piątek, 8 lipca 2016

Poznajemy Poznań

Wprawdzie od naszego małego wyjazdu lada moment miną 2 tygodnie ale to przecież nie stoi na przeszkodzie by pokazać Wam jakie miejsca w Poznaniu przy okazji odwiedziliśmy.
Czemu akurat Poznań? Ano od kilku lat blisko tego miasta mieszka moja Siostra ze Szwagrem i Małym Franusiem. Bywamy tam średnio raz w roku i przeważnie w okresie wakacyjnym (nie licząc ubiegłego roku, bo akurat odwiedziny wypadły w listopadzie). 

Zazwyczaj "obowiązkowy" jest spacerek po Rogalińskim Parku (tym razem jednak tam nie byliśmy) gdzie znajduje się piękny Pałac i ogród a wśród leśnych alejek spotkać można trzy bardzo stare dęby: Lecha, Czecha i Rusa. 


Równie tradycyjnie odwiedzamy Poznański Stary Rynek i zawsze w okolicach godzin 12, bowiem o tej porze wysoko na ratuszu wyłaniają się koziołki i na oczach gapiów trykają :P. Atrakcja w gruncie rzeczy może bez wielkiego wow ale ludzi z reguły dość sporo i jak widać My też po raz czwarty zjawiliśmy się tam (ale następnym razem to już sobie chyba darujemy).
Pozatym Rynek sam w sobie wygląda naprawdę uroczo i jeśli nie dla koziołków to dla samego relaksu warto się po nim przespacerować i zjeść chociażby w upalny dzień lody :P



 

Wspomnieć również muszę o koziołkach znajdujących się kilka kroków od Rynku na których można zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia :)



Ale... troszkę nie po kolei tą relacje prowadzę.
W trakcie naszego ostatniego wyjazdu podbój Poznania zaplanowaliśmy sobie na niedzielę. Niestety pogoda jak na złość zepsuła się i pojawił się problem czy w ogóle a jeśli tak to gdzie by się wybrać... Dusia jest dość "wymagającym" podróżnikiem... tzn poprostu nieco kapryśną, rozbrykaną 8 latką dla której dane miejsce musi być ciekawe i coś się tam dziać. Dodatkowo wraz z nami miasto "zwiedzała" Siostra ze Szwagrem i 9 miesięcznym Frankiem więc znowu dla nich też trochę inne rzeczy liczą się. Myśląc więc nad atrakcjami pod dachem przyszła mi do głowy Palmiarnia która ponoć jest większa i fajniejsza od tej którą odwiedziliśmy zimą w Wałbrzychu i tam nawet podobało się Dziecku memu no ale właśnie... całkiem niedawno byliśmy w tego typu miejscu...  To szukamy dalej... Jest... Rogalowe Muzeum Poznania...


W jednej z mega starych kamienic (bodajże tylko ta jedna i dwie sąsiadujące z nią przetrwały zniszczenia wojenne bez szwanku) znajduje się niepozorne ale kryjące w sobie coś fajnego miejsce. Nie jest to typowe muzeum gdzie chodzi się między gablotami i ogląda eksponaty... W stosunkowo niewielkiej salce mieliśmy okazję dowiedzieć się kilku rzeczy z historii Poznania, poznać garstkę gwarowych słówek no i przede wszystkim dowiedzieć się jak powstają Rogale Świętomarcińskie. Pokaz prowadzony był przez dwóch świetnych Panów którzy nie dość, że sypali żartami to jeszcze biegle znają angielski (grupa była mieszana). Dodatkowo część odwiedzających może czynnie brać udział w "pieczeniu" ponieważ co i rusz Osoby z widowni zostają wybierane do pomocy ale my nawet się nie zgłaszaliśmy także cóż ;). 
Osobiście uważam, że Ktoś miał fajny pomysł na biznes... Mi (i reszcie starszyzny) prezentacja bardzo podobał się i nie żałujemy wydanych pieniążków na bilet a Dusia... cóż... chyba tak pół na pół była zainteresowana ale wyraźnie ożywiła się gdy pod koniec otrzymała (zresztą jak każdy) kawałek rogala do degustacji :-P


Pokazy odbywają się w określonych godzinach: 11.10, 12.30, 13.45 i 15.00 a co do ceny biletów to powiem szczerze, że już dokładnie nie pamiętam ale za naszą Trójkę zapłaciliśmy chyba niecałe 50zł.

Dodatkowo każdy uczestnik otrzymuje za darmo Certyfikat Rogalowego Czeladniki co też Dziecku memu spodobało się :)


W związku, że wizyta w Muzeum ciut "przymuliła" Dusię a pogoda tylko trochę przez ten czas poprawiła się to kolejne miejsce jakie odwiedziliśmy było już specjalnie dla Niej :).


Wprawdzie musieliśmy przemieścić się w całkiem inną cześć Poznania (Galeria Obornicka) a pozostała ekipa przez ten czas troszkę się wynudziła to jednak w tamtym momencie najważniejsze było dla mnie to, że po godzinie skakania na licznych trampolinach ma Pociecha była zadowolona, ciut zmęczona i przybrała barwę buraczkową (dodam w tajemnicy, że Grzesiek brykał tam z Nią i następnego dnia miał zakwasy :P ).

Cennik: 60 minut - bilet normalny 25zł, ulgowy 20zł. 120 minut - bilet normalny 45zł, ulgowy 35zł.



Po szaleństwie w Jump Arena poszliśmy jeszcze wszyscy na pizzę (kilka kroków obok, tuż przy stacji paliw) i wróciliśmy do domu.
Ale, że czuliśmy mały niedosyt jeśli chodzi o zwiedzanie Poznania a w poniedziałek aura na dworze była już znacznie lepsza to ponownie podjechaliśmy do miasta. Tym razem mogliśmy postawić na przebywanie na świeżym powietrzu więc najpierw udaliśmy się na Rynek (o czym już pisałam) a potem nad Jezioro Maltańskie. 


Wprawdzie nie było aż tak ciepło aby popluskać się ale mały spacerek a potem zabawy na placach zabaw jak najbardziej można było uskutecznić :). Poszaleć było gdzie bo oprócz placu tuż przy Galerii Maltańskiej (notabene ta miejscówa chyba najbardziej przypadła Dusi do gustu ze względu na piasek) to nieco dalej znajdują się kolejne dwa placyki.


Place zabaw to jednak nie wszystko ponieważ w tym samym miejscu można skorzystać też z kilku innych odpłatnych atrakcji. My postawiliśmy na "kolejkę górską".
Jeden zjazd kosztuje 10zł a trzy 20.
Dusia była zadowolona ale z chęcią zrobiłaby o kilka rundek więcej;)
Inne atrakcje sprawdzić możecie TUTAJ



Na tym zakończyliśmy zwiedzanie Poznania ale coś czuje, że nie jest to ostatni raz ;).
Może w przyszłe wakacje znowu zajedziemy do mej Siostry i wtedy zahaczymy już o Palmiarnię albo o ZOO w którym byliśmy 5 lat temu więc Dusia praktycznie nie pamięta ;)


15 komentarzy:

  1. Kurde nad samą Maltą sama dawno nie byłam, a mieszkałam kiedyś obok i bywałam codziennie :) W zoo byliśmy wczoraj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w wakacje koniecznie musicie i Malte odwiedzić :-)

      Usuń
  2. W Poznaniu byłam ostatnio jakieś 15 lat temu :( Chętnie znowu bym się przejechała, ale to kawał drogi od nas. Za to jako dziecko często tam jeździłam, bo moja babcia pochodziła z Poznania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od Was to rzeczywiście kawałek drogi... Ale może kiedyś będzie okazja :-)

      Usuń
  3. Nie byłam jeszcze w Poznaniu, trzeba będzie to nadrobić. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A myślałam że każdy zakątek polski już widziałam, a jednak... W Poznaniu jeszcze nie byłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce jest wiele fajnych miast... My mamy jeszcze wiele do odwiedzenia...

      Usuń
  5. W Poznaniu zawsze byłam przejazdem i przyznam się, że jeszcze niczego nie zwiedziłam. Kiedyś muszę to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W Poznaniu byłam na Blog Conference Poznań i miałam okazję coś nie coś zobaczyć. Przyjaciółkę zabrałam mnie nad Maltę, oczywiście starówkę, do Katedry, ale największe wrażenie zrobiłam na mnie Brama Poznania- świetne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Bramy akurat nie widziałam ;-)

      Usuń
  7. Poznań jest świetny, bardzo lubię do niego wracać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie byłam nigdy w Paznaniu , jedynie przejeżdżalismy przez to miasto .Super atrakcje i piękne miasto .Śliczne zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie byłam nigdy;0Monika Flok

    OdpowiedzUsuń