niedziela, 19 lutego 2017

Pingwiniasta gra rodzinna

Powiem Wam, że lubię sobie czasem w coś pograć... Nie mamy wprawdzie w domu mega dużo gier a wśród tych obecnych dominują bardziej dziecięcej no ale ogólnie mi to nie przeszkadza, bo w końcu głównie z Dusią grywam. Tyle, że dla niej to nie jest ulubiona forma spędzania wspólnego czasu... m.in dlatego nie szalejemy z zakupem nowych pozycji. Tak czy siak bywają jednak dni w których ma Pociecha skusi się i jakieś pudełko z szafki wyciągnie. Aktualnie na topie jest: Zgadnij Kto to, Uno oraz Carcassonne. 
Ale to, że grywać średnio lubi nie przeszkadza Jej w tym, żeby czasem w przypływie weny samemu jakąś grę stworzyć. Powstała już np Jej własna wersja (inspirowana oryginałem oczywiście): Dobble, Monopoly i nasza wspólna 5 sekund oraz pojawiło się też kilka na szybko zrobionych zwykłych planszówek.

Nawiązując do tego co powyżej napisałam, wczoraj miała miejsce taka sytuacja. 
Po godzinnej, wspólnej zabawie lego, zaproponowałam Dusi, że może teraz w coś zagramy. Zgodziła się, lecz chęci miała tylko na Uno. Stwierdziłam, że ok, lepszy rydz niż nic, jednak przy 20 rundzie miałam już dosyć ;). Wyszłam więc z kolejnym pomysłem i rzuciłam hasło: to może zrobimy jakąś własną grę, bo dawno tego nie czyniłyśmy? No i padła pozytywna odpowiedź. :)

Temat przewodni ustaliłyśmy w sumie odrazu... Biorąc pod uwagę, że zima już się kończy, co nie cieszy me Dziecko, a dodatkowo w lutowych Zwierzakach Cudakach pojawił się m.in pingwinek to fajnie wszystko połączyłyśmy w całość :)

Wyciągnęłyśmy więc biały brystol który zamienił się w pokrytą śniegiem Antarktydę i zaczęłyśmy pomału rozplanowywać, rysować i ustalać zasady...



Pomysły i praca była wspólna, rozłożona mniej więcej po połowie :)


O co chodzi w naszej grze? Już tłumaczę :)
Pingwinki wybierają się w podróż, bo mają chęć odwiedzić swych kuzynów mieszkających na drugim krańcu Antarktydy...


Droga jest długa (190 pól) i kręta a dodatkowo po drodze czekają rożne atrakcje...

Pojawiają się małe wodne akweny które generalnie trzeba obejść, chyba, że ma się szczęście i uda się na skróty przejść po krach lodu... bądź po tych samych krach przy odrobinie pecha cofnąć się. 

Na pingwinki czekają też różne pokusy jak np jazda na łyżwach, oglądanie telewizji, lepienie bałwana, czytanie książki itp więc, cóż, jak się czymś zajmą to muszą czekać 1 albo 2 kolejki.


Żeby jednak nie było, że tylko utrudniamy pingwinom podróż, na planszy umieszczone są też inne, bardzo fajne pola:
- z literką V - otrzymuje się kartę pingwiniastego vipa, która upoważnia do dodatkowego rzutu kostką przy każdej kolejce... Jednak jeśli ponownie wdepnie się na V, bądź ktoś z przeciwników to uczyni traci się kartę i oddaje przeciwnikowi bądź do arktycznego klubu
- z literką W - otrzymuje się dobrą wróżkę, która jednorozowo chroni przed najbliższym złem
- z literą Z - przeciwnicy wymyślają pingwinkowi jakieś zadanie ruchowe np w ciągu 15 sekund przynieść coś z sąsiedniego pokoju, jeśli wykona - skacze 3 pola do przodu, jeśli nie - 3 do tyłu.
- z rybką - po uzbieraniu 3 rybek należy się dodatkowy rzut kostką. Aczkolwiek są też przekreślone rybki i wtedy niestety trzeba oddać do "banku" jedną z tych które posiada się


I to w sumie tyle :)
A nie, zaraz zaraz... Nie pokazałam Wam jeszcze pingwiniastych pionków :)


Wiecie co... to niby zwykła planszówka gdzie wszystko zależy od wyrzucanych liczb i szczęścia ale my jesteśmy z niej dumne. :) Troszkę czasu poświęciłyśmy ale wizualnie i pomysłowo, podoba się nam :) No i Dusia z chęcią grała zarówno wczoraj po zakończonej pracy jak i dzisiaj :)

Tak gra prezentuje się w całej okazałości...



Ps. Post bierze udział w naszym Zwierzakowo Cudakowym Projekcie :)



20 komentarzy:

  1. Mega! Uwielbiam gry handmade i chętnie bym z Wami pograła ;-) wogóle to pomysł świetny i jeszcze lepsze wykonanie - jesteście zgranym duetem! Wielkie brawa dla Was (y)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszamy w takim razie do nas na partyjkę ;-)

      Usuń
  2. Piękna gra my tylko w takie gramy zrobione wspólnie z kupionych to bylo sobie zycie czasem cos fajnego wyhaczymy w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy kilka kupnych gier ale taka zrobiona samemu to miła odmiana :-)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawa gra :-)
    Jestem oewna, ze swietnie sie w nia gra

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Mi też się chyba najbardziej podobają pionki :-)

      Usuń
  5. No i super! Do pewnego wieku więcej niż kostka i ten wspólny czas nie potrzeba! Też byłabym dumna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetna gra a te pionki mnie zauroczyly, ja w ogole kocham pingwiny<3 te Wasze tez hehe

    OdpowiedzUsuń
  7. Czadowa :D niezle się napracowaliście ale na pewno było warto ... :D

    OdpowiedzUsuń
  8. WOW! Jestem pod wrażeniem Waszej pomysłowości!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie Wam wyszła ta pingwiniasta gra.

    OdpowiedzUsuń
  10. pionki, ale i cała gra jak dla mnie bomba :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna, a pionki wymiatają. Lubiłam w dzieciństwie tworzyć gry.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio coś pingwiny są na topie i na wielu blogach się przewijają, ale trudno się dziwić, pasują do zimowego sezonu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dużo pracy ale jaki efekt - super👏
    🐧 pionki są śliczne 🐧

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę, że nie próżnujecie:) Udanej zabawy!:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem pod wrażeniem Waszej kreatywności. Gra wygląda rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Super! Uwielbiam gry robione w domu.

    OdpowiedzUsuń