niedziela, 14 lutego 2016

Walentynkowa zabawa

14 lutego - jedni lubią ten dzień inni nie, niektórzy świętują i robią sobie prezenty a cześć uważa, że nie ma co się wysilać, bo to dzień jak codzień. Kto i jak podchodzi do Walentynek ma bynajmniej do tego prawo i nic mi do tego ;). 
Jeśli chodzi o Nas to tak jak już wspomniałam ze dwa posty wstecz, coś tam zawsze pojawia się ale w tym roku nie ma z nami Grześka. Troszkę szkoda i smutno no ale takie jest życie. Pije sobie właśnie winko i klepie ten post a Dusia dała się udobruchać tym, że  Tatuś obiecał, że zabierze Ją na spóźnioną randkę jak wróci. Mimo to stwierdziłam, że My same we Dwie też możemy sobie "po świętować". Dlatego Dziecko me jak tylko otworzyło rano oczy ujrzało na swoim stoliczku koo łóżka kartkę walentynkową z koteczkami i wierszykiem w środku. A po obiedzie pojechałyśmy do miasta na małe słodkie co nieco. Jednak między jednym a drugim uskuteczniłyśmy też pewną zabawę na końcu której Dusia odnalazła kolejny prezencik.

Jakiś czas temu przypomniało mi się, że posiadam pewne serduszka i tak sobie wymyśliłam, że użyje ich i przygotuje na dziś coś dla mej Córeczki. Pierwotnie myślałam o zrobieniu Memory ale potem plan zmieniłam i zorganizowałam zabawę w poszukiwanie walentynkowego skarbu.

Na niebieskich przykleiłam karteczki ze wskazówkami gdzie szukać kolejnych elementów a na pomarańczowych krótkie zadania do wykonania. 
Wskazówki były proste a zadania lekkie i związane z dniem dzisiejszym. Generalnie zabawa polegała na tym, że gdy Dusia wykonała polecenie otrzymywała serduszko z podpowiedzą gdzie szukać następnego na którym znowu było zadanko a w nagrodę kolejna wskazówka i tak w kółko aż doszła do ostatniego miejsca w którym czekało na nią COŚ ;).




Rzeczy które miała wykonać w większości były mega proste i zajmowały krótką chwilkę np: podarować mamusi 5 buziaczków, ułożyć wyraz z rozsypanych liter, czy pogłaskać nasze kotki.

 

Ale pojawiły się też dwa zadania, które wymagały od Dusi nieco większego wysiłku i nie ukrywam, że trochę załączył jej się przy nich leniuszek bo chciała jak najszybciej dojść do skarbu. No ale nie ma lekko... trzeba troszkę pomęczyć się. ;)
 I tak oto wedle poleceń ulepione zostało wesołe serduszko i pokolorowany Walentynkowy, koteczkowy rysunek.


A serduszka pochowane były oczywiście w rożnych miejscach na naszym piętrze...

 

 No i w końcu finisz... ostatnie miejsce nazywane przez nas magiczną szafką... a w niej Walentynkowy skarb czyli pluszaczek z serduszkiem :D


5 komentarzy:

  1. Świetne pomysły i ten finał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla Dusi oczywiście finał najlepszy ;-)

      Usuń
  2. Rewelacyjny pomysł - a Dusia w swoim żywiole ;) Walentynki mile spędzone - tak trzymać! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Musiałyście się przy tym świetnie bawić. Miałaś świetny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było kilka małych ale ze strony Dusi ;-) ale ogólnie zabawa udana.

      Usuń