środa, 16 marca 2016

Ortograficzna bitwa

Hałas i wrzawa rozgorzały o brzasku, kiedy rycerze ze skłóconych królestw ruszyli ochoczo do walki. Czy odważysz się przenieść na nieznane ziemie kilkunastu królestw, by zmierzyć się z przeciwnikami i najtrudniejszymi polskimi wyrazami? Podbijaj okoliczne królestwa i uważaj na innych śmiałków. Jeżeli wkroczysz na ich teren, musisz być gotowy na ortograficzną bitwę! Ten, kto będzie najdzielniejszy w tej niesamowitej przeprawie i zdobędzie najwięcej państw – zostanie zwycięzcą.

To taki "fabryczny" krótki opis gry którą chciałam Wam dziś zaprezentować. Jest ona u nas już któryś miesiąc ale jakoś tak  nie mogłam się zebrać, żeby ją pokazać. A mowa o: "Ortograficznej bitwie" od Trefla. 


Już na samym początku muszę Wam napisać, że nie jest to ulubiona gra Dusi. I nawet nie chodzi o wygląd pudełka, bo Ci dwaj rycerze wcale Jej nie zrażają a o moty przewodni czyli ortografię. No bo wiecie, dla takiej zbuntowanej prawie 8 latki nauka czasem bywa złem koniecznym. Ale ja jako mama czuje na sobie obowiązek by Dziecku swemu trochę pomóc. Pozatym jak wiadomo trening czyni mistrza jednak nie będę przecież katować Jej długimi dyktandami czy "wykuciem"" na pamięć pisowni słów. Za to fajnie jak w ramach jakiś zabaw można coś poćwiczyć a przy tym wszystkim nie robić nic na siłę więc dlatego pojawiła się u nas ta gra a sięgamy po nią tylko wtedy gdy Dusia wykaże chęci.


Po tym wstępie przechodzę już to opisu gry. 
Zawartość:
- dwustronna plansza
- 110 kart ze słówkami
- 36 kartoników z literami
- dyspenser na karty
- 186 kolorowych żetonów graczy
- klepsydra
- instrukcja


Mi osobiście szata graficzna podoba się i kojarzy ze średniowieczem. Co do jakości poszczególnych elementów nie mam większych zastrzeżeń choć na upartego uczepić czegoś by się można. ;). Plansza jak już wspominałam jest dwustronna a na niej umieszczone są 2 mapy tajemniczych ortograficznych krain. Strasznie rozbrajają nas nazwy poszczególnych miast np taka Żyskropkolandia, Ózamknięcja czy Góry Uotwarckie.


Zanim przejdę do ogólnego opisu zasad gry to chciałabym jeszcze wspomnieć o kartach "z zadaniami". Na każdej z nich umieszczone są 3 wyrazy. Pierwszy zawsze zawiera w sobie literkę "ch" lub "h", drugi jest z "rz"/"ż" a ostatni z "ó"/ "u". Owe literki oczywiście nie są ujawnione bo uczestniczy w trakcie rozgrywek muszą samodzielnie je dopasowywać. Jednak na samym dole kart pokazana jest prawidłowa pisownia co by sprawdzić czy nikt błędu nie popełnił. Karty umieszcza się w dyspenserze tak by odpowiedzi nie były odrazu widoczne.
Gra przeznaczona jest dla Dzieci od 7 roku życia czyli takich które umieją już w miarę czytać, pisać i uczą się w szkole zasad ortografii. Są i wyrazy łatwiejsze jak również takie z którymi nawet dorosły człowiek miewa problem. Dusia póki skupia się i przypomina sobie zasady pisowni to nawet nieźle dopasowuje odpowiednie literki ale jak wiadomo nie wszystko można podpiąć pod regułkę albo czasem coś wyleci z głowy.. Nie ukrywam więc, że grając z Nią czasem dajemy Jej małe fory popełniając celowo błąd ale zdarzało nam się również naprawdę coś źle wstawić.


No to teraz czas wyjaśnić szybciutko na czym gra konkretnie polega. 
Na wstępie każdy wojownik wybiera swój kolor żetonów i pobiera odpowiednią ilość. Ile ich musi mieć zależy od tego który poziom trudności wybierze się i ilu graczy bierze udział w bitwach. Wszyscy również otrzymują po 6 kartoników z "trudnymi" literkami. 
Następnie każdy kładzie jeden ze swoich żetonów na dowolnie wybranym mieście na planszy. Grę jak to na ogół bywa rozpoczyna najmłodszy uczestnik a potem to już zgodnie z ruchem zegarka. 

W swojej kolejce gracz wybiera miasto sąsiadujące z tym które już posiada i jeśli jest ono wolne to musi uzupełnić brakujące litery w wyrazach z danej karty, wysuwając do przodu odpowiednie kartoniki ( oczywiście powinien owe zadanie wykonać zanim przesypią się ziarenka w klepsydrze ale my narazie Jej nie używamy). Jeśli gracz odpowiednio uzupełni dwa lub trzy wyrazy, może położyć swój żeton na wybranym wcześniej polu. Jeśli mu się nie uda to nic się nie dzieje.
Natomiast gdy owy wojownik postanowi przy swojej kolejce wybrać miasto zajęte przez któregoś z rywali wtedy już niestety musi stoczyć z nim ortograficzną bitwę. Polega to na tym, że obaj gracze uzupełniają wyrazy z tej samej karty i aby zając wybrany teren atakujący musi prawidłowo "zaliczyć" więcej wyrazów niż jego przeciwnik. Gdy mu się to uda to zdejmuje z planszy żeton rywala i kładzie tam swój. Jeśli pojawi się tzw remiz to atakujący może zdecydować o zaprzestaniu walki albo ją kontynuować. W takim przypadku gracze uzupełniają wyrazy z kolejnej karty i tak aż do momentu w którym ktoś wygra bądź podda się. 


Ostatecznym zwycięzcą zostaje ten który jako pierwszy zdobędzie odpowiednią liczbę miast na planszy. 
Jedna rozgrywka trwać może około 30-50 minut czyli ogólnie dość długo... Jak dla Dusi za długo dlatego nigdy tak naprawdę nie udało nam się dobrnąć do samego końca. Ale to nic... Umawiamy się poprostu, że wygrywa ten kto w danym momencie ma więcej żetonów na planszy itp. Choć wierzę, że są Dzieci które lubią (i potrafią) wysiedzieć przy czymś nico dłużej. :P

Podczas rozgrywek oczywiście najważniejszą rzeczą jest trenowanie pisowni trudnych wyrazów aczkolwiek trzeba też wykazać się umiejętnością logicznego myślenia przy decydowaniu o jakie miasto chce się w danym momencie powalczyć i kto nam zagraża na tyle poważnie że dobrze byłoby go zaatakować. Ten element zdecydowanie urozmaica grę i tylko czasami trzeba podpowiedzieć Dusi, żeby najpierw dobrze rozejrzała się po planszy.

Póki widzę, że Dziecko me angażuje się w rozgrywkę to bawimy się przy tym całkiem nieźle i mimo, że pojawia się tu nauka to nie jest ona taka "bolesna". Natomiast gdy odpływają z niej chęci i widzę znudzenie poprostu kończymy. Czasem urządzamy sobie też sam szybki, mały trening i wtedy nie wyciągamy planszy. Poprostu uzupełniamy sobie wyrazy pokolei z kart i za każdą prawidłową odpowiedź przyznajemy żetony. Kto np. po przerobieniu 20 kart ma ich więcej ten wygrywa. 


Podsumowując.
Grę można zakupić za około 30-40 zł czyli myślę, że nie jest to jakaś wygórowana cena. Jeśli chodzi o jakość to tak ja wspominałam większych zastrzeżeń nie mam... Co jedynie dyspenser mógłby być solidniejszy, bo po częstym składaniu i rozkładaniu szybko może się zniszczyć. Pozatym ogólna fabuła gry dość ciekawa, fajny rycerski klimat no i to co najważniejsze - pojawia się połączenie nauki z zabawą.
Choć Dusia miłością wielką nie pała do tej pozycji i rzadko po nią sięgamy to chyba nie żałują, że ją posiadamy. Wszyscy mamy okazję aby od czasu do czasu rozruszać szare komórki i poćwiczyć trochę prawidłową pisownię :)


PS. O grzej tej wspomniałam bo chciałam i bo biorę udział w TYM projekcie :P




6 komentarzy:

  1. Ortografia to zmora nie tylko dzieci, więc fajnie, że ktoś wymyśla tego typu gry:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc ja orłem z ortogriafii nigdy nie byłam więc też mam okazję poćwiczyć troszkę pisownię ;-)

      Usuń
  2. Fajnie, że powstają atrakcyjne gry edukacyjne :-)

    OdpowiedzUsuń