czwartek, 3 listopada 2016

Ami Gami

Wiadomo nie od dziś, że reklama to dźwignia handlu. O ile dorośli wiedzą o co kaman tzn że to co pokazane nie zawsze jest takie super w rzeczywistości, że coś sporo kosztuje itd to jednak i nam zdarza się "napalić" na coś albo chociaż oczka lekko czasem nam zabłysną. A co z Dziećmi? Myślę, że chyba większość ma tak, że jak puszczą blok reklamowy między bajkami to zaraz krzyczą: "Mamooo, zobacz jakie fajne, kupisz mi? Chce to". Sytuacja zazwyczaj wygląda podobnie gdy przejdzie się koo witryny sklepu z zabawkami. I co wtedy robić? To już oczywiście kwestia indywidualna ale powiem Wam jak to mniej więcej wygląda u nas. 
Uważam, że Dusia jest dość rozpieszczonym Dzieckiem ale tak w granicach rozsądku... Ok, nie posiada w pokoju swym samych mega drogich, modnych i markowych zabawek ale na braki narzekać chyba też nie może. Często kupujemy jej coś mniejszego od tak, czasem dostanie jakiegoś pieniążka np od Dziadków i coś sobie w sklepie upatrzy, czasem coś wygramy no i niezbyt często ale w ramach współpracy raz czy dwa też coś do nas przyszło. Co do tych większych, droższych zabawek... Ukrywać nie będę, że jakoś specjalnie to nam się nie przelewa więc nie możemy sobie pozwolić by od tak iść i kupić np zestaw oryginalnych klocków Lego które Dusia sobie upatrzyła i kosztują 200zł albo samolotu z Litles Pethsop w podobnej cenie. Czy mi szkoda? Czasem może trochę tak ale z drugiej strony myślę, że to dobrze jak Dziecko nie dostaje wszystkiego na zawołanie. Dlaczego? Bo bardziej docenia, bo bardziej się potem cieszy, bo poznaje wartość pieniądza, bo wie, że nie można mieć wszystkiego.
W związku z powyższym bywa tak, że Dusia często musi obejść się smakiem gdy coś wpadnie Jej w oko, innym razem cierpliwie poczekać aż przyjdą np urodziny czy Gwiazdka i wtedy daną rzecz otrzyma (na te dwie okazje są największe prezenty i jeśli nam brakuje pieniążków to robimy zrzutkę z kimś z rodziny) albo poprostu w przypadku tańszych rzeczy trafimy np na promocje albo w końcu stwierdzę, ok mam akurat grosik więcej to mogę tym razem kupić.

Och... to mi wstęp długi wyszedł... ale to nic, bo w końcu dziś chciałam pokazać Wam jedną z tych zabawek na którą Dziecko me musiało trochę poczekać. 
Widziała to na reklamie już z rok temu, krótko po tym pojawiło się w Biedronce ale dopiero kilka dni temu zawitało w naszym domu. Co? Już Wam zdradzam - Ami Gami. 


 Kupione w Pepco za 15zł w ramach nagrody po zabiegu podcięcia wędzidełka. Pierwotnie nie planowałam wpisu o tej zabawce, bo może i trochę fajne i Dusi się podoba ale według mnie bez większego wow. Tak się jednak złożyło, że pod 3 dniach do owego białego kucyka dołączyły dwa kolejne cudaki z tej serii i stwierdziłam, że może jednak pokaże... ;)


Zwierzaków w całej serii jest bardzo dużo ale każdy zestaw jest bardzo podobny. 
Podstawa to plastikowa, nawet porządna, figurka z kilkoma dziurkami (na głowie, na ogonie, czasem po bokach). Do tego dwa arkusze wypychanych elementów (dość grube), jeden z naklejkami, "spineczki" do przyczepiania ozdób, patyczek do zakręcania paseczków i np w jednym z naszych zestawów dziurkacz.
(Zestawy można kupić zarówno z jednym zwierzaczkiem jak i z dwoma.)


Jak się tym bawi? Głównie chodzi o udekorowanie zwierzaków dołączonymi rzeczami. Jest ich całkiem sporo więc i możliwości różne. Wspomnieć bym jednak chciała, że ciekawiej robi się gdy  ma się chociaż dwa AmiGami, bo więcej tego wszystkiego. No ale tu taka mała uwaga... głównie do nas samych... Dusia gdy wybierała zestawy kierowała się zawartymi figurkami i nie zwróciłyśmy zbytniej uwagi na kolorystykę. Niby elementy różnią się kształtami, wzorami ale wszystko jakieś takie podobne do siebie ;)

Narazie wystarczy jednak technicznej paplaniny i zobaczcie jak wygląda zabawa owymi cudakami :)


Na życzenie Dusia nagrałam również filmik ;)



Co myślę o tych zabawkach? Tak jak już wspominałam, dla mnie nie ma jakiegoś dużego wow ale przyznam się, że też figurki ozdabiałam i było nawet fajnie :P. W przypadku Dusi oczywiście jest wielka euforia i codziennie choć na szybko zmieni wygląd zwierzaków a jutro zabiera całość do szkoły na świetlice. Zresztą Ona poprostu bardzo lubi tego typu zestawy gdzie można ubierać, przebierać itd. Ok, nie ma przy tym wielkiej kreatywności ale w jakimś stopniu zajęcie ciekawe. 

Nie żałuje tych zakupów (tym bardziej że kosztowały ciut mniej niż kiedyś w Biedronce albo w necie) i spełniłam w końcu jedno z zabawkowych marzeń mego Dziecka ale nie wiem czy jeszcze jakiś kolejny zwierzaczek Ami Gami pojawi się w naszym domu... zobaczymy... ;)
Tak czy siak wiem natomiast, że to zabawka która teraz na początku, jest jedną z ulubionych, potem pojawi się małe znudzenie i pójdzie do szafki ale po dwóch, trzech tygodniach ponownie na kilka dni zostanie wyciągnięta albo przyda się przy innych udawanych zabawach kucykami, figurkami itp rzeczami :)


9 komentarzy:

  1. śłodkie te zabawki:) Wiesz. Uważam, że dobrze robisz nie kupując dziecku mega drogich zabawek. To jest dziecko i będzie się cieszyło z każdej jednej. Ja także jak narazie liczę każdy grosz, ale robię wszystko co mogę, żeby dziecko było szczęśliwe. Kolega mój jak rozpieścił dziecko, to teraz ma problem. jego córka chce iphona i koniec! mimo, że w wieku 11 lat rozbiła już 3 telefony po ok 1000 zł. Tylko on nie znal umiaru i kazda zachcianka była spełniona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko powinno mieć swoje granice... Przykład kolegi doskonale pokazuje, że co za dużo to niezdrowo ;-)

      Usuń
  2. Maja oglądając reklamy z zabawkami chciałaby je wszystkie, ale niestety niektóre mają ceny jak z kosmosu choć wcale nie są takie fajne wrecz beznadziejne i nie warte dużej ceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często niestety tak bywa że na reklamie super a w rzeczywistości bubel ;-)

      Usuń
  3. Niesamowite, w ogole nie wyglądaja jak robione ręcznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roboty ręcznej tak naprawdę niewiele tutaj ;-)

      Usuń
  4. Ja, jako matka chłopca, to nie w temacie jestem, ale wyglądają super ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawki królujące w naszych domach napewno sporo różnią się.

      Usuń
  5. Moj 4-latek ma dość sporo zabawek ale nie uważam aby byl rozpieszczony. Oglądając reklamy smutnym głosem mowi ze to czy tamto chce ale raczej nie ulegam. No chyba ze oczy na kota ze Schreka zrobi i ładnie poprosi. ;) no i jesli akurat po wypłacie jestesmy ;) pozdrawiam Karolina..

    OdpowiedzUsuń