagrody pojawiły się :).

Potem zebranie wszystkiego w całość.

Kolejny etap, jakże ważny, to czekanie i oglądanie zgłoszeń. Konkurs rozkręcał się pomalutku i dzień przed zakończeniem było mniej chętnych niż fantów. Ale tu się okazało, że szanowny facebook coś info ukrywał więc przedłużyłam go o 2 dni i się zaczęło dziać :) Super, że ostatecznie pojawiło się tylu chętnych na zabawę - jesteście świetni i pomysłowi :)

Na koniec wyniki. Najgorsza część dla organizatora, serio. Nie chodzi nawet o czas jaki trzeba poświęcić ale o wybór tych naj życzeń... 34 zgłoszenia a tylko (albo aż, zależy jak na to spojrzeć) 19 nagród. Przeglądałam setki razy, kilku faworytów odrazu wytypowałam a reszta... tutaj fajny pomysł, tam sporo pracy włożone a jeszcze gdzie indziej kilka chwytliwych zdań. Musiałam wezwać posiłki... Ostatecznie wspólnie z Dusią, po burzliwych obradach wyłoniłyśmy zwycięzców. 

Dziękuję każdemu kto postanowił złożyć życzenia :)
Gratuluję tym którzy coś zgarną... resztę przeprasza, ale to w końcu konkurs. Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi :)

I na koniec bardzo ważna wiadomość. 
Osoby które wygrały proszone są o kontakt ze mną! Wystarczy wiadomość: hej to ja, zgłaszam się, a potem dam info czy należy przekazać swoje dane bezpośrednio sponsorowi czy ja to muszę załatwić. Czemu tak? Bo kilku prosiło abym to ja przesłała a nie zwycięzca a w 3 innych przypadkach jak napiszecie sami na facebooku to Osoba która się nim zajmuje nie będzie wiedziała o co chodzi ponieważ ja z kimś innym ustalałam sprawę mejlowo.


A teraz to co Was najbardziej interesuje, czyli wyniki :)

czwartek, 6 lipca 2017

Wodne królestwo meduz

Pamiętacie podsufitową, wiosenno - ptasią dekorację w Dusi pokoju?


Ostatnio leżałyśmy sobie, w nie wiadomo jakim celu, na dywanie, patrzyłyśmy na nią i stwierdziłyśmy zgodnie, że wisi już dość długo... może nawet za długo? Niby fajne te ptaszorki i lubimy je ale lekko podkurzone się zrobiły i takie jakieś obyte. Więc rzuciłam hasłem "Stworzymy coś nowego? Dziecko me odpowiedziało: "Czy ja wiem? Może tak, ale co?". Hmmm... Myślimy... Mamy już lato, wakacje... wprawdzie słońca mało ale jakoś tak wodę ma się przed oczami... No i coś tam w głowach nam zaświtało. 

Najpierw powstały kolorowe meduzy... głównie z bloku i bibuły...

wtorek, 4 lipca 2017

Kreatywna sztuka z Artkiem

Gdy Dusia była mniejsza, miała tak 4-5 lat, bardzo lubiła wszelakie książeczki z zadaniami. Rozwiązywała ich dziesiątki lecz pod koniec przedszkola ciut zmieniła ilość i swe preferencje co do rodzaju łamigłówek choć nadal dość często spędzała w taki sposób czas. No i oczywiście na topie były kolorowanki :). Och, ile ja tego nakupowałam, ile razy obiecywałam sobie, że nie skuszę się na nową pozycję dopóki nie skończy któreś z tych 5 co ma już w domu :P. Potem jednak nastąpił początek szkoły a wraz z nim małe książeczkowe kryzysy. Choć w sumie to wcale się nie dziwię, bo przecież na lekcjach były zadania i ćwiczenia a potem w domu jeszcze prace domowe. Wprawdzie trening czyni mistrza ale nie ma nic na siłę. Oczywiście nie oznacza to, że w ogóle przestałam wyposażać me Dziecko w nowe książeczki tylko poprostu ograniczyłam pozycje bardziej edukacyjne. Z kolorowankami też już nie szaleje, bo wiem, że nie będzie tak jak dawniej siedzieć przy nich godzinami. Tylko problem polega na tym, że Dusia to taka typowa sroczka a do tego rozpuszczona ciut, w związku czym często podczas odwiedzin w sklepie woła: zobacz jaka fajna ta książeczka, kupisz mi?" A ja cóż... dokonuje szybkiego przeglądu i czasem odmawiam a czasem "daje się naciągnąć". No i pośród tych naciągniętych pozycji trafiają się zarówno takie co to są na topie tylko przez pół godziny po powrocie domu i takie które może niekoniecznie w jeden dzień zostają zrobione, ale często idą w ruch. Mówiąc, krótko, dana książeczka musi mieć w sobie to coś co sprawi, że me Dziecko nie zapomni o niej lecz z przyjemnością będzie sobie w danych chwilach spędzać przy niej czas. Czy jest jakiś złoty klucz? Nie. Może to być fajnie wydany szkicownik do projektowania ubrań albo coś o kotach i psach, czasem decydująca jest ilość zawartych naklejek albo poprostu pomysł na ciekawe i nietypowe zadania.

Dziś właśnie chciałam pokazać Wam jedną z pozycji, która niedawno pojawiła się w naszym domu i bardzo spodobała się zarówno Dusi jak i mi. Mogę chyba nawet stwierdzić, że takiej książeczki jeszcze u nas nie było.

"Sztuka, że szok"
Autorzy: Nikolas Catlow, David Sinden
Wyd. JUPI


Co jest takiego niezwykłego w tej pozycji?
Bez wątpienia główny bohater - Artek, który zaprasza i zachęca Dziecko do wspólnego tworzenia.

piątek, 30 czerwca 2017

Kocie cudaki

Już dziś kończy się czerwiec a u nas nie było jeszcze ani jednego wpisu na Projekt Zwierzaki Cudaki. Burzowa pogoda miewa jednak swoje plusy np takie, że me Dziecko pomimo kilku godzin spędzonych np na lepieniu z modeliny, kolorowaniu czy uzupełnianiu książeczek, miało jeszcze trochę chęci i na inne tworzenie.
W tym miesiącu do wyboru miałyśmy następujące okazy: kot, tukan, kangur oraz ośmiornica


Nikogo chyba nie zdziwi, że Dusia zdecydowała się na milutkie sierściuchy ;)
O kotach już tu co nie co było (posty spod tej etykietki znajdziecie TUTAJ) więc zależało mi aby nic nie powtarzać. Wstępnie szukałyśmy inspiracji w necie ale me Dziecko nagle oświeciło i przypomniało sobie, że w jednej z ostatnio kupionych gazetek, umieszczona była instrukcja jak zrobić z kartki głowę kotka :).

Pierwszy egzemplarz złożyłam ja a potem próbowała Dusia. Radość gdy wyszło była ogromna :)


Kotek pozyskał oczywiście oczka, nosek, wąsiki i łatki.

wtorek, 27 czerwca 2017

SuperQuizy pełne ciekawostek

Jak wiecie, Dusia uwielbia zwierzęta... najbardziej rzecz jasna te bardziej domowe ale nie tylko. Kiedyś ciekawiły ją np dzikie koty a aktualnie konie (post o tym był TUTAJ). Użyć słowa "pasja" nie mogę, bo to zbyt wiele ale jakaś fascynacja napewno. Oczywiście nie ma szału pod tytułem: muszę nagle mieć wszystko z końmi i o nich no ale jak już się coś pojawi to uśmiech na buźce pojawia się. Udało się nawet spełnić troszkę marzenie Dusi i już za dwa tygodnie odbędzie 5 dniową półkolonie w małej Stajni :). Codziennie mają być zajęcia w siodle a oprócz tego pomaganie przy pielęgnacji owych zwierząt, dowiadywanie się na ich temat różnych rzeczy oraz jakieś ogólne warsztaty i zabawy. W związku z tym moje Dziecko postanowiło się ciut dokształcić, bo a nóż zdobyta przez nią samodzielnie wiedza przyda się ;). Tu z pomocą przyszedł m.in, napewno znany Wam, Kapitan Nauka i jedna z jego pozycji :)

SuperQuiz Konie - ciekawostki + zagadki


Kiedy zaczęto oswajać konie? Czym charakteryzują się kuce? Jak należy zachowywać się przy koniach? Co lubią jeść? Wiecie? Bo Dusia już tak :D. Odpowiedzi na te pytania wyczytała w owym Quzie choć tak naprawdę to tylko malutka część informacji w nim zawartych. Dowiedziała się np też troszkę o rasach, częściach ciała, o tym jak konie pokazują swoje humorki oraz że są delikatne i chorowite. Nie zabrakło również wiadomości ściślej związanych z jazdą i sportem: stroje, rodzaje zawodów czy siodeł itd.

piątek, 23 czerwca 2017

Medal dla Taty

Jaki dziś jest dzień chyba każdy wie... W sumie to takie 3 w 1 mamy: zakończenie roku szkolnego (w przypadku Dusi koniec 3 klasy), imieniny Jana (mój Dziadek takowe imię nosi i jedziemy w gości w niedziele) czyli święcenie wody itp oraz Dzień Taty. Skupić bym się jednak chciała na tej ostatniej okazji.
Z moim Tatą mam wiele wspomnień... różne one są ale jeśli chodzi o dzieciństwo to zdecydowanie pozytywne... Mimo pracy i innych obowiązków, potrafił chodzić z nami do lasu, biegać po podwórku i bawić się w wojnę, uczyć grac w karty... Nie jedną dłuższą chwilę siedziałam z nim w garażu gdy np spawał drzwi do lasu  (tata był typem majsterkowicza i zazwyczaj gdy pytałam co aktualnie robi to odpowiadał, że drzwi do lasu) i uczył mnie wtedy jakie są klucze albo piosenek typu "Jedzie Janek jedzie mija mój domeczek czy ci się nie widzi u mnie porządeczek...". Co do piosenek to jest jeszcze jedna która zawsze będzie mi się z nim kojarzyć - "Wielka Miłość" Seweryna Krajewskiego. Tata zawsze mówił, że to jego "piosenka do trumny"... i choć nie była zagrana na pogrzebie to zawsze gdy ją słyszę, myślę o nim. Tak, tak, mój tata zmarł 5 lat temu... Mimo, że miał pewne swoje wady to ciężko było się z tym pogodzić... Zresztą, nie ma co ukrywać, że niby czas leci dalej, człowiek żyje ale... nie raz i nie dwa łzę uronił i tęsknotę poczuł.
A jak z Tatą Dusi sprawy się mają? Hmmm... Ona ma 9 lat a Grzesiek jest z nami od 5 (paradoksalnie, pierwszy raz realnie spotkaliśmy się w dniu śmierci mojego Taty). Także ten tego, wywnioskować szybko możecie, że nie jest Jej biologicznym ojcem. Ale czy to takie istotne? Oczywiście, że nie. Bo można nie być dawcą plemnika a prawdziwym Tatą tak.Wprawdzie praca (wcześniej kierowca a teraz spedytor) mocno ogranicza czas spędzany razem i do tego Dusia jest typową Córusią mamusi to jednak niewątpliwie łączy ich silna więź. Dlatego bez większych namów zrobiła na szybciutko (przed kolejną procesją) mały, symboliczny prezencik.
Złoty medal (niby mówiła, że srebrny się należy ale jednak pojawiło się 1 miejsce).

Wykonanie medalu było mega proste.
Wystarczyło wyciąć kółko z tekturki oraz jeszcze 2 tej samej wielkości z żółtego kartonu...

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Nasza wiosna w obiektywie

Kiedyś pojawiało się tu comiesięcznie foto podsumowanie...  z czasem jednak zabrakło mi chyba do tego chęci i systematyczności więc zaczęłam łączyć mniej więcej po 3 miesiące... aż w końcu jakoś idealnie ustawiło na pory roku i tak już zostało. Z jednej strony podoba mi się to a z drugiej, zawsze tyle zdjęć nazbieram, że post jest mega długi i podejrzewam, że na połowę nawet nie zwracacie uwagi :P. Narazie jednak zostanę przy tej zbiorowej wersji lecz pojawi się mała zmiana. Przy podsumowaniu zimy jedna Osoba napisała, że fajnie byłoby poznać historię pokazanych fotek... W związku z tym przy każdym kolażu dodawać będę chociaż po zdaniu... Może tak i ciekawiej będzie :)

Wiosna bez wątpienia mocno kojarzy mi się z ważnym Świętem jakim jest Wielkanoc :)
O naszych przygotowaniach było TUTAJ
Cóż... pogoda w ostatnich miesiącach nie rozpieszczała nas... Było dużo zimna i deszczu...
Na szczęście zdarzały się też ładniejsze dni i wtedy było zdecydowanie milej a my więcej czasu spędzałyśmy na świeżym powietrzu.

piątek, 16 czerwca 2017

Kryptos - rozszyfuj przeciwnika

Ostatnio sporo gier pojawia się tu ale jakoś tak powiedzmy samo wychodzi... ;) Był dłuższy okres w którym nie wzbogacaliśmy się w nowe egzemplarze a teraz co i rusz poznajemy kolejne pozycje :). Mam nadzieję, że nie macie jeszcze dość i lubicie nie tylko grać ale i również czytać recenzje :)

Dziś wracam do gier karcianych od Fabryka Kart Trefl - Kraków a na tapetę wskakuje Kryptos :)


Pozycja ta jak i dwie poprzednie o których pisałam (Kieszonkowy Bystrzak oraz Pentos) należy do serii Trefl Joker Line ale oprócz tego, że również zapakowana jest w małe pudełeczko i w roli głównej występują karty to tak naprawdę jest całkiem inna od swych poprzedników.

Powiem Wam szczerze, że trochę czasu minęło zanim zagraliśmy w Kryptosa... Czemu? Bo po 1 Dusia wolała spędzać czas przy znanych już pozycjach a po 2. owa gra wydawała nam się dość skomplikowana. Pewnego jednak wieczora, postanowiłam wraz z Grześkiem rozszyfrować ją i choć nie mogliśmy w pełni zagrać, ponieważ potrzeba tutaj minimum 3 graczy, to jednak udało nam się szybko ogarnąć zasady i okazało się, że tak naprawdę są one prościutkie. Dnia następnego namówiliśmy nasze Dziecko na kilka partyjek :).

Nim jednak napiszę o zasadach to jeszcze taka szybko prezentacja zawartości :)
(odrazu wspomnę też o tym, że nie mam żadnego zastrzeżenia co do wykonania poszczególnych elementów :) )

środa, 14 czerwca 2017

Konkurs na 4 urodziny bloga

4 lata temu, dokładnie 13 czerwca, powstało to miejsce...
Początki były marne ale teraz chyba jest całkiem nieźle... ;) Choć zapewne treści moich wpisów i pokazywane zdjęcia pozostawiają wiele do życzenia ;). Nie mam instagrama, nie jeżdżę na spotkania blogerskie, nie posiadam własnej domeny i generalnie w wielu sprawach technicznych jestem ciemna, nie wspominając już o tym, że tego typu blogów jest cała masa... ale mimo wszystko jakoś mi się to kręci ;)

4 lata - 501 postów - ponad 4000 komentarzy - 67 obserwatorów - około 190000 wyświetleń - 2138 lubisi na fb. 

To tylko cyfry ale gdzieś tam napewno również cieszą. Jednak chyba ważniejsi są dla mnie Ludzie :). Więc teraz jak Gwiazdy na rozdaniach nagród też mam przygotowaną małą wyliczankę ;)
 Dziękuję i tym którzy są ze mną prawie od początku jak i tym którzy przywędrowali niedawno... Osobom komentującym często jak i również autorom pojedynczych wypowiedzi. Dziękuję również Firmom i Wydawnictwom które mi zaufały i postanowiły podjąć współprace... Mojej Siostrze, która przygotowuje czasem swoje wpisy no i memu Narzeczonemu za to, że nie ma pretensji jak czasem spędzam wieczór przy lapku. Ale chyba największe podziękowania należą się Dusi, bo gdyby nie Ona to nie było by tego miejsca :)

Nie wiem jak jak długo będzie istniał ten blog, bo nie raz miałam już kryzysy... Nie wiem ile będzie tu kreatywności i zabaw a ile recenzji i informacji z naszego życia ale to już czas pokaże :)

Tymczasem dla uczczenia 4 urodzin bloga mam dla Was konkurs z super nagrodami :)


Zapraszam więc do zapoznania się z regulaminem i do wspólnej zabawy :)

1. Zadanie konkursowe. Przy poprzednim większym konkursie musieliście zainspirować się jakąś naszą pracą i wykonać podobną. Tym razem zadanie jest inne aczkolwiek też będzie wymagać od Was kreatywności a dodatkowo pomysłowości ;).

niedziela, 11 czerwca 2017

Słomkowe konstrukcje

Macie, znacie albo chociaż kojarzycie coś takiego jak klocki konstrukcyjne BAMP? No wiecie, takie rureczki i krzyżyki do łączenia... O takie KLIK
My niestety nie posiadamy ale Dusia miała kiedyś okazję pobawić się nimi na jednym z festynów i stwierdziła, że fajne są :).
Wspominam o nich nie bez powodu... Mianowicie wczoraj, tak w sumie całkiem przypadkiem, wymyśliłyśmy sobie zabawkę która owe klocki przypomina. 

Kolorowe, grubsze słomki i w ramach łączników poskładane kawałeczki kartek... Koszt - około 5zł :)


"Budowanie" jest mega proste, choć sprawne paluszki napewno trzeba mieć.
Dusia zaczęła od złożenia jednego trójkącika z 3 słomek a potem powstał większy przestrzenny :)

środa, 7 czerwca 2017

Szczotko szczotko hej szczoteczko... plus zębne perypetie

Jak napisze Wam, że dbanie o higienę jamy ustnej jest mega ważne to na pewno owym stwierdzeniem Ameryki nie odkryje ;) Myślę, że wie o tym większość rodziców a Dzieci...? No cóż tu bywa różnie. Dlatego to my, dorośli musimy swe Pociechy nauczyć pewnych nawyków, zachęcać, tłumaczyć. Mycie zębów to jedno ale zapominać nie można również o zbilansowanej diecie (u nas słodycze i tym podobne rzeczy nie są zakazane ale umiar  i w tym przypadku to rzecz święta) i wizytach u dentysty (bo nawet mleczaki lubią się psuć a nie leczone prędzej czy później wywołają ból). Myślę, że dalsze, dokładniejsze wywody na powyższe dwa tematy nie są tu potrzebne bo ani ja dietetyk ani dentysta także tym bardziej zanudzać Was nie chcę ;).


A jak u Nas, a konkretniej u Dusi mają się zębowe sprawy? Cóż... różnie ;)
Wiecie ile me Dziecko miało jak wyszedł pierwszy ząbek? rok i 3 miesiące... Trochę to trwało, lekko się stresowałam i już nawet dentysta powiedział, że poczekamy jeszcze chwilkę i jak nic się nie ruszy to trzeba będzie prześwietlić. Na szczęście nie było to koniecznie bo w końcu ząbki zaczęły pojawiać się jak grzyby po deszczu... ekspresowo szły po dwa co wcale Dusi nie przeszkadzało: prawie znikomy ból, bez większych gorączek, pchania rzeczy do buzi itp ;). Mówiono mi wtedy: "Późno wyszły to pewnie i późno będą wypadać"... Hmmm...  z moich obserwacji wynika, że rzeczywiście wymiana uzębienia u niej trochę potrwa. Pierwszy mleczak wypadł Jej jak miała 7,5 roku... Teraz ma 9 lat i póki co zmieniła tylko jedynki i dwójki i nic dalej nawet ociupinkę nie drgnie. Choć "zmieniła dwójki" to trochę niedokładne określenie, bo wiedzieć musicie, że moja Pociecha nie posiada górnych dwójek i nigdy ich nie będzie mieć :( Lecz o tej przypadłości, wizytach u ortodonty itd napiszę więcej jak już wzbogaci się w aparacik. 

niedziela, 4 czerwca 2017

Bajki z dna szuflady

Coś sobie dziś uświadomiłam... Niby na blogu co jakiś czas pojawiają się wpisy z książkami dla Dzieci ale ostatnio wszystkie napisane były przez moją Siostrę... Zerknęłam do archiwum i... o matulu... ostatnia recenzja strzorzona prze zemnie ukazała się na początku marca... Jeszcze sobie pomyślicie, że z Dusią wcale nie czytamy a przecież tak nie jest. Ok, nie pochłaniamy dziesiątek pozycji w miesiąc ale jednak po kilka sztuk się zdarza. Dla niektórych zapewne to mało ale jak to się mówi lepszy rydz niż nic ;). Szczerze powiedziawszy więcej czytania było gdy Dziecko me chodziło do przedszkola, bo teraz jak jest szkoła to wiecie a to prace domowe a to czytanki, no i też co i rusz jakieś gazetki do przejrzenia pojawiają się.
Dusia zresztą nie pała miłością do samodzielnego pochłaniania lektur ale wyciągając średnią to jedną w miesiącu przerobi. Zazwyczaj czytam jej ja co bardzo lubię a i Ona mimo, że ma już  9 lat nie protestuje, wręcz przeciwnie. Jakie książki pojawiają się u nas? Różne :P Choć napewno często jest coś co wyszło spod pióra Pani Holly Webb  no ale nie tylko. Zresztą jeśli jesteście ciekawi co przeczytałyśmy w tym roku to zerknijcie TUTAJ.

A teraz po tym nie wiem czy potrzebnym wstępie ;) przechodzę do tego co ma być najważniejsze w tym wpisie, czyli prezentacja książki :)

"Bajki z dna szuflady"
Wyd. Skrzat


Powiem Wam szczerze, że po przeczytaniu tytułu w pierwszym momencie miałam pod powiekami taki obraz: strych a na nim stara, zakurzona komoda... w jednej z szuflad sterta pożółkłych kartek a na nich zapisane jakieś dawne, mało znane historyjki. Przyznać jednak mi musicie, że wygląd okładki nijak ma się do tych mych wyobrażeń, dlatego i ja sama szybko stwierdziłam, że ta szuflada to napewno nie w jakieś antycznej komodzie :). Baaa... tak naprawde to okazało się, że nawet nie chodzi o żaden prawdziwy mebel tylko o "na dnie szuflady wyobraźni..." No to teraz wszystko się zgadza i pasuje do siebie :)

środa, 31 maja 2017

Zabawa z Play Doh

Kiedyś pisałam Wam co np robię z Dusią w domu gdy nie tworzymy żadnych prac itp. Były to czynności, które gdzieś tam jednak jak najbardziej rozwijają u Dziecka kreatywność i wyobraźnię. Na podium stanęły wtedy: miejsce 3 ciastoplasto/ plastelina, miejsce 2 wszelakie zabawy figurkami, lalkami itp w domki, odgrywanie scenek, 1 miejsce klocki na czele z lego. 
W gruncie rzeczy nadal to wszystko jest u nas obecne ale ostatnio rzecz która zdobyła brązowy medal poszła lekko w odstawkę. Niby plastelinę to jeszcze niedawno kupowałam, bo "wyszły" domowe zapasy ale po ciastoplasto ostatni raz sięgałyśmy chyba zimą...
Los, fart czy jakby to nazwać sprawił, że kilka dni temu udało nam się wygrać zestaw od PlayDoh Zakręcona Lodziarnia. Jak myślicie, co wczoraj robiłyśmy przez godzinę? Oczywiście, że słodkości :)


Co wchodzi w zestaw widać w sumie powyżej:
-plastikowa konstrukcja do złożenia
-  2 łyżeczki
- 3 wafelki
-  2 pucharki
- 5 pojemniczków z masą
- instrukcja

niedziela, 28 maja 2017

Kolorowy paw

Nie ma to, jak mieć Ciocię będącą konsultantką w jednej z firm kosmetycznych... Jakiej? To akurat nie ma znaczenia ;). Dzięki temu posiadam całe zbiory balsamów i lakierów do paznokci (rzadko używam), kilka flakoników perfum  (ze 2 trafiają w mój gustu), no i czasem inne rzeczy (nawet bywa i coś przydatnego). A, że jak to się mówi - dają więc bierz to zazwyczaj tak czynię :P. Tylko gdzie to składować... cóż, niejednokrotnie coś po jakimś czasie powędrowało do kosza. Znalazłam jednak sposób by tak całkowicie nie marnować wszystkiego, w związku z czym mamy z Dusią w planach zrobienie masy z balsamu i skrobi a w piątek wykorzystałyśmy lakiery. Do czego? Nie, nie urządziłyśmy wiejskiego salonu manicure ale w pewnym sensie malowałyśmy... Tylko, że po wodzie :)

Wystarczy ładna pogoda (kiedyś robiłyśmy to w domu ale ze względu na trudny do wywietrzenia smrodek nie polecamy), miska (stara, najlepiej taka która potem może pójść na straty, chyba, że chcecie szorować ją zmywaczem), woda, patyczek, kartki z bloku i rękawiczki ochronne (mądry Polak po szkodzie, my ich nie miałyśmy). No i rzecz jasna lakiery - kolorowe a i te z dodatkiem brokatu nie zaszkodzą ;)

Przebieg malowania jest niezwykle prosty: do miski nalewamy trochę wody, wkrapiamy lakiery, delikatnie mieszamy a następnie na krótką chwilę nakładamy kartkę i piękny wzór gotowy :D


środa, 24 maja 2017

Quiz o zwierzętach od Alexander

Czy wiecie jaka ryba jest największa na świecie? Gdzie żyje emu? Co jada nosorożec? Ile gatunków węży  żyje w Polsce? Który żółw może być niebezpieczny dla ludzi? Który ptak najlepiej nurkuje?
Nie? A chcecie się dowiedzieć? Jeśli tak, to macie trzy opcje do wyboru: popytać wujka Google, kupić kilka książek o zwierzętach albo zaopatrzyć się w grę którą dziś Wam pokażę :)

Quiz zwierzęta
od firmy Alexander


Jak już zapewne zauważyć zdążyliście tematem przewodnim owej gry są zwierzęta... zarówno te malutkie jak i ogromne, te żyjące w Polsce i poza jej granicami, znane i nieznane, ptaki, gady, ssaki i inne cudaki :).

Natomiast zawartość pudełka przedstawia się tak:
- 102 szt kart pytań i odpowiedzi
- karty liter "a" i "b"
- plansza, instrukcja
- pionki, kostka, notes
- 80 szt żetonów
- kubek, kulka i katapulta
(figurki zwierzaczków widoczne na zdjęciach pochodzą z naszych domowych zasobów ;) )

piątek, 19 maja 2017

Konie w roli głównej

Nie raz i nie dwa, pisałam tutaj o wielkiej miłości Dusi do kotów... Tymczasem, poinformować Was muszę, że zdradziła je... Choć w sumie to określenie nie jest prawidłowe ponieważ nadal uwielbia owe sierściuchy, zachwyca się każdym napotkanym i cieszy się jak ma coś z ich motywem ale jej serduszko zawładnęły również inne zwierzaki... Konie.
Tak sobie myślałam dziś od czego to się zaczęło i już wiem... Pewnego lutowego popołudnia, gdy wróciliśmy z dłuższego, rodzinnego spacerku, postanowiliśmy obejrzeć wspólnie jeszcze jakąś bajkę. Ostatecznie jednak nie odpaliliśmy filmu aminowanego tylko taki bardziej familijny. W sumie całkiem przypadkiem wybór padł na pozycje pt "Wicher"


Dusia oglądała jak zaczarowana i lawina ruszyła... ;)
Za dwa dni obejrzała jeszcze "Skok po marzenia" a potem "Wyścig marzeń". No i sama zaczęła marzyć... by jeździć konno, by przeżyć podobne przygody, by kiedyś mieć własną stajnię. Podobno marzenia się spełniają tylko mocno trzeba w nie wierzyć... choć my dorośli wiemy, że wcale tak nie jest (przynajmniej nie zawsze). Ale dzieci to dzieci... i generalnie co i rusz coś by chciały a plany przyszłościowe zmieniają częściej niż skarpetki ;). Nie wiem jak długo Dusia będzie marzyć o tym wszystkim co związane z końmi ale ja jako rodzić chciałabym choć teraz i tu w jakimś stopniu spełnić to i owo a może nawet pomóc by coś kiedyś było realne. Niestety aktualnie nie mogę tego uczynić, choć mam pewien plan na wakacje - 5 dniową półkolonie w pobliskiej, małej stadninie. Póki co nic Dziecku memu o tym nie mówię ale cały czas mam to na uwadze. 
Narazie sytuacja wygląda tak: Dusia marzy, korzysta ze swej wyobraźni (udaje że jeździ na koniu), bawi się (np w szopce w której magazynujemy drewno zorganizowała kącik i trzyma tam starego konia na biegunach, przynosi mu trawkę itd), interesuje się trochę tematem (ogląda czasem filmiki i czyta informację), zaczyna kolekcjonować rzeczy. W związku z powyższym ostatnio np gdy miałam do wykorzystania bon do Empiku poprosiła, abym dla niej zamówiła dostępny zestaw 2 gazetek "W siodle". Oczywiście zgodziłam się :)

środa, 17 maja 2017

Na dobranoc

Czołem! Dziś chciałabym Wam pokazać naszą małą kolekcję książek-usypianek. Mam tu myśli książki, które pomagają budować rytuał snu, wyciszają dziecko i/lub rozwiązują jakieś nocne problemy. Większość z tych książek trafiła do nas przypadkiem, dopiero niedawno zauważyłam, że ta część biblioteczki szybko się nam rozrasta. Uczciwie dodam, że w naszym przypadku tylko jedna z nich naprawdę się sprawdza – która? Zapraszam do lektury. :)


„Kołysanki – utulanki” – Magda Umer, Grzegorz Turnau
To bardzo popularna książka, kupowałam ją w prezencie dla znajomych, którym rodziły się dzieci, a w końcu i w naszej biblioteczce zawitała, gdy okazało się, że jestem w ciąży. Ta książka to zbiór wspaniale ilustrowanych najpopularniejszych polskich kołysanek. Można je śpiewać bądź recytować, na co tylko możliwości wokalne pozwalają. Można zagrać każdy z utworów, bo książka zawiera ich zapisy nutowe. Jeśli całkowicie komuś brak talentu – można włączyć płytę z nagraniami wszystkich kołysanek. Wspaniałe, wyciszające, znane nam z dzieciństwa piosenki, które doskonale wyciszają. Uwielbiam i polecam!

niedziela, 14 maja 2017

Komunijnie

I pomyśleć, że minął już tydzień od tego ważnego dnia w naszym, a przede wszystkim w Dusi życiu... 1 Komunia Święta... coś co zdarza się tylko raz... na co się czeka, przygotowuje... Tymczasem trach i po wszystkim... ale było pięknie mimo, że pogoda nie za bardzo dopisała...


Powiem Wam szczerze, że chyba dopiero kilka dni przed, podczas pierwszej próby w kościele dotarło do mnie, że to już, że moje Dziecko idzie do Komunii ;) Wzruszyłam się wtedy ogromnie i poleciała łezka... Potem w sobotę gdy była spowiedź przeżywałam to nie mniej niż Dusia a w niedziele rano takiego miałam stresa, że trenowanego wcześniej warkocza nie mogłam upleść ;) Dalej był już taki spokój i radość pomieszane z kolejnymi małymi wzruszeniami. Dziecko me też obojętnie do tego wszystkiego nie podeszło choć chyba najbardziej denerwowała się pierwszymi "odwiedzinami" w konfesjonale. Szykowanie, oczekiwanie pod kościołem i msza nie robiła na niej aż tak wielkiego wrażenia i na luzaka, wesoło Jej to minęło. Tylko ten sam fakt, że pierwszy raz przyjmie Komunię i będzie mogła czynić to już zawsze ekscytował ją :)
Nasza Gwiazdka kochana... Tak ślicznie wyglądała... w zwykłym warkoczyku, w długiej prostej sukni, bez tiulu i falbanek, w delikatnym wianuszku...


wtorek, 9 maja 2017

Odgrzewane kotlety cz.2

Komunia już za nami i pomału wracamy do codzienności. Wczoraj Dusia zrobiła sobie wagary a ostatni goście odjechali dopiero dziś koo południa. Trochę do posprzątania było... Teraz jeszcze muszę nadrobić zaległości w praniu i prasowaniu, no i wieczorne wizyty w kościele zostały ;). Jakąś małą relację przygotuję może na dniach, coś się też pewnie niedługo stworzy lecz póki co zapraszam na zapowiedzianą drugą część odgrzewanych kotletów ;)
Tak jak i poprzednio wszystkie nazwy są podlinkowane i przekierowują do konkretnego wpisu.
Pozdrawiamy :)

Bo owe cukiereczki choć bardzo smaczne to nie tylko do jedzenia przydają się ;)


Prace plastyczne zrobione z użyciem (nie)zwykłej kalki :)


Pogoda wprawdzie narazie nie zachęca do ogrodowych prac ale gdy już się poprawi to polecam zrobienie małego, magicznego ogródeczka :)

piątek, 5 maja 2017

Odgrzewane kotlety cz.1 ;)

Jak wiedzieć z Fb możecie, przed Dusią ważny dzień... 1 Komunia Święta... i to już za 2 dni. Ona narazie na luzaka a ja nie mogę uwierzyć, że to już. W związku z tym, no wiecie, były próby w kościele, jutro spowiedź, jedni goście już u nas są, drudzy dojadą, zakupy, zabawa w fryzjera i czasu na kreatywne działania nie ma. W przyszłym tygodniu natomiast biały tydzień także zapowiadała się cisza na blogu. Wpadłam jednak na genialny pomysł i przygotowałam przypominajki, bo przecież już tyle czasu tu jestem i tyle pomysłów, zabaw było, że warto to i owo przypomnieć.
Razem z Dusią przejrzałam archiwum i wybrałam różne rzeczy. Dziś cz.1 odgrzewanych kotletów a kolejna pojawi się po weekendzie ;)
Każda nazwa jest podlinkowana i przekierowuje do konkretnego wpisu :)
Miłego przeglądania i może przy okazji inspirowania się :)

Za oknami ptaszki
U nas akurat były jesienne i zimowe ale równie dobrze, że okienkami może być wiosna :)


Jak widać, mleko nadaje się nie tylko do picia ale również do malowania. Kolorowe, fantazyjne wzory to jest to :)

środa, 3 maja 2017

Pan Elegant Lis

„Pan Elegant Lis” to kolejna niespodzianka od Wydawnictwa TADAM, która niezapowiedzianie trafiła w nasze ręce. Jest to trzeci komiks dla najmłodszych z serii „Trochę hałasu z głębi lasu”, w której znajdziecie również „Panią Detektyw Sowę” (tej części nie znamy, musimy ją w końcu kupić) oraz „Pana Łasucha Misia” (o którym pisałam Wam tutaj).


Adam Święcki, który stworzył tę serię komiksów, kolejny raz zaskakuje i bawi. Tym razem stworzył dla czytelników postać Lisa Eleganta, który stawia sobie za cel zadbać o wizerunek swoich leśnych przyjaciół. Jako wielki artysta i wybitny znawca mody proponuje Wiewiórce fantastyczny pióropusz, a Misiowi - ostatni krzyk mody, czyli parasolkę z piór.

Nagle Lis spotyka w lesie… Pingwina! Co robi Pingwin w lesie? Jak pomóc mu wrócić do domu? Czy Elegancki Lis wymyśli jakiś sposób na ratunek nowego znajomego, czy też piórka całkiem uderzyły mu do głowy? Musicie przeczytać sami, a ja gwarantuję Wam, że gdy tylko dobrniecie do ostatniej strony, uśmiejecie się do łez!

poniedziałek, 1 maja 2017

Wiem!

Ostatnio pokazywałam Wam 2 gry karciane więc myślę, że teraz tak dla odmiany czas na jakąś planszówkę :) 
Napewno kojarzycie firmę Alexander... Istnieją na rynku nie od dziś a w swej ofercie mają całą masę ciekawych produktów. Dusia miała już okazję pobawić się pewnymi modelkami i porobić piaskowe obrazki ale jeśli chodzi o gry, to do niedawna z tym logo miałyśmy tylko jedną - Kalambury (jeśli lubicie pokazywanie,rysowanie i odgadywanie to polecamy, u nas jest w częstym użytku). Liczebny stan gier od Aleksander zmienił się jednak, bo aktualnie w naszym domu pojawiły się 3 kolejne pozycje :)
Dziś prezentuje jedną z nich :)

WIEM!
Czyli połączenie gry, zabawy i nauki :)


Zacznę od początku, czyli tego co znajduje się w pokazanym powyżej pudełku.
- plansza
- pionki i kostka
- karty - 55szt
- tabliczki z literami - 35szt
- tabliczki z liczbami - 35szt
- żetony - 40szt
- klepsydra
- katapulta, kulka i kubek
- instrukcja

piątek, 28 kwietnia 2017

Obrazeczki w rameczkach ;)

Czy Wasze Pociechy lubią rysować? Wyciągają ciągle kartki i "bazgrolą" na nich? Marzą by ich dzieła zostały oprawione w ramy i stworzyły galerię prac? Jeśli tak to mam dziś dla Was fajną propozycję :)
Wystarczy zakupić brystol w dowolnym kolorze (ja akurat miałam w domu żółty choć myślę, że jasny błękitny albo biały byłby lepszy) a potem poświęcić krótką chwilę na narysowanie na nim różnokształtnych, ozdobnych, małych rameczek :).


Dalej działają już Dzieciaki a to co znajdzie się w ramkach zależy tylko i wyłącznie od ich wyobraźni :)
Idealne zajęcie, gdy potrzebujecie chwili spokoju albo słyszycie "nudzi mi się"lub "chce porysować ale nie na zwykłej kartce".
Ja bynajmniej podkład pod galerię przygotowałam jakieś 3 tygodnie temu a Dusia, pomalutku gdy miała ochotę uzupełniała :)