poniedziałek, 19 października 2015

Jesienny waniuszek

W ubiegłym roku z jesiennych skarbów robiłyśmy np różne cudaczki. Tyle, że zrezygnowałyśmy wtedy z tradycyjnego, uciążliwego wbijania zapałek zastępując je klejem na gorąco. Ta opcja o wiele bardziej przypadła Dusi do gustu więc z zapałem kleiła i tworzyła. Zresztą dla przypomnienia sami zobaczcie co wtedy powstało :)


Tej jesieni nie wykluczone, że takie stworeczki również u nas zagoszczą ale póki co nasze skarby wykorzystujemy do czegoś innego. 


Było ostatnio drzewko z jeżykiem a teraz...Mała ozdoba na ścianę :)


Przed Wielkanocą Dusia otrzymała od babci wianek z papierowej wikliny (teściowa ma, tzn była teściowa ale nie ma co wnikać w szczegóły, od jakiegoś czasu lubi sobie coś tam potworzyć i muszę przyznać, że wychodzi jej to całkiem nieźle). Wtedy jednak nie zdążyłyśmy go wykorzystać i tak sobie leżał i leżał aż się doczekał - doskonały przykład, że cierpliwość popłaca :P.


W związku, że bazę pod naszą ozdobę miałyśmy gotową to tak naprawdę niewiele pracy nam zostało. 
Ja dodałam troszkę jesiennego rudego akcentu...


... a reszta należała już głównie do Dusi. Moja pomoc była niewielka i w sumie nie nazwałabym tego pomocą tylko bardziej asekuracją, ponieważ o ile poprzednio miałyśmy taki malutki pistolecik który jakoś super extra się nie nagrzewał to teraz operujemy nieco mocniejszy sprzęt i przy odrobinie nieuwagi można się delikatnie oparzyć. 

Najpierw warstwa listków...


... a potem mix innych jesiennych darów.


A po jakiś hmmm... 20 minutach... cudnej urody ozdoba na ścianę była gotowa :D




12 komentarzy:

  1. Piękny wianek stworzyłyście z Dusią:) U mnie też pełno takich skarbów, które czekają na swoje pięć minut i wykorzystane są zazwyczaj w najmniej oczekiwanym momencie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy specjalną szufladkę do której wrzucamy rzeczy które mogą się nam kiedyś przydać. :-)

      Usuń
  2. Pracowite dziewczyny z Was ;)
    Śliczności ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny wianuszek. A klej na gorąco to my także bardzo lubimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to nie wiem jak kiedyś mogłyśmy obejść się bez tego kleju ;-)

      Usuń
  4. a skąd macie żołędzie? my jeszcze w tym roku nie znaleźliśmy ani jednego!!! myślałam, że jeszcze jest za wcześnie, ale może to nasze okoliczne dęby chorują?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość byle jakie ale u nas już dawno są żołędzie :-)

      Usuń
  5. No extra! Fajna sprawa taki klej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny, fajnie mieć taką teściową (była czy też nie), wyszło Dusi zawodowo zupełnie jak ze sklepu :)
    Śliczna ozdoba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna plecionka, ma babcia talent! Trenujecie już wieńce na Boże Narodzenie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak teściowa poczęstuje kolejnym wianuszkiem to może i na Święta zrobimy ;-)

      Usuń