niedziela, 20 stycznia 2019

"Dziecko z baśni"



Ta książka trafiła do mnie zupełnie przypadkowo, kiedy facebook wyświetlił mi w proponowanych stronach fanpage Wydawnictwa Lucky, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam. Jako miłośniczka książka weszłam na tę stronę, a tam rzucił mi się w oczy post z propozycją zrecenzowania jednej z ich książek. Zgłosiłam się, książkę dostałam i kilka dni temu połknęłam ją w całości podczas leniwego poranka w łóżku (ach te wspaniałe przywileje ciężarnej kobiety ;-) ).

Przyznam szczerze, że pierwszy raz recenzuję Wam książkę dla dzieci, której nie przeczytałam mojemu synkowi. Franek ma obecnie ponad 3 lata, a „Dziecko z baśni” Marty Wiktorii Trojanowskiej jest przeznaczone dla sporo starszych dzieci. W zależności od indywidualnej wrażliwości dziecka stawiałabym na kategorię wiekową 7+.

Główna bohaterka książki, Anetka, jest zwykłą dziewczynką chodzącą do szkoły, której dyrektorem jest jej tata. Wokół Anetki pojawiają się bardzo ciekawe postaci: wiecznie narzekająca szkolna sekretarka Łata, kujonica Renata dźwigająca najcięższy plecak, zarozumiała sportsmenka Gonia, wścibski pan Pietruszka będący sąsiadem babci Tereski.

niedziela, 23 grudnia 2018

Świątecznie

Może już ciut za późno na inspirowanie... może nie ma czym wielce się chwalić ale mimo to i tak na ostatni moment wrzucam to co udało nam się na szybko zrobić. Niby nic wow a i ilościowo mało jednak cieszę się że w ogóle coś stworzyłyśmy :-).

Na początek gwiazdeczki z patyczków.
Sklejone,  ufarbowane na biało i posypane brokatem.


A teraz druga rzecz czyli choinka i reniferek z szyszek. 

niedziela, 9 grudnia 2018

Karpacz i My

Od naszej małej wycieczki do Karpacza minęło już sporo czasu ale, że blogowo miałam przerwę to dopiero dziś wrzucam krótką relację. Wiem wprawdzie, że teraz to w internetach królują tematy około Świąteczne więc obiecuję, że następny post taki właśnie będzie ;)

Dlaczego akurat to miasto wybraliśmy? Bo leży blisko Wałbrzycha skąd pochodzi Grzesiek. Nie wiem tylko czemu wcześniej nie wpadliśmy na to, żeby przy okazji odwiedzin u Rodziny zajrzeć i tam. Liczy się jednak to, że w końcu Karpacz odwiedziliśmy i myślę, że jeszcze kiedyś tam choć na chwile wrócimy.

Wracając jednak do naszego wypadu to Karpacz niestety przywitał nas średnią pogodą dlatego na początek odwiedziliśmy pewne miejscówki pod dachem.

Prywatne Muzeum techniki i budowli z klocków Lego.

Dusia uwielbia owe klocki więc stwierdziliśmy , że spodoba się Jej. W kilku małych pomieszczeniach liczne makiety, wszystko oczywiście za szybami a przy niektórych ekspozycjach guziczki itd dzięki którym poszczególne elementy "ożywały". Ciekawe miejsce, chętnie przyglądaliśmy się, niekiedy zadziwieni, że z Lego tyle można i że tyle ich rodzai jest. Może nie było to jakieś wielkie wow, spędziliśmy tam raptem niecałe pół godziny ale nie żałujemy. W budynku znajduje się również Muzeum konsol i gier ale Dusia nie chciała tam zajrzeć.
W miejscu tym nie można niestety robić zdjęć więc odsyłam do STRONY... znajdziecie tam również cennik.
Dodam, że w tym samym budynku tylko tak jak jakby od tyłu jest super kawiarenka z mega dużymi i pysznymi naleśnikami ;).


Papugarnia

Po raz drugi odwiedziliśmy tego typu miejsce i ogólnie była radość jednak już nie taka wielka fascynacja jak poprzednio. Spore dwa pomieszczenia, nie było akurat tłumów, ptaszki liczne i barwne ale w porównaniu z tymi z Papugarni w Łodzi trochę mniej chciały współpracować no i tu mieliśmy ograniczony czas (godzinę) na odwiedziny. Grześka za to ucieszył fakt, że można było "łapać" Ary ;).
STRONA