Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koty. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 kwietnia 2018

Rozdmuchane obrazki

Czas na coś nowego, plastycznego. Wprawdzie poprzedni post też był mocno kreatywny ale zebrane zostały w nim archiwalne wpisy. Dziś za to świeżynka... ok, może nie taka dopiero co, przed chwilą wyprodukowana ale zakurzyć też nie zdążyła się, bo powstała w ubiegłym tygodniu.
Tak naprawdę wszystko zaczęło się od lekcji plastyki w szkole... Gdy czytałam jakie przybory Dusia musi zabrać (blok, farby, słomka) to odrazu domyśliłam się w jaki sposób będą tworzyć... tylko nie wiedziałam co konkretnie. Zagadka jednak szybko rozwiązała się, bo me Dziecko po powrocie do domu nie dość, że opowiedziało to jeszcze zapragnęło żebyśmy to samo zrobiły. 
No to do dzieła i odrazu zdradzam, że powstały koty :P

Na początku wedle Dusi instruktażu namalowałyśmy konkretne kontury naszych zwierzaków a potem tym samym kolorem wypełniałyśmy środki.

.

Kolejny krok i zarazem najważniejszy przy tej pracy to dmuchanie przez słomkę... ale najpierw należy kawałek po kawałku nanieść rozwodnioną farbę.


piątek, 30 czerwca 2017

Kocie cudaki

Już dziś kończy się czerwiec a u nas nie było jeszcze ani jednego wpisu na Projekt Zwierzaki Cudaki. Burzowa pogoda miewa jednak swoje plusy np takie, że me Dziecko pomimo kilku godzin spędzonych np na lepieniu z modeliny, kolorowaniu czy uzupełnianiu książeczek, miało jeszcze trochę chęci i na inne tworzenie.
W tym miesiącu do wyboru miałyśmy następujące okazy: kot, tukan, kangur oraz ośmiornica


Nikogo chyba nie zdziwi, że Dusia zdecydowała się na milutkie sierściuchy ;)
O kotach już tu co nie co było (posty spod tej etykietki znajdziecie TUTAJ) więc zależało mi aby nic nie powtarzać. Wstępnie szukałyśmy inspiracji w necie ale me Dziecko nagle oświeciło i przypomniało sobie, że w jednej z ostatnio kupionych gazetek, umieszczona była instrukcja jak zrobić z kartki głowę kotka :).

Pierwszy egzemplarz złożyłam ja a potem próbowała Dusia. Radość gdy wyszło była ogromna :)


Kotek pozyskał oczywiście oczka, nosek, wąsiki i łatki.

piątek, 17 lutego 2017

Dzień kota

Dusia jak to dziecko, lubi rożne rzeczy oraz ma swoje większe i mniejsze pasje/hobby ale często gęsto to wszystko co jest naj zmienia się szybciej niż pory roku. Ma Pociecha ma jednak dwie  wielkie miłości które mimo upływu czasu nie maleją: kucyki no i koty. Śmiało mogę nawet stwierdzić, że ta druga jest ciut większa. Zresztą ogólnie Dusia kocha zwierzaki ale gdyby musiała wybrać tylko jeden rodzaj to bez wahania postawiłaby właśnie na koty. 
Tak wielka miłość do sierściuchów pojawiła się chyba z momentem w którym sprowadziliśmy do domu pierwszego miauczka czyli jakieś 3 lata temu i tak sobie trwa i trwa...
A wiecie jakie jest dziś "święto"? Jeśli nie to już Wam zdradzam... Mianowicie 17 luty to dzień kota. :D
W związku z tym, grzechem w naszym przypadku było by nie uczcić jakoś tejże okazji. Wprawdzie kotkowe wpisy już tu bywały np TUTAJ i TUTAJ ale czemu by nie popełnić kolejnego. Jednak tym razem nie będzie to ani żaden warsztat ani kreatywna twórczość lecz odrobina literatury i zdjęć :)

Tak się fajnie złożyło, że Dusia w poniedziałek przyniosła ze szkolnej biblioteki książkę "Magiczny kotek. Letni czar" od Wydawnictwa Hachette Polska (choć widzę, że i Wyd. Wilga jakieś wydaje). 


Dzięki tej pozycji pomału mogłyśmy wprowadzić się w dzisiejszy kotkowy nastrój ;)

niedziela, 3 lipca 2016

Dziecko na warsztat - w świecie kotów

Czerwiec był to ostatni miesiąc z Dzieckiem na warsztat. My po raz pierwszy przyłączyłyśmy się do zabawy i nie żałuję. Może nasze "domowe lekcje" i opracowywanie tematów nie było jakieś mega, czasem szło sprawnie, innym razem Dusia mniej chciała współpracować, może mogłyśmy dać z siebie więcej ale jak tak przejrzałam poprzednie wpisy to chyba nie było aż tak źle. Ominęłyśmy tylko jeden warsztat ale pozatym udział w Projekcie był zwłaszcza dla mnie motywacją, by coś więcej z Dzieckiem porobić.
Teraz przyszedł czas na pożegnanie... O ile przez większość miesięcy był z góry narzucony temat tak przy pierwszym warsztacie (wtedy skupiłyśmy się na anatomii KLIK) i przy ostatnim nastąpiła pełna dowolność. Długo myślałam nad czym z Dusią tym razem popracować aż w końcu poprostu zapytałam Ją. W sumie to mogłam przewidzieć co wybierze... KOTY. Więc, ok, niech będą sierściuchy :)

Wprawdzie ten wpis powinien pojawić się w ubiegły poniedziałek ale najpierw przez kilkudniowy wyjazd a potem przez życie codzienne (wakacje, zabawy, obowiązki, narzeczony w domu, spotkania rodzinno-towarzyskie) jakoś zabrakło czasu by zebrać wszystko w całość i opublikować. No ale przecież lepiej późno niż wcale :P


Kilka lat wstecz byłam przeciwniczką trzymania kotów, psów w domu ponieważ mieszkam na wsi i uważałam, że miejsce tych zwierząt jest na podwórzu. Jednak z momentem gdy Grzesiek zamieszkał z nami, może zaślepiona miłością :P , zgodziłam się przygarnąć pod dach miauczące stworzenie. Nie muszę chyba wspominać, że Dusia była wtedy wniebowzięta :P.
Najpierw zamieszkał u nas Mruczek... Ogólnie fajny kotek ale miał jedną wadę... strasznie skakał mi na nogi (dodam, że tylko mi) więc moje łydki wyglądały jakbym chodziła po jakiś krzaczorach. Ale ten kotek nie gościł u nas długo, bo dnia pewnego wyszedł na dwór i rozjechało go auto :(. Szybko po tym incydencie pojawił się nowy sierściuch. Tym razem otrzymał imię Szarek... i wiecie co... Jak to kot, miał "wady" i lubił porozrabiać ale wszyscy go strasznie polubiliśmy. Był pod wieloma względami fenomenalny... uwielbiał spać z Dusią niekiedy służąc Jej za poduszkę, mnie natomiast budził zawsze wraz z budzikiem i w ogóle długo by pisać. Niestety coś nie mamy szczęścia i nasz pupil po ponad roku po którymś z kolei wyjściu z domu nie wrócił. Przeżywaliśmy bardzo, czekaliśmy z nadzieją długo, potrafiłam w nocy wstawać, bo wydawało mi się, że słyszę miauczenie ale nic... Żal nam go do dnia dzisiejszego :(

wtorek, 18 sierpnia 2015

Po prostu koci świat...

Ostatnio nic nie działamy... Ostatnio tzn hmmm... od czwartku... Przed weekendem wolałyśmy korzystać z pogody i np wybywać nad wodę, potem przyjechała moja siostra ze szwagrem, były odwiedziny u rodzinki, mini odpust, grill i takie tam... No a od niedzieli Dusia zmaga się z jelitówką... Niestety narazie nadal dość kiepsko to wygląda i jeszcze kilka dni minie zanim wróci do pełni sił.
Trzeba więc odkopać to co było jakiś czas temu a jakoś jeszcze nie zostało pokazane. ;).
Tak naprawdę mam praktycznie gotowy post o drzwiach na pewien projekt ale, żeby był na 100% taki jak miał być to brakuje mi dosłownie 2-3 zdjęć. Tylko żeby je cyknąć potrzebne mi moje Dziecko a wyciągać z łózka w obecnej sytuacji Jej nie będę.
Na szczęście mam coś jeszcze :D

Jak już nie raz wspominałam Dusia uwielbia koty... I nie chodzi tu tylko o naszego Szarka... w grę wchodzą też wszystkie inne, zarówno widziane na żywo, jak i w telewizji, na kalendarzach, w książeczkach itd. Mogą być zwykłe dachowce, eleganckie rasowce a nawet prawdziwe dzikie stworzenia. Kociowy fiś jest tak duży jak ten na Punkcie Kucyków Pony.

Szare, bure lub pstrokate,
wszystkie koty za pan brat,
mają drogi swe i płoty,
po prostu koci świat,
po prostu koci świat.

wtorek, 17 lutego 2015

Kociakowo

Dzisiaj swe święto mają pewne zwierzaki... zwierzaki - kociaki :D


Jak już nie raz wspominałam Dusia ma mega bzika na punkcie owych futrzaków. Gdy Jej rano wspomniała o owym fakcie odrazu stwierdziła, że musi coś zrobić dla naszego Szarusia KLIK a jak wrócę z pracy to mamy też jakiegoś koteczka stworzyć... Niestety nie miałyśmy na to zbyt wiele czasu no ale na szybko coś powstało.

Najpierw z tekturki powycinałyśmy kilka potrzebnych elementów...


... a potem Dusia dorysowała kilka szczegółów na pyszczku oraz z paseczków poskładała harmonijkę (w taki sam sposób jak to często z bibuły łańcuch na choinkę się robiło)