piątek, 17 lutego 2017

Dzień kota

Dusia jak to dziecko, lubi rożne rzeczy oraz ma swoje większe i mniejsze pasje/hobby ale często gęsto to wszystko co jest naj zmienia się szybciej niż pory roku. Ma Pociecha ma jednak dwie  wielkie miłości które mimo upływu czasu nie maleją: kucyki no i koty. Śmiało mogę nawet stwierdzić, że ta druga jest ciut większa. Zresztą ogólnie Dusia kocha zwierzaki ale gdyby musiała wybrać tylko jeden rodzaj to bez wahania postawiłaby właśnie na koty. 
Tak wielka miłość do sierściuchów pojawiła się chyba z momentem w którym sprowadziliśmy do domu pierwszego miauczka czyli jakieś 3 lata temu i tak sobie trwa i trwa...
A wiecie jakie jest dziś "święto"? Jeśli nie to już Wam zdradzam... Mianowicie 17 luty to dzień kota. :D
W związku z tym, grzechem w naszym przypadku było by nie uczcić jakoś tejże okazji. Wprawdzie kotkowe wpisy już tu bywały np TUTAJ i TUTAJ ale czemu by nie popełnić kolejnego. Jednak tym razem nie będzie to ani żaden warsztat ani kreatywna twórczość lecz odrobina literatury i zdjęć :)

Tak się fajnie złożyło, że Dusia w poniedziałek przyniosła ze szkolnej biblioteki książkę "Magiczny kotek. Letni czar" od Wydawnictwa Hachette Polska (choć widzę, że i Wyd. Wilga jakieś wydaje). 


Dzięki tej pozycji pomału mogłyśmy wprowadzić się w dzisiejszy kotkowy nastrój ;)


Głównym bohaterem książeczki jest mały, rudy kotek Płomyczek, oraz dziewczynka, przybywająca w trakcie wakacji u Cioci na wsi. Eliza nie była zbyt szczęśliwa zmianą otoczenia i martwiła się, że zanudzi się na śmierć jednak ostatecznie dni które tam spędziła okazały się zaskakująco ciekawe. A to wszystko za sprawą znalezionego w stodole kotka... Wiedzieć jednak musicie, że nie był to zwykły sierściuch lecz ukryty pod taką postacią prawdziwy biały lew posiadający dodatkowo magiczne zdolności. 
Książeczka opowiada tak naprawdę o sile przyjaźni. 
Dziewczynka pomaga Płomyczkowi ukrywać się przed wrogiem a on w zamian ratuje ją z innych mniejszych i większych opresji. Nie ma tu nudy... ciągle jakaś przygoda, dodatkowo dawka fantazji no i przede wszystkim silna więź łącząca głównych bohaterów. Niestety na sam koniec przyjaciele muszą się rozstać co bardzo zasmuciło Dusię...
Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło bowiem książeczek w serii jest całkiem sporo także o magicznym kotku jeszcze trochę poczytamy :). Narazie Dziecko me ma pogrzebać w bibliotece a w przyszłym tygodniu zakupię jakąś kolejną część :)

Jeśli lubicie tego typu książeczki: dziewczynka plus zwierzątko to zdecydowanie polecamy. 
Prosty język, duże litery, odrobina skromnych i czarno białych ilustracji... 


Oprócz owej książki, wczoraj w naszym domu pojawiły się również dwie gazetki. :)

1. Świerszczyk. Nowa Era
Można być rzec, że to czasopismo wszech czasów, bo choć w coraz to nowszej i ulepszonej wersji to jednak na rynku obecne jest nie od dziś. Ja wprawdzie z własnego dzieciństwa za bardzo nie pamiętam bo kolekcjonowałam "Misia" i "Już czytam" ale coś tam mi świta ;)
Dusi chciałam kupić jakiś numer już dawno temu ale nie wykazywała zainteresowania także odpuściłam. Dopiero gdy pół roku temu wzbogaciłyśmy się w Świerszczykową wielką księgę to Dziecko me połknęło bakcyla i teraz wprawdzie nie każde wydanie ale czasem kupujemy. A obok tego numeru poprostu nie mogłyśmy przejść obojętnie, ponieważ pełno w nim kotów :)


Opowiadanka, wierszyki, obrazkowe historyjki, mini komiksy, dowcipy no i garść zadań :)
Wszystko przerobione zostało odrazu po powrocie z zakupów:)



2."Kraina zwierząt" Egmont
Oj dawno nie kupowałyśmy tej gazetki... Jej miejsce ostatnio zajęło Lego Friends ale w tym miesiącu skusiłyśmy się... Dlaczego? Bo oprócz ogólnej, lubianej zwierzęcej tematyce w tym numerze również pojawia się sporo kotów (no i mini prezencik w postaci świnek morskich z akcesoriami ;) ).


O ile Dusia nie jest fanką samodzielnego czytania książek (choć miewa czasem przebłyski) to m.in. przy tej gazetce lubi spędzać czas. Teraz np czekając na obiad siedzi i podczytuje. ;)
Masa wesołych obrazków i zdjęć zwierzaków, krótkie tekściki, trochę głupotek i żarcików, garść cennych informacji, komiks i również zadanka :)


I tak oto od poniedziałku w kwestii czytanych przez nas rzeczy prym wiedzie kocia tematyka :)
A od 1,5 roku naszym domem rządzi Flip i Flap...
Wspominałam, że dziś będzie literacko i fotograficznie także tadaaam... 


8 komentarzy:

  1. Wspaniałe ze Dusia na prawdziwą pasję i darzy taką miłością kociaki <3 serię magiczny kotek i magiczny piesek bardzo lubimy, chociaż w naszej bibliotece jest malutko tytułów...a szkoda bo są świetne ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo nie wiedziałam że jest też seria o magicznym piesku:-)

      Usuń
  2. mój 2-letni Jaś tak uwielbia koty. Nawet pierwsze słowa które wypowiedział zaraz po mama i tata, to były właśnie "miał" bo tak wołał każdego kotka którego napotkał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście miłość można by rzec od urodzenia ;-)

      Usuń
  3. Tygrys póki co ostrożny w kontaktach ze zwierzakami, ale pewnie jakieś stworzonko się pojawi, jak będziemy na swoim. Może kot? A "Świerszczyka" bardzo lubiłam. Najczęściej korzystałam w czytelni, bo różnie z finansami było. A ten kot na okładce (domyślam się, że Pani Wasiuczyńskiej) rewelacyjny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, ilustracje to dzieło Pani Wasiuczyńskiej:-)

      Usuń
  4. koty! przyjaciele mojej córki. Mam dwa i są boskie:)

    OdpowiedzUsuń