Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt Mały Przyrodnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt Mały Przyrodnik. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 lipca 2017

Mała, ptasia lekcja przyrody

Dnia pewnego, w sumie tak całkiem przypadkiem odkryłam coś ciekawego. Otworzyłam okno w naszym pokoju aby cyknąć zdjęcie pięknemu zachodowi słońca a przy okazji zobaczyłam małe ptasie gniazdko... w środku były jajeczka.


Wokół naszego domu jest sporo drzew a w ich koronach sporo gniazd, nie raz z daleka widziałyśmy siedzącego w środku ptaszka, gdzieś tam kiedyś na spacerze wyczaiłyśmy i jajeczka ale nigdy wcześniej nie miałyśmy gniazdka pod samym nosem, w bliskim zasięgu wzroku, no dosłownie na wyciągnięcie ręki. Szczerze mówiąc byłam zdziwiona, że tak pod samym oknem, bo przecież na parapecie ciągle siedzą koty i w ogóle ale widocznie jakiś skrzydlaty osobnik uznał nasz winogron i ścianę za dobre miejsce :).
Mijały dni, w sumie to nawet zapomniałam o gniazdku aż tak, mniej więcej po tygodniu od zobaczenia jajeczek, tchnęło mnie i znowu wyjrzałam. Co zobaczyłam? Pisklaczki...Takie tyci tyci, dopiero co wyklute :)

 

wtorek, 25 kwietnia 2017

Dzień Ziemi

22  kwietnia, czyli w ostatnią sobotę, wypadał Światowy Dzień Ziemi. 
"Ustanowienie Dnia Ziemi zaproponował senator Partii Demokratycznej Gaylord Nelson, przejęty degradacją środowiska naturalnego, zwłaszcza masowymi wyciekami ropy u wybrzeża Kalifornii. Pomysł Nelsona trafił na żyzny grunt. Na zajęcia nie poszły miliony uczniów i studentów, domagając się walki z wyciekami ropy, trującymi fabrykami i elektrowniami, toksycznymi odpadami i zanikiem dzikiego życia. Pierwszy dzień Ziemi, 22.04.1970 r, zakończył się dużym sukcesem dzięki temu, że zarazili się tą ideą młodzi ludzie aktywnie walczący o pokój i lepszy świat. Na jednym placu w Waszyngtonie zgromadziło się 200 tys. ludzi, a na ulice miast całego kraju wyszło 20 milionów ludzi domagających się troski o środowisko."

Co można zrobić z Dzieckiem z tejże okazji... zwłaszcza z takim prawie 9 letnim? Sprawa nie była łatwa... Dusia nie jest już malutka i choć jeszcze wiele nieznanego i nauki przed nią to jednak takie  rzeczy jak ochrona środowiska nie są jej całkowicie obce. Była już nie jedna lekcja w szkole na ten temat. akademie i przedstawienia, rozmowy w domu, oglądane programy, gdzieś coś przeczytane. Wie doskonale, że jak się myje zęby to należy zakręcić wodę i że śmieci wyrzuca się do kosza  (a najlepiej jak najpierw się je posegreguje),  po co rosną drzewa itd itp. Oczywiście niektóre tematy są wciąż aktualne i warto o nich rozmawiać cały czas ale jakoś tak trzeba podejść do tematu by Dziecka nie zanudzić. Przyznać jednak muszę, że totalnie nie miałam pomysłu i weny by coś specjalnego przygotować więc tak na szybko zaproponowałam stworzenie symbolicznego plakatu. Niestety Dusia nie podeszła do tego zbyt entuzjastycznie ale gdy wyciągnęłam starą książkę od Biologi i Atlas (jeszcze po mnie) to coś ruszyło. Trochę poprzeglądała a potem powycinała kilka odpowiednich fotografii i ostatecznie powstał mały kolaż :).


niedziela, 26 lutego 2017

W roli głównej - polarny miś

Dużo ostatnio w kalendarzu zwierzakowych dni... 20 stycznia królowały pingwiny, 17 lutego koty a jutro, 27 lutego na topie będą niedźwiedzie polarne :).Choć z Dusią nie działamy z okazji każdego święta nietypowego to jednak jeśli chęci są, to staramy się coś małego przygotować. 
Temat białych misi bardzo nam się spodobał więc z lekkim przyspieszeniem i tym razem podziałałyśmy :)

Oczywiście na początku, obowiązkowo musiałyśmy ciut lepiej poznać gatunek tego niedźwiedzia...
Teoretycznie mogłyśmy zrobić tak jak w przypadku pingwinów KLIK tzn w naszych zwierzakowych książkach poszukać ogólnikowych, krótkich informacji a potem doczytać coś więcej w necie ale stwierdziłam, że fajniej byłoby jednak podejść do tego tym razem nieco inaczej. W związku z tym, gdy Dusia była w szkole ja sama poszperałam i przepisałam, najważniejsze rzeczy związane z polarnymi niedźwiedziami. 


Po powrocie do domu, Dziecko me przeczytało notatki a co by sprawdzić na ile dokładnie i czy coś zapamiętała, na odwrocie czekała na nią mały test ;)

sobota, 21 stycznia 2017

Pingwiniasty dzień

Ponoć 20 stycznia obchodzony jest Światowy Dzień Wiedzy o Pingwinach choć wyczytałam, że wśród świąt nietypowych i dzień 25 kwietnia dedykowany jest pingwinom. Mówiąc szczerze do niedawna o tym nie wiedziałam i w sumie nic o tych ptakach z Dusia nie planowałam akurat teraz robić ale że Ilona autorka bloga Kreatywnym okiem reaktywowała Projekt Mały Przyrodnik i właśnie jako zadanie specjalne na styczeń zapodała wpisy pingwinowe to coś jednak wczoraj podziałałyśmy. :)

Na początek oczywiście garść informacji. 
Wyciągnęłyśmy wszystkie książki o zwierzakach jakie posiadamy i Dusia odszukała strony z pingwinami.


piątek, 15 stycznia 2016

Sikoreczki

"Na zimę z wróblami u nas się ostała,
Do kraju ciepłego odlecieć nie chciała.
Nie straszna jej zima ze swymi mrozami,
Choćby wszystkie pola przykryła śniegami."

O jakim ptaku mowa? Oczywiście, że o sikorce. :D
Od ubiegłej zimy na naszym tarasie wisi sobie karmnik... Tak jak i w zeszłym roku tak i w tym gdy tylko przyszły mrozy a potem spadł śnieg postanowiłyśmy, że będziemy dokarmiać ptaszki. Narazie częstujemy je ziarnami zbóż, słonecznikiem oraz słoninką. Tylko powiem Wam szczerze, że troszkę musiałyśmy poczekać aż do naszej jadłodajni zaczną przylatywać pierwsi goście. W końcu jednak ptaszki wyczaiły smakołyki i od kilku dni codziennie widzimy bandę sikoreczek. 

Dziś tak jakoś naszło nas, żeby przycupnąć przy oknie i troszkę sobie na nie popatrzeć... Strasznie płochliwe z nich stworzonka, więc co głośniej się zaśmiałyśmy czy odezwałyśmy to fruuu i odlatywały ale na szczęście równie szybko wracały.  Nawet zrobiłam im małą sesje zdjęciową ;)

sobota, 28 listopada 2015

Warstwy lasu

Doskonale pamiętam ze szkoły z lekcji przyrody omawianie warstw lasu itp. Ściółka, runo leśne, podszyt i wysokie drzewa. Dusia choć tak konkretnie jeszcze się o tym nie uczyła to jednak dzięki udziałowi w konkursie trochę liznęła tematu. ;) Zresztą nie ma w tym żadnej wielkiej filozofii...
Fajnie by było przy okazji ponownie odwiedzić jakiś lasek i wtedy omówić jakie roślinki gdzie itd ale nie było ku temu sposobności. Myślę jednak, że praca którą przygotowałyśmy na tyle dobrze wszystko obrazuje, że me Dziecko zrozumiało i coś zapamiętało ;)

Może tak trochę nie po kolei zaczęłyśmy ale najpierw pojawiły się u nas wysokie drzewa - Najwyższą warstwę lasu tworzą drzewa wysokie: brzozy, buki, sosny, świerki, modrzewie, dęby, jodły, olchy i klony. Ich korony zatrzymują najwięcej światła, które jest bardzo ważne dla ich wzrostu. Zatrzymują też duże ilości wody w postaci opadów atmosferycznych. Są schronieniem dla niektórych ptaków. Żyją tu głównie ptaki drapieżne: sokół, jastrząb, myszołów, orzeł bielik. Wysokie drzewa zamieszkują również ssaki, na przykład kuna leśna i wiewiórka.


wtorek, 11 sierpnia 2015

Letni mix

Ostatnio często z Dusią powtarzamy słowa: "uff jak gorąco, puff jak gorąco... już ledwo zipię... już ledwo sapię a słońce wciąż praży i praży...". No ok... może to ja częściej wypowiadam ten tekst, bo Dziecko me niczym stonka - niezniszczalna - żaden oprysk Jej nie rusza. Czasem pomarudzi ale mimo wysokiej temperatury i tego, że siedząc w samych majtusiach cały czas jest mokra to energia rzadko ją opuszcza. A ja... generalnie nie należę do grupy osób co jak jest ciepło to odrazu narzekają... ale... ostatnie dni to już zdecydowanie przeginka. ;)

Jak wiadomo wyjście na dwór przy takim słońcu jest samobójstwem więc dużo siedzimy w domu (choć tam znowu straszna duchota). Na świeżym powietrzu spędzamy czas głównie dopiero późnym popołudniem. Nie oznacza to jednak, że na dworze jest już przyjemnie, bo temperatura i tak cały czas wysoka. Jednak trzeba sobie radzić i np jakoś chłodzić. Oczywiście tu odrazu przychodzi do głowa woda... Do wyboru na ogół mamy nasz miejski zalew (ale byłyśmy tam tylko 2 razy) albo basen stojący koo domu (wskakujemy prawie codziennie). Czasem jednak sięgamy jeszcze po coś innego. Gdy jesteśmy gościnnie w pewnym miejscu odpalamy zraszacz ogrodowy :D.


czwartek, 30 lipca 2015

Przyroda wszystkimi zmysłami

Jak wiadomo Człowiek posiada różne zmysły... Tymi największymi jest: słuch, wzrok, smak, węch i dotyk. A jaki one mają związek z poznawaniem przyrody? Ano bardzo duży...
Właśnie o tym dyskutowałam dzisiaj z Dusią. Na początku rozmawiłyśmy sobie jak dzięki poszczególnym zmysłom odbieramy to co nas otacza a potem zrobiłyśmy mały ranking.

1. Według nas na pierwszym miejscu jest zmysł wzroku. 
Oczy odwalają niezłą robotę bo to przecież dzięki nim widzimy te wszystkie rośliny, zwierzęta i chłoniemy to co nas otacza... Obserwujemy pszczółki i motyle latające wokół barwnych kwiatów i ptaki nad naszymi głowami i wiemy że trawa jest zielona a biedroneczki są w kropeczki i że porzeczka jest i czarna i czerwona a liście na drzewach mają różne kształty. Przez 365 dni w roku widzimy jak przyroda się zmienia wraz z upływem kolejnych miesięcy ;)


2. Z drugim miejsce powiem Wam, że miałyśmy problem. Ciężko było nam wybrać który z naszych pozostałych zmysłów uaktywnia się najczęściej. Ostatecznie zdecydowałyśmy, że  umieścimy na tym stopniu podium węch i słuch.

wtorek, 9 czerwca 2015

Na spacerze...

Jak już kilkukrotnie wspominałam mamy to szczęście, że mieszkamy na wsi... Nie jest ona jakaś duża i nie leży na odludziu wręcz przeciwnie - pomału zamienia się bardziej w przedmieście (co mnie nie cieszy). Może nie ma też jakiś super ekstra krajobrazów ale to jest moje miejsce... :D
Przez naszą wioskę przebiegają dwie drogi na krzyż... Często je przemierzamy: pieszo, z hulajnogą, na rowerach... Jednak od czasu do czasu lubimy sobie gdzieś skręcić... np. w jakąś polną ścieżynkę... A po co? Ano np żeby poprostu połazić, albo urządzić bieg slalomem między kretowiskami czy tak jak ostatnio bawiłyśmy się w chowanego na łące z kopkami siana ;). Zabawa to jednak nie wszystko... Zdarza się nam też zamienić w detektywów poszukujących ciekawych rzeczy... No bo przecież w przyrodzie jest tyle interesujących zjawisk i stworzonek.
I dziś właśnie pochwalę się tym co ostatnio w trakcie dwóch małych spacerków napotkałyśmy na swej drodze :)

Ledwo wyszłyśmy na ulicę a już naszym oczom ukazał się żuczek. 


Idąc dalej postanowiłyśmy skręcić tutaj:

niedziela, 26 kwietnia 2015

Wiosna w sadzie kwitnie...

Iwonka - organizatorka Projektu Mały Przyrodnik postanowiła, że tym razem na każdy miesiąc będzie wyznaczać jakieś zadanie specjalne dla chętnych. W marcu nie udało nam się go zrealizować ale teraz w kwietniu jakoś tam poszło ;)


"Wyzwanie" polegało na obserwacji wybranego przez siebie drzewa... Tak sobie myślałam na jakie by tu zwrócić szczególną uwagę i padło na... pewną, średniej wielkości jabłonkę rosnącą sobie w naszym ogródeczku... Nie pytajcie mnie jaki to gatunek, bo nie mam pojęcia... Napewno jakaś odmiana ciut późniejsza a owoce są pyszne :P.

Wracając jednak do naszych obserwacji, to raz w tygodniu odwiedzałyśmy ową jabłonkę a na zdjęciach starałam się uchwycić widoczne największe zmiany i tak oto:
Na początku kwietnia na pustych jeszcze smutnych gałązkach zaczęły pojawiać się pączki...

czwartek, 12 marca 2015

Szukamy wiosny

Wiosna narazie bawi się z nami w ciuciubabkę... no ale cóż... w sumie nawet jeszcze wedle kalendarza nie nastała owa pora. Tylko, że  jak przyjdzie jakiś ładny, ciepły dzień to człowiek chciałby, żeby tak już było...porzucić zimową skorupę... Póki co, mamy jednak czasem słońce, czasem deszcz...
Mimo to w niedzielę postanowiłam razem z Dusią zrobić małe dochodzenie by sprawdzić samemu czy ta wiosna coś się już ujawnia czy jeszcze nie... W związku, że Dziecko mnie jak to często bywa było świeżo po chorobie to narazie prześledziłyśmy tylko naszą posiadłość.
Najpierw jednak zapytałam Dusi z czym kojarzy się jej wiosna? W odpowiedzi usłyszałam o zielonych listach i trawie, bocianach, bazich kotkach, kwiatkach itd. Niestety póki co żadnego boćka nie widziałyśmy, krokusów i przebiśniegów u nas też nie ma ale... nasze poszukiwania nie poszły na marne, bo jakieś malutkie oznaki odnalazłyśmy.

Największą radość sprawiły Dusi kwitnące wierzby - czyli tak zwane bazie kotki. Ma to chyba po mnie, bo ja też zawsze strasznie lubiłam i wyczekiwałam, by przynieść owe gałązki do domu i zrobić bukiecik :)