poniedziałek, 20 czerwca 2016

Domowa ciastolina

Ufff... w końcu mogę coś nowego opublikować... bo wiecie, tym razem kilku dniowa przerwa nie była spowodowana tylko moim lenistwem czy zniknięciem weny ale również ponad 40 godzinnym życiem w średniowieczu. Brak prądu przez taki okres bywa dość denerwujący... I już huk z laptopem ale niedziałająca lodówka, odkurzacz, prostownica, ciemność gdy jeszcze młoda godzina... ech... Na szczęście jestem już z powrotem w 21 wieku :). 

Niedawno wspominałam Wam, że od jakiegoś czasu Dusia baaardzo często i chyba najchętniej sięga po klocki lego i ciastoplasto. Ową masę można znaleźć w wielu sklepach, od kilku producentów i w różnych cenach. Taka oryginalna od PlayDoh swoje kosztuje no ale wiadomo, że jakościowo super. Natomiast np tania zakupiona w Pepco ciut gorsza ale jest jej sporo i też się sprawdza. Tak czy siak, obojętnie ile kosztowała to prędzej czy później, nawet gdy będzie szczelnie zamykana, zacznie zasychać. Wtedy nadaje się tylko do wyrzucenia (choć wyczytałam wczoraj jakieś triki na odświeżenie) i trzeba wyposażyć się w nową.

Już od dawna chodziło mi po głowie zrobienie domowej ciastoliny ale jakoś tak odkładałam to na kiedyś aż w końcu w ubiegłym tygodniu wyczarowałam ją. 
Przepis ściągnęłam z bloga Mama w domu i wybrałam wersję z mikrofalówki.

Składniki:

1 szklanka wody
1 szklanka mąki
1/3 szklanki soli
1 łyżka oleju
1 łyżka proszku do pieczenia
barwniki spożywcze




Na początku należy zmieszać wszystkie płynne składniki czyli: wodę, olej i w naszym przypadku również barwnik, ponieważ miałyśmy takie w proszku a chciałam żeby odrazu ładnie rozpuściły się. Następnie dodajemy suche rzeczy: mąkę, proszek do pieczenia, sól. Wszystko dokładnie mieszamy ( przy tej czynności pomagała mi trochę Dusia ;) ).


Potem działałam już sama ponieważ masę należało wstawić do mikrofalówki oraz co chwilę mieszać także wolałam nie narażać Dziecka mego na poparzenie się.
Według przepisu należy ją podgrzewać przez 30 sekund, następnie wyjąć, dobrze wymieszać, ponownie do mikrofali na 30 sekund, wymieszać i tak aż do momentu w którym masa uzyska odpowiednią konsystencję.

 

Gdy nasza ciastolina przestygła Dusia odrazu zabrała się za wypróbowanie jej a ja poszłam przygotować w ten sam sposób kolejne porcje ale w innych kolorach :)


Kiedy+++ 3 kolory ciastoliny były już gotowe, zabrałyśmy je do mojego pokoju, wyciągnęłyśmy wszystkie akcesoria jakie posiadamy jak i również resztki oryginalnej masy i zaczęłyśmy zabawę. :)


Oczywiście jak zawsze dominowały ciasteczka, babeczki, torciki itp ale teraz mogłyśmy zrobić ich znacznie więcej :)


Po godzinie pieczenie znudziło nam się więc ciastolinę, tak jak i każdą kupną, zapakowałyśmy do szczelnie zamykanego pojemnika i odłożyłyśmy na następny raz. I tu niestety przestaje być tak fajnie...
Za dwa dni ponownie chciałyśmy po nią sięgnąć ale okazało się, że tylko jedna nadaje się do dalszej zabawy... dwie pozostałe zaczęły się strasznie kleić i nie mam pojęcia dlaczego bo wszystkie były robione w ten sam sposób... Chcąc je chociaż spróbować odratować dodałam mąki i porządnie zagniotłam, dzięki czemu wprawdzie nie były już takie fajne i nadal ciut za bardzo lepkie ale można było je jeszcze wykorzystać. Jednak to tylko doraźna pomoc była, bo następnego dnia ciastolina na nowo ciapciała się przeokropnie i musiałyśmy ją wyrzucić. Ocalał nam tylko różowy kolor, który po ponad tygodniu nadal jest w użytku.

Cały czas zastanawiam się, co nie tak było z fioletową i zieloną ale nie potrafię znaleźć odpowiedzi. Trochę szkoda ale na szczęście produkcja domowej ciastoliny nie jest zbyt kosztowna także nic wielkiego się nie stało. No może tylko wjechało to trochę na mą ambicję i dlatego nie poddam się bez walki...  Wkrótce ponownie podejmę próbę stwarzania owej masy ale tym razem wybiorę wersję z gotowaniem ;)

8 komentarzy:

  1. Fajny pomysł z tą domową ciastolina.Też mnie dziwi dlaczego ta jedna się udała a te dwie nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie umiem rozwiązać tej zagadki :-(

      Usuń
  2. Ja się powtarzam, ale podziwiam Was, my nie lubimy i nie umiemy robic takich rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieszanie kilku składników niczym na ciasto nie jest trudne ;-)

      Usuń
  3. Świetna ! Wygląda zupełnie jak kupiona w sklepie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście bardzo podobna... Szkoda tylko że ciut nie wyszła ;-)

      Usuń
  4. OO EKSTRA MUSIMY WYPRÓBOWAC mONIKA fLOK

    OdpowiedzUsuń