poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Powtórka z chemii

Lubiliście w szkole przedmiot zwany chemią? Bo ja osobiście średnio... Jakoś te wszystkie pierwiastki, reakcje, wzory itd itp nie chciały mocno zostawać w mej głowie. Choć biorąc pod uwagę, że chodziłam do Technikum Ochrony Środowiska (tak wyszło ;) ) to chemie powinnam mieć w jednym palcu, ponieważ bardzo często pojawiały się jej elementy... baaa... nawet kilkukrotnie miałam praktyki w laboratorium :P. Tamto jednak było hmmm... 10 lat temu... Serio? to już tyle czasu minęło od mego zakończenia edukacji??? Ech... 
Nawiązując jednak do tytułu tego posta, wyjaśnić bym chciała, że wcale nie natchnęło mnie na powtórkę tablicy Mendelejewa ;). Więc czemu taki? Ano Dusia przypomniała sobie ostatnio pewien eksperyment o nazwie chemiczne jojo i postanowiłyśmy kolejny raz go wykonać :). Wprawdzie pokazywałam go już TUTAJ lecz to było 3 lata temu także takie nowe przypomnienie nie zaszkodzi :).

Do jego wykonania potrzebowałyśmy: oleju roślinnego, barwników spożywczych, sody oczyszczonej oraz akcesoriów w postaci słoika i kubeczków. Dodatkowo przyda się również coś na kształt pipety ewentualnie strzykawka albo puste opakowanie po kropelkach :).

Nim jednak zobaczycie zdjęcia, plus krótki filmik, to w ramach krótkiej powtórki dodam jeszcze kilka słów wyjaśnienia co w tym słoiku działo się. 
Wkrapiane barwnikowe kuleczki w momencie zetknięcia się ze znajdującą na dnie sodą, zostają "otoczone" dwutlenkiem węgla przez co stają się lżejsze i unoszą do góry. Natomiast gdy już wypłyną na powierzchnię, dwutlenek węgla ulatnia się, i wtedy znów opadają na dno... I tak w koło :)



Jest i wspomniany filmik :)


Uprzedzam też rzetelnie - istnieje spore prawdopodobieństwo, że Dziecku tak się spodoba owy eksperyment, że poprosić może o wymianę oleju na nowy w celu świeżej, kontynuacji wkprapiania ;)


Natomiast gdy zabawa dobiegać będzie końca polecam zrobić wielkie zamieszanie polegające na dodaniu dużej ilości barwnikowych kuleczek, dorzuceniu jakieś tabletki musującej oraz podświetleniu chociażby telefonem. W ten sposób powstanie cudna lampa lawa :)


6 komentarzy:

  1. A ja chemię bardzo lubię. W takim wydaniu również :)
    Super, że "przypominasz", bo dla mnie to zupełna nowość :D Wypróbujemy - jestem pewna, że J. się ucieszy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze znamy ten eksperyment. Za każdym razem to dla Antosia wspaniała zabawa! :) Lubimy takie twórcze i kreatywne zabawy! Są świetne ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znamy i bardzo lubimy to doświadczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Prosty eksperyment, a daje dziecku więcej niż godziny wykładów. Szkoda, że w szkole nie zawsze dzieci mają szanse eksperymentować i kończy się na teorii :( Jakby to było, gdyby zamiast suchych notatek, mogły robić takie rzeczy?

    OdpowiedzUsuń
  5. Chemii nie lubiłam, ale w takim wydaniu akceptuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój syn byłby zachwycony takimi eksperymentami :)

    OdpowiedzUsuń