niedziela, 26 lutego 2017

W roli głównej - polarny miś

Dużo ostatnio w kalendarzu zwierzakowych dni... 20 stycznia królowały pingwiny, 17 lutego koty a jutro, 27 lutego na topie będą niedźwiedzie polarne :).Choć z Dusią nie działamy z okazji każdego święta nietypowego to jednak jeśli chęci są, to staramy się coś małego przygotować. 
Temat białych misi bardzo nam się spodobał więc z lekkim przyspieszeniem i tym razem podziałałyśmy :)

Oczywiście na początku, obowiązkowo musiałyśmy ciut lepiej poznać gatunek tego niedźwiedzia...
Teoretycznie mogłyśmy zrobić tak jak w przypadku pingwinów KLIK tzn w naszych zwierzakowych książkach poszukać ogólnikowych, krótkich informacji a potem doczytać coś więcej w necie ale stwierdziłam, że fajniej byłoby jednak podejść do tego tym razem nieco inaczej. W związku z tym, gdy Dusia była w szkole ja sama poszperałam i przepisałam, najważniejsze rzeczy związane z polarnymi niedźwiedziami. 


Po powrocie do domu, Dziecko me przeczytało notatki a co by sprawdzić na ile dokładnie i czy coś zapamiętała, na odwrocie czekała na nią mały test ;)

piątek, 24 lutego 2017

Mała planeta mojego synka – Trefl, seria Little Planet

Dzień dobry! Jak się czujecie po Tłustym Czwartku? Przyznajcie się, ile pączków zjedliście? Ja się nie przyznam… Powiem tylko, że wieczorem odbyłam wyjątkowo intensywny trening na orbitreku. ;-)

Do tej pory pisałam Wam o książkach, a dzisiaj będzie o zabawkach. Wszak nie samymi książkami człowiek żyje (choć z ręką na sercu przyznam, że u nas jednak przeważa czas spędzony nad książkami). Czy Wasze dzieci również mają tak, że potrzebują czasu na oswojenie się z nową zabawką? U nas prawie każda nowość musi swoje odleżeć, zanim wzbudzi zainteresowanie synka. Ale tym razem było zupełnie inaczej – ta seria od razu przyciągnęła uwagę mojego dziecka!

Trefl wypuścił na rynek wspaniałą serię Little Planet. Poznałam ją, kiedy moja przyjaciółka podarowała Frankowi na jego pierwsze urodziny fantastyczne pudełka Baby Cubes „Na Wsi”. To była miłość od pierwszego wejrzenia! Ciągle i ciągle musiałam układać wieżę z tych pudełek (a wieża ma aż 86 cm wysokości, czyli była wyższa niż Franek na tym etapie, co było dla niego podwójnie fascynujące), a synek chodził dookoła niej, nazywał zwierzęta wydając odpowiednie odgłosy, na końcu robiąc spektakularne „baaam!”. Nie musiałam obawiać się, że zrobi sobie krzywdę, bo pudełka są wykonane z kartonu, przez co są lekkie. Zapewniam jednak, że są bardzo trwałe, bo Franek próbował po nich chodzić. ;-)


Później pudełka posłużyły za bębenki, okazało się bowiem, że możemy na nich wygrywać rytm do śpiewanych przeze mnie piosenek. Muzykowaliśmy więc sobie rodzinnie, bo pudełek w zestawie jest aż 10. Do czego jeszcze wykorzystujemy pudełka? Poza standardowym budowaniem wieży, pudełka służą też za tymczasowe garaże dla autek, a czasem stają się skrytką na jakieś skarby. Natomiast oryginalny karton, w który zabawka była zapakowana, wykorzystujemy do przechowywania różnych kart obrazkowych. Zabawka jest przeznaczona dla dzieci w wieku 1+ i uważam, że faktycznie dla tej grupy wiekowej sprawdzi się najlepiej.

niedziela, 19 lutego 2017

Pingwiniasta gra rodzinna

Powiem Wam, że lubię sobie czasem w coś pograć... Nie mamy wprawdzie w domu mega dużo gier a wśród tych obecnych dominują bardziej dziecięcej no ale ogólnie mi to nie przeszkadza, bo w końcu głównie z Dusią grywam. Tyle, że dla niej to nie jest ulubiona forma spędzania wspólnego czasu... m.in dlatego nie szalejemy z zakupem nowych pozycji. Tak czy siak bywają jednak dni w których ma Pociecha skusi się i jakieś pudełko z szafki wyciągnie. Aktualnie na topie jest: Zgadnij Kto to, Uno oraz Carcassonne. 
Ale to, że grywać średnio lubi nie przeszkadza Jej w tym, żeby czasem w przypływie weny samemu jakąś grę stworzyć. Powstała już np Jej własna wersja (inspirowana oryginałem oczywiście): Dobble, Monopoly i nasza wspólna 5 sekund oraz pojawiło się też kilka na szybko zrobionych zwykłych planszówek.

Nawiązując do tego co powyżej napisałam, wczoraj miała miejsce taka sytuacja. 
Po godzinnej, wspólnej zabawie lego, zaproponowałam Dusi, że może teraz w coś zagramy. Zgodziła się, lecz chęci miała tylko na Uno. Stwierdziłam, że ok, lepszy rydz niż nic, jednak przy 20 rundzie miałam już dosyć ;). Wyszłam więc z kolejnym pomysłem i rzuciłam hasło: to może zrobimy jakąś własną grę, bo dawno tego nie czyniłyśmy? No i padła pozytywna odpowiedź. :)

Temat przewodni ustaliłyśmy w sumie odrazu... Biorąc pod uwagę, że zima już się kończy, co nie cieszy me Dziecko, a dodatkowo w lutowych Zwierzakach Cudakach pojawił się m.in pingwinek to fajnie wszystko połączyłyśmy w całość :)

Wyciągnęłyśmy więc biały brystol który zamienił się w pokrytą śniegiem Antarktydę i zaczęłyśmy pomału rozplanowywać, rysować i ustalać zasady...