wtorek, 10 października 2017

Domowe zabawy plastyczne z 2 latkiem

Dużo Wam opowiadam o książkach, trochę o grach i puzzlach, a dzisiaj chciałabym się skupić na sztukach plastycznych. Brzmi poważnie i górnolotnie, a tak naprawdę różne badania wskazują na to, że nawet już maleńkie dzieci mają zmysł artystyczny i są zdolne do twórczości. Dlaczego Wam o tym piszę?

Często jesteśmy tak zabiegani, że nie mamy czasu na pewne zabawy z dzieckiem. Zazwyczaj nie mamy czasu na te zabawy, które wymagają przygotowań i po których trzeba posprzątać. Brzmi znajomo? Mimo wszystko warto wygospodarować trochę czasu, przestrzeni i rodzicielskiej cierpliwości, aby zaangażować dziecko w zupełnie nowe doznania.

Mój syn pierwszy raz dostał farby jeszcze przed ukończeniem pierwszego roku życia. Rozebrałam go do pieluchy, posadziłam na rozłożonym na podłodze dużym arkuszu szarego papieru i dałam mu farby do malowania palcami. To było bardzo ciekawe doświadczenie, ponieważ mój maluch nie lubił się brudzić, denerwowały go ręce brudne od jedzenia albo od piasku. Natomiast kiedy zobaczył kolorowe kubełki pełne farby, z radością zaczął malować… swoje ciało. :) Bardzo go to otworzyło na inne doznania dotykowe. Nie jest łatwo znaleźć farby dla dzieci w wieku 1+. Można je zrobić samemu, np. z jogurtu i naturalnych barwników (sok z buraka, kurkuma itd.) i to pewnie byłoby najbardziej ekologiczne rozwiązanie. Ja jednak skorzystałam z farb do malowania palcami firmy Bambino, które co prawda znajdują się w kategorii wiekowej 3+, ale uznałam, że pod czujnym okiem rodzica będą bezpieczne. Ich dużą zaletą jest to, że są naprawdę łatwo spieralne, więc zarówno dziecko, jak i moje ubrania (a co, przecież ja też chciałam tworzyć!) udało się bezproblemowo doczyścić.


Latem, kiedy wyciskaliśmy z pięknej pogody na dworze każdą minutę, przenosiliśmy się z malowaniem do ogrodu. Z kawałka sklejki i arkusza szarego papieru (uwielbiamy szary papier i wykorzystujemy go nie tylko do prac plastycznych) stworzyłam dużą sztalugę. Otworzyłam Frankowi te same farby, ale tym razem dałam mu do ręki pędzel. Kolejny raz zostałam zaskoczona, ponieważ okazało się, że na dużej powierzchni mój syn maluje piękne koła, czego w ogóle nie robił na małych kartkach, które ma dostępne na swoim stoliku. To było wspaniałe ćwiczenie zarówno na motorykę małą (chwytanie małych kubełków, trzymanie pędzla) jak i dużą (ruchy całych rąk i ramion). Naprawdę świetnie się przy tym bawiliśmy, później nawet dołączyli do nas starsi siostrzeńcy. I wcale matka nie przejmowała się tym, że na końcu mój syn postanowił sprawdzić, jak namalowany obraz odbija się na jego koszulce… Na szczęście te farby naprawdę łatwo się spierają! 


A teraz, kiedy jest jesień, znów przenosimy się z pracami plastycznymi do domu. Ostatnio wybraliśmy się całą rodziną na spacer do parku na poszukiwanie pani jesieni. Nazbieraliśmy kasztany i mnóstwo pięknych liści. Kiedy ulewa przegoniła nas do domu, postanowiliśmy trochę potworzyć w jesiennych klimatach. Malowaliśmy liście, które następnie odbijaliśmy na szarym (a jakże!) papierze. Frankowi tak bardzo spodobało się takie stemplowanie, że zaczął się bawić stempelkami znajdującymi się na wieczkach farb. Są one wykonane z miękkiej pianki, która z łatwością się odbijają na papierze. Świetna zabawa! 


Pomyślałam również, że za pomocą zabaw plastycznych możemy poćwiczyć kolory. Mój dwulatek jest bardzo ciekawy różnych barw, więc namalowałam na papierze wielki kwiat o płatkach w różnych kolorach. Oczywiście Franek chciał pomagać w kolorowaniu, więc robił to po swojemu, nie bacząc na koncepcję matki. W tym miejscu polecam Wam flamastry jumbo od Bambino, które dzięki swojemu trójkątnemu kształtowi są łatwe do chwycenia przez małe rączki, a intensywne kolory zachęcają do malowania.
Wyciągnęliśmy kolorowy papier i klej. Papier darliśmy na małe kawałki, które następnie przyklejaliśmy na płatki w odpowiednim kolorze. Mój syn ma podobne zajęcia w żłobku, więc całkiem nieźle radził sobie z tym zadaniem. Natomiast pod dwóch płatkach jego koncentracja zaczynała siadać i zabawa plastyczna przeistoczyła się w rzucanie papierkami w rodziców i robienie kolorowego konfetti, które fruwało po całym salonie. Było naprawdę wesoło. :)


Rozpisałam się dziś, ale miałam w tym swój cel. Po pierwsze, chciałam Wam szczerze polecić produkty Bambino, które są bezpieczne, dostosowane do małych dzieci, mają szeroki asortyment i niskie ceny. Na pewno znacie tę markę, zapewne kupujecie ją swoim dzieciom, a może i sami jako dzieci używaliście ich w domu lub szkole – wszak to marka z długoletnią tradycją!

Po drugie, najważniejsze – nie bójcie się tworzyć z dziećmi. Nie bójcie się bałaganu, brudnych ubrań, nawet zachlapań na ścianach. Przyjdzie czas, kiedy nasze dzieci zamkną się w swoich pokojach i nie będą zainteresowane wspólną twórczością. Nie bójcie się braku perfekcji, pozwólcie dzieciom tworzyć tak jak chcą i potrafią. Mój dwulatek nie miał ochoty wyklejać papierem całego kwiatka, po dwóch płatkach miał potrzebę bardziej aktywnej zabawy i udało nam się to połączyć w całość. Otwórzmy się na potrzeby dzieci, by w ten sposób wyzwolić w nich artystycznego ducha.


Ania - Fabryka Spokoju

12 komentarzy:

  1. U nas wczoraj podobnie, ha ;) Ach, te długie jesienne wieczory... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha ha , moja córka na szczęście nie przepada za malowaniem, więc umorusanie się po pas u nas nie wchodzi w rachubę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha, jak się można umazać farbą, to zawsze jest fajna zabawa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, tak mój 4-latek do dziś uwielbia malowanie całym ciałem;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja czasami muszę chować farby :) Teraz mamy czas stempelków

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne sugestie na NORMALNE zabawy, super.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż mimo popatrzyć, jak wspaniale spędzacie razem czas :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas farby również są ciekawą zabawą tak samo jaK masa plastyczna.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubimy zabawy plastyczne. Choć miłość Synka do farb jest trudna. Lubi malować, a nawet paćkać się, a zarazem niekoniecznie lubi być brudny. Ale próbuje. To najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przydadzą mi się te pomysły, bo w końcu niedługo znowu będę mieć dwulatka w domu :-)

    OdpowiedzUsuń