wtorek, 7 marca 2017

Gigi bloks czyli wielkie budowanie :)

Wszystkie klocki jakie do tej pory pokazywałam Wam pochodziły od różnych producentów, miały różne kształty i różnie z nich się budowało... Jedyną wspólną cechą był ich niewielki rozmiar. Oczywiście to żadna wada, przynajmniej dla nas, bo wiadomo, że np w przypadku maluszków wielkość może mieć znaczenie. A czy pamiętacie nasze ogromne kartonowe klocki DIY? Jeśli nie to zerknijcie TUTAJ. Jak się okazuje, nie tylko my wpadłyśmy na pomysł by zrobić tego typu zabawkę ze zwykłego kartonu... Choć powinnam chyba napisać niezwykłego bo tak naprawdę z owego surowca stworzyć można prawdziwe, kreatywne cuda. Wróćmy jednak do klocków... Te które zaraz zobaczycie oczywiście są mniejsze od naszych posklejanych kartonów ale nadal na tyle duże aby budować z nich wielkogabarytowe konstrukcje :).

Gigi Blocks


Gdy kurier dostarczył nam powyższe pudło byłyśmy ciut zdezorientowane... no bo jak to, na obrazku jakieś kwadratowe spore klocki, sztuk ma być niby 100, więc jak to upchnęli ;)?
Zagadka jednak szybko została rozwiązania... Po otwarciu paki, naszym oczom ukazały się owszem klocki ale "rozpłaszczone". 



Po krótkiej chwili namysłu i pierwszej, nieudanej próbie złożenia, olśniło nas i okazało się, że jest to mega proste. Dusia wprawdzie po 2 sztukach znudziła się ale za to ja z Grześkiem, z każdym kolejnym klockiem dochodziliśmy do wprawy i składaliśmy niczym ludziki pracujące na akord przy taśmie ;) Ciach ciach i 100 sztuk było gotowe ;)


W zestawie znajdują się dwa rodzaje klocków: 80 podwójnych o wymiarach 20 x 10 x 10 cm oraz 20 pojedynczych 10 x 10 x 10 cm.
Ich konstrukcja wyglądem przypomina trochę lego co jest bardzo fajne, ponieważ nie ustawia się ich od tak na sobie luzem lecz trochę łączy, dzięki czemu budowle są stabilniejsze. :)


A co można z nich zbudować?
Chyba tak jak w przypadku każdych klocków prawie wszystko... Ograniczeniem jak zawsze jest jedynie wyobraźnia.
Klocki GIGI to niekończące się możliwości budowlane i godziny twórczej zabawy w dużym wydaniu :)


Klocki są z nami wprawdzie dopiero od kilku dni ale póki co jeszcze się nie nudzą...
Nawet wczoraj gdy do Dusi przyszła koleżanka nie trzeba było długo namawiać aby zabrały je i pobawiły się a po krótkiej chwili powstała mini kawiarenka i sklepik. :)


Z klocków zbudowałyśmy również budę dla Ciastka i chyba mu się spodobała, bo odrazu wszedł i uciął sobie drzemkę. :) Niestety po pobudce Dziecko me zniszczyło jego domek i zrobiło swoje biuro :P


Posłużyły nam one również  np do wzniesienia murów obronnych potrzebnych do zabawy w bitwe na skarpetki :P


Co jeszcze podoba się nam, a w szczególności Dusi, w tych klockach?
Ano fakt, że spokojnie można sobie po nich rysować i malować :) A jak się już wszystkie zabazgra to frajda nie kończy się, ponieważ wystarczy klocka rozłożyć, "wywinąć" i złożyć ponownie, dzięki czemu powstaje nowe pole do artystycznych popisów. 


Zastanawiacie się też zapewne jak z wytrzymałością "cegiełek" skoro zrobione są z tektury ale tu zapewnić Was mogę, że są dość odporne. Oczywiście, nie zalecam siadania, chodzenia po nich czy polewania wodą ale przy "normalnej" zabawie większych uszkodzeń doznać nie powinny.
My zresztą nie tylko w budowanie bawimy się i póki co, tylko dwa klocki odrobinę zgięły się...


Gigi Bloksy przeznaczone są dla Dzieci od 3 lat i myślę, że takie Maluchy może niekoniecznie same coś wielkiego zbudują ale napewno ucieszą się np z powstałego domku do którego będą mogły wejść. 
Powiem Wam za to szczerze, że trochę obawiałam się, że Dusia znowu już trochę za duża na nie jest (ma w końcu prawie 9 lat) ale jak obserwuje Jej poczynania to widzę, że i tak ma naprawdę sporo frajdy z zabawy owymi klockami :)


Tak naprawdę jedyną wadą jaką dostrzegam w tej zabawce jest ich wielkość... Oczywiście fajnie, pobudować duże rzeczy ale gorzej je potem przechowywać... My bynajmniej zyskaliśmy nowy element wystroju, bo Dusia niby spory metrażyk u siebie ma ale jednak jest tam już tyle, rzeczy, że klocki muszą nocować u nas ;)


Na koniec wspomnieć bym jeszcze chciała o jednej rzeczy.
Giga Bloksy nie są polskim wytworem ale mają polskiego dystrybutora którym jest Funiversity... tak tak, to Ci sami co oferują mini eksperymenty z serii FUN o których pisałam już kilkukrotnie :)
Dlatego jeśli jesteście zainteresowani zakupem albo poprostu ciekawi ceny lub czy dostępne są inne np mniejsze zestawy to zerknij TUTAJ

Czy polecamy?
Z pozoru zwykłe tekturowe klocki, cena może też nie najniższa ale warto, naprawdę... Mają w sobie wielki potencjał a możliwości zabawowe ogromne :)

17 komentarzy:

  1. Rewelacja. Tygrys byłby zachwycony, mimo że jest -3 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napewno znalazłby swój sposób na zabawę ;-)

      Usuń
  2. Świetne! Widać że sprawiają mnóstwo frajdy i dają ogromne możliwości zabawy...miałabym problem tylko z przechowywaniem tych wspaniałości ;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwości rzeczywiście spore... A przechowywanie... jak poskłada się je ładnie to nie zajmują aż tak dużo miejsca ;-)

      Usuń
  3. Mój syn byłby zachwycony!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ło matko!Ale Antoś by szalał! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno zabawa przy tych klockach świetna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Aaaa to taki patent :) O widzisz, fajna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Podobaja mi się bardzo toey przeszkud by Lena robiła

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne, tylko faktycznie jak to potem przechowywać przy 4 osobach na niecałych 50 metrach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Klocki fajne, ale trochę rozczarowała mnie jakość. Z drugiej strony na pewno macie świetną zabawę. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. mega fajne te klocki, już widzę te budowle w naszym domu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O tych klockach jeszcze nie słyszałam. Są naprawdę świetne - aczkolwiek obawiam się, że nasz Junior bardzo szybko by się z nimi rozprawił i podzielił je na drobniejsze fragmenty ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwsze skojarzenie - Minecraft w większej wersji, no i bez kolorów. U mnie na pewno byłby problem z przechowywaniem na dłuższą metę, podobnie jak było z domkiem kartonowym do pomalowania. Po kilku tygodniach został złożony i wylądował na strychu. Ale pomysł ogólnie ciekawy. Widać, że rynek zabawek wciąż nie jest nasycony :)

    OdpowiedzUsuń
  13. My mamy ten problem, że do wszelakich kartonów zawsze dobiera nam się pies, więc takim kolckom w naszym mieszkaniu wróżę krótki żywot, ale widzę, że są naprawdę bardzo fajne. Najgorsze, jak sama zauważyłaś, jest chyba ich przechowywanie, bo gdzie to cholerstwo trzymać? Przecież nie będzie się ich ciągle składać i rozkładać.

    OdpowiedzUsuń