niedziela, 9 grudnia 2018

Karpacz i My

Od naszej małej wycieczki do Karpacza minęło już sporo czasu ale, że blogowo miałam przerwę to dopiero dziś wrzucam krótką relację. Wiem wprawdzie, że teraz to w internetach królują tematy około Świąteczne więc obiecuję, że następny post taki właśnie będzie ;)

Dlaczego akurat to miasto wybraliśmy? Bo leży blisko Wałbrzycha skąd pochodzi Grzesiek. Nie wiem tylko czemu wcześniej nie wpadliśmy na to, żeby przy okazji odwiedzin u Rodziny zajrzeć i tam. Liczy się jednak to, że w końcu Karpacz odwiedziliśmy i myślę, że jeszcze kiedyś tam choć na chwile wrócimy.

Wracając jednak do naszego wypadu to Karpacz niestety przywitał nas średnią pogodą dlatego na początek odwiedziliśmy pewne miejscówki pod dachem.

Prywatne Muzeum techniki i budowli z klocków Lego.

Dusia uwielbia owe klocki więc stwierdziliśmy , że spodoba się Jej. W kilku małych pomieszczeniach liczne makiety, wszystko oczywiście za szybami a przy niektórych ekspozycjach guziczki itd dzięki którym poszczególne elementy "ożywały". Ciekawe miejsce, chętnie przyglądaliśmy się, niekiedy zadziwieni, że z Lego tyle można i że tyle ich rodzai jest. Może nie było to jakieś wielkie wow, spędziliśmy tam raptem niecałe pół godziny ale nie żałujemy. W budynku znajduje się również Muzeum konsol i gier ale Dusia nie chciała tam zajrzeć.
W miejscu tym nie można niestety robić zdjęć więc odsyłam do STRONY... znajdziecie tam również cennik.
Dodam, że w tym samym budynku tylko tak jak jakby od tyłu jest super kawiarenka z mega dużymi i pysznymi naleśnikami ;).


Papugarnia

Po raz drugi odwiedziliśmy tego typu miejsce i ogólnie była radość jednak już nie taka wielka fascynacja jak poprzednio. Spore dwa pomieszczenia, nie było akurat tłumów, ptaszki liczne i barwne ale w porównaniu z tymi z Papugarni w Łodzi trochę mniej chciały współpracować no i tu mieliśmy ograniczony czas (godzinę) na odwiedziny. Grześka za to ucieszył fakt, że można było "łapać" Ary ;).
STRONA

czwartek, 22 listopada 2018

MILOWE

Cześć,
dawno się nie słyszeliśmy, prawda? Minęło już sporo czasu od mojej ostatniej recenzji. Proszę jednak o zrozumienie, bowiem nasze życie zmienia się po raz drugi – za kilka tygodni nasza rodzina przywita na świecie Mariankę, a Franek dojrzewa do roli starszego brata. :-)

Chciałam Wam dzisiaj napisać o czymś wyjątkowym. O czymś, do czego byłam przekonana na długo przed tym, jak trafiło to w moje ręce. O czymś, czego recenzję miałam gotową w głowie już po kilku minutach dotykania i oglądania. Nie ustaję w zachwycie i tym bardziej jest mi głupio, że ten wpis pojawia się z kilkumiesięcznym opóźnieniem, ale może to wcale nie jest taki zły termin – zbliżają się mikołajki i gwiazdka, więc jeśli ktoś szuka inspiracji na wyjątkowy upominek, to służę recenzją.


„To sposób na wspólne spędzanie wolnego czasu, budowanie rodzinnych relacji, rozwijanie u dzieci poczucia własnej wartości, uwalnianie inteligencji i kreatywności, rozwijanie kompetencji społecznych i emocjonalnych” - tak o MILOWYCH Kartach Rozwojowych dla dzieci piszą ich twórczynie. Czym są MILOWE? Jest to kompletna, gotowa do zastosowania metoda, na którą składają się:
-        42 karty z przepięknymi obrazkami (są to skany obrazów ręcznie malowanych suchymi pastelami, nie jest to grafika komputerowa!) + 3 puste karty do swobodnego wykorzystania,
-        poradniki dla rodziców i specjalistów wyjaśniające ideę metody oraz proponujące różnorodne gry i zabawy z wykorzystaniem kart,
-        warsztaty dla dzieci i rodziców oraz warsztaty i szkolenia dla specjalistów.

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Powtórka z chemii

Lubiliście w szkole przedmiot zwany chemią? Bo ja osobiście średnio... Jakoś te wszystkie pierwiastki, reakcje, wzory itd itp nie chciały mocno zostawać w mej głowie. Choć biorąc pod uwagę, że chodziłam do Technikum Ochrony Środowiska (tak wyszło ;) ) to chemie powinnam mieć w jednym palcu, ponieważ bardzo często pojawiały się jej elementy... baaa... nawet kilkukrotnie miałam praktyki w laboratorium :P. Tamto jednak było hmmm... 10 lat temu... Serio? to już tyle czasu minęło od mego zakończenia edukacji??? Ech... 
Nawiązując jednak do tytułu tego posta, wyjaśnić bym chciała, że wcale nie natchnęło mnie na powtórkę tablicy Mendelejewa ;). Więc czemu taki? Ano Dusia przypomniała sobie ostatnio pewien eksperyment o nazwie chemiczne jojo i postanowiłyśmy kolejny raz go wykonać :). Wprawdzie pokazywałam go już TUTAJ lecz to było 3 lata temu także takie nowe przypomnienie nie zaszkodzi :).

Do jego wykonania potrzebowałyśmy: oleju roślinnego, barwników spożywczych, sody oczyszczonej oraz akcesoriów w postaci słoika i kubeczków. Dodatkowo przyda się również coś na kształt pipety ewentualnie strzykawka albo puste opakowanie po kropelkach :).

Nim jednak zobaczycie zdjęcia, plus krótki filmik, to w ramach krótkiej powtórki dodam jeszcze kilka słów wyjaśnienia co w tym słoiku działo się. 
Wkrapiane barwnikowe kuleczki w momencie zetknięcia się ze znajdującą na dnie sodą, zostają "otoczone" dwutlenkiem węgla przez co stają się lżejsze i unoszą do góry. Natomiast gdy już wypłyną na powierzchnię, dwutlenek węgla ulatnia się, i wtedy znów opadają na dno... I tak w koło :)

środa, 18 lipca 2018

Kropelkowe tworzenie

Szaro buro i ponuro...  Znowu pada i zimno albo najpierw straszna duchota a potem burza. W poprzednim poście pokazywałam jak relaksuje się z Dusią podwórkowo w czasie prawdziwych letnich dni a teraz cóż... nasze zajęcia dostosować musimy do aury za oknem. Żeby jednak nie było, na dwór też w miarę możliwości wychodzimy (spacer po polach w kaloszach, skoki na trampolinie gdy przeschnie i takie tam) ale jednak więcej czasu siedzi się w domu. I tak oto gdy nie jestem w pracy produkujemy np glutki DIY (pokazywałam ostatnio na fb KLIK) budujemy miasteczko z lego lub zainspirowane kropelkami deszczu działamy tak jak zaraz zobaczycie :)


Pomysł na rysunki stworzone z kropel widziałam kiedyś na blogu Blondynki kreatywnie ale sporo czasu minęło zanim same za to zabrałyśmy się. 
Co było potrzebne? Przede wszystkim coś w co za mocno nie wsiąka woda ... Zwykła kartka z bloku odpada więc najpierw wypróbowałyśmy białą kalkę (dawała redę ale trochę marszczyła się) a potem wyciągełyśmy kawałek jakby plastikowej koszulki (nie wiem do czego to konkretnie służy i jak określić ale sprawdziło się w 100% tym bardziej, że jedną rzecz wystarczyło zetrzeć aby móc wyczarować kolejną). Oprócz podłoża niezbędne jest  też coś na kształt pipety więc my wykorzystałyśmy puste opakowanie po kroplach do oczu (wiem, strasznie to wszystko pokombinowane u nas) oraz farby np akwarelowe.

Teraz czas na tworzenie...

środa, 11 lipca 2018

Wakacyjny relaks

Wakacje = słońce, relaks, odpoczynek, wyjazdy, luz itd. Piękne słowa, prawda? Niestety w rzeczywistości bywa różnie. O pogodzie wspominać nie będę a co do pozostałych rzeczy... Dzieciaki się cieszą a Rodzice? Ci co nie pracują odliczają do września ;) a Ci co do roboty chodzą czekają na każdy wolny dzień. Ja jestem w niestety w tej drugiej grupie... Chciałabym mieć chociaż z tydzień urlopu, bo choć w planach brak dłuższego wyjazdu to fajnie było by rzeczywiście na spokojnie nacieszyć się tymi wakacjami. Jak się jednak nie ma co się lubi to się lubi co się ma więc staram się korzystać z każdego wolnego dnia a gdy aura sprzyja to i po relaksować na dworze... zazwyczaj wspólnie z Dusią. Jak to robimy? Np na hamaku :)
Już w ubiegłym roku miałam go kupić ale jakoś nie wyszło lecz teraz jesteśmy jego szczęśliwymi posiadaczkami.
Nasz pochodzi ze Sklepu Król Zabawek


Po zamówieniu bardzo krótko czekałyśmy na przesyłkę a sam hamak znajdował się w niezadużej torbie na suwak.


Do wyboru miałyśmy mniejszy o wymiarach 185x80cm albo dwuosobowy 200x150cm. Oczywiście postawiłyśmy na ten większy no bo jak szaleć to szaleć :P. Kolorystyka byłam nam jednak obojętna więc nie wskazywałyśmy konkretnego modelu.

środa, 27 czerwca 2018

Wiosna 2018 w obiektywie

Dopiero co szykowałam foto podsumowanie zimy a tu już kolejne 3 miesiące zleciały. Wprawdzie już dawno temu stwierdziłam, że czas zapitala jak szalony ale odkąd po przerwie wróciłam do pracy to dni jeszcze bardziej przeciekają mi przez palce... Skupmy się jednak na porach roku... Kolejny raz napisać muszę, że wszystko jakoś tak na opak jest... Mało zimy w zimie, gdy w kalendarzu pokazuje się 21 marca to na dworze sypie śnieg, potem nastaje jesień, na początku czerwca upał niczym w lato tyle, że jak ono nastaje to znowu zimno i deszczowo. Ech... 
Jaka by jednak aura nie panowała to niby nadal odróżniamy 4 pory więc dziś podsumowanie wiosny :)
Standardowo po naszemu, zwyczajnie, jakościowo średnio i poplątanie ;) 

Zima to Boże Narodzenia a wiosna... oczywiście Wielkanoc... taka spokojna i bardzo rodzinna :)

W tamtym roku na początku maja był wielki dzień pt. Pierwsza Komunia Święta a teraz przyszła pora na rocznice. Znowu mogłam zobaczyć Dusię w sukni w której wygląda mego uroczo... Skromnie, w 5 osobowym gronie (Chrzestny i Chrzestna nie mogli się stawić). Wprawdzie me Dziecko nie przyjęło komunii wraz z innymi w procesji bo zasłabła i musiała wyjść ale potem było już ok... lody, obiad, spacer, zabawa, małe prezenty, ognisko :)

sobota, 16 czerwca 2018

Stajnia

Jak wiecie Dusia kocha konie. W ubiegłe wakacje była na półkolonii w stajni, potem rozpoczęła w miarę regularne jazdy, robi postępy, aktualnie jeździć już całkowicie sama, w pokoju tu i ówdzie końskie akcenty no i oczywiście zabawki... Znacie markę Schleich? Bo ja doskonale... Wszelakie figurki itd od nich są dość drogie ale cóż poradzić na to, że najbardziej skradły serce memu Dziecku. Nie ukrywam, że nie stać nas na zakup wszystkich tych cudeniek ale kolekcja pomalutku rośnie... a to my jakiegoś konika czy mniejszy zestaw z różnych okazji kupimy a to Dusia na coś nazbiera. Teraz najbardziej chyba "choruje" na dużą stajnie lecz ta cena... Może marzenie w końcu się spełni lecz póki co konie i tak muszą gdzieś mieszkać. 

W postach z serii "Dusia sama tworzy" pokazywałam Wam stajnie stworzone przez me Dziecko z kartonu. Uwielbia kleić i często spędza tak czas. Och... w sumie to już chyba z 8 powstało. Niektóre ulegają lekkiemu zniszczeniu i są wymieniane, inne poprostu nudzą i trzeba przerobić. Zazwyczaj nie mają wielkich rozmiarów, bo mieszczą w sobie 4-5 koniki a że ich ilość rośnie to i "domków" kilka musi stać. Ostatnio jednak pomyślałam, że może by tak zamiast np 3 małych stajenek powstała jedna duża, która pomieści wszystkie te ulubione figurki? Dusi pomysł przypadł do gustu więc odrazu zabrałyśmy się do pracy.

Tak naprawdę użyłyśmy głównie tylko kartonów, kleju na gorąco, farb i kolorowego bloku.
Mój udział w tworzeniu polegał na przycięciu kartonu, wycięciu drzwi i okienka oraz pomocy przy malowaniu. Resztę wykonywała pani architekt i budowlaniec zarazem, czyli największa fanka koni w naszym domu ;)
Nie będę opisywała poszczególnych etapów prac, bo tak naprawdę nie ma czego tłumaczyć a to i owo zobaczyć możecie na zdjęciach :)

wtorek, 5 czerwca 2018

Wyniki konkursu "Urodziny w siodle"

Hej. Dziś przychodzę do Was z czymś na co zapewne czekają wszystkie osoby, które brały udział w naszym ostatnim konkursie :). Zanim jednak podam wyniki, kilka małych spraw.

Przede wszystkim dziękuję za wspólną zabawę. Temat był urodzinowo - koński a interpretacja dowolna no i nie zawiedliście nas... Pojawiły się kartki, rysunki, scenografie, prawdziwe kucyki itd. :). Dusia z miłą chęcią oglądała nowe zgłoszenia a w Jej imieniu dziękuję również 4 Paniom, które coś do Niej wysłały :D

W sumie pojawiło się 21 zgłoszeń... niestety nagród mamy tylko 16... kalkulacja więc prosta... 5 Osób niestety nic nie otrzyma. Próbowałam na szybko pozyskać jeszcze jakieś fanty ale nie udało się :(. Przykro mi ale musicie mi to wybaczyć :(. Tak czy siak wielkie podziękowania dla wspaniałych Sponsorów.

Zwycięskie zgłoszenia wybierałam wspólnie z Dusią. Ona również wskazała Kto zdobędzie najbardziej rozchwytywaną nagrodę tzn zestaw Bambino a resztę nagród dopasowywałam ja. Starałam się sugerować Waszymi typami ale jak się domyślacie nie ma możliwości by wszystko w 100% pokryło się.

Teraz jeszcze jedna ważna sprawa. Osoby które zdobyły nagrody od nas, Kapitana Nauki oraz Kolorowy Świat Bambino zgłaszają się do mnie. Reszta pisze bezpośrednio do Sponsorów. Czas na wysyłkę do końca czerwca. 

(W związku z RODO poinformować bym chciała, że podanie danych osobowych jest dobrowolne. Zostaną one wykorzystane tylko i wyłącznie w celach przesłania nagrody i nie będą wykorzystywane do żadnych innych celów. )

NO A TERAZ WYCZEKIWANE WYNIKI :)
Gratuluję wszystkim :)
Jeśli Ktoś nie przyjmuje nagrody to proszę dać znać, wtedy obdaruje Kogoś innego).

Monika Kraus - nagroda niespodzianka od Cały mój Świat

czwartek, 24 maja 2018

Super Farmer

Nie ukrywam, że Dusia nie jest wielką fanką gier planszowych itp... czasem nad tym troszkę ubolewam, bo ja akurat lubię bardzo taką formę spędzania czasu na ale... Na szczęście nie jest aż tak tragicznie i czasem grywamy. Kolejna rzecz to to, że nie posiadamy setki pozycji... w sumie nigdy nie liczyłam ale jak tak dłużej pomyśle to ani ich dużo ani mało. Kilka kupiłam, kilka dostała, jakieś do recenzji trafiły się... Są takie które leżą i się długo kurzą, bo rzadko sięgamy oraz takie które bywają w częstszym użytku. Czasami jest miłość od pierwszego podejścia, innym razem potrzeba czasu... Jedna bywa długo na topie, inna natomiast idzie do szafy po dwóch rozgrywkach. Sami więc widzicie, że różnie to u nas wygląda. Dziś jednak chciałam pokazać Wam grę będącą aktualnie numerem 1. Ciekawi jesteście co to za pozycja? Już zdradzam :). "Super Farmer" od Wydawnictwa Granna.

Pierwszy raz z ową grą spotkałam się kilka lat temu będąc na wyjeździe u rodzinki. Kojarzę, że mi to się nawet podobała ale Dusia była wtedy jeszcze za mała by zakumać o co w niej chodzi. Teraz jednak ma już więcej lat i gdy moja Siostra przywiozła Farmera przy okazji Wielkanocnych odwiedzin nie było problemu ze zrozumieniem zasad. Tak mi przynajmniej powiedziano, bo przy pierwszych rozgrywkach nie byłam obecna. O zasadach jednak troszkę później bo teraz chciałabym skupić się na wydaniu tejże gry.

Wiecie, że tak naprawdę powstała ona w roku 1943r i nosiła nazwę "Hodowla zwierzątek"? Nie chce przytaczać tutaj całej historii, bo przeczytać możecie ją TUTAJ ale dla porównania wstawiam zdjęcie podglądowe :)

zdjęcie z internetu

W roku 1997 Wydawnictwo Granna wznowiło produkcje i na tamten moment gra prezentowała się tak.

wtorek, 8 maja 2018

Konkurs "Urodziny w siodle"

Hej. Nadal mnie mało ale żeby nie było, że tak całkowicie obijam się to gdzieś tam w wolnych chwilach zajmowałam się szukaniem sponsorów. Tak tak... będzie konkurs. Wprawdzie wystartować miał już kilka dni temu no ale lepiej późno niż wcale :) A z jakiej okazji to zamieszanie? Ano Dziecko me w maju ma urodziny... 10... także fajny powód by coś zorganizować :). Ci co są z nami częściej, wiedzą, że Dusia kocha konie więc taki temat przewodni będzie nam towarzyszyć :) 
Zapraszam więc do zabawy :)


REGULAMIN

1. W zadaniu konkursowym macie duże pole do popisu... Temat koński ale spokojnie, nie musicie teraz szukać stajni w swych okolicach i płacić za wizytę byle by cyknąć fotkę... choć oczywiście jeśli ktoś ma taką możliwość to super :). Wystarczy jednak przygotować np.

- zdjęcie z koniem w tle... żywym, na biegunach, figurką... Dziecko lub dorosły z jakimś koniem od tak poprostu albo w fajnej urodzinowej aranżacji.

- rysunek, malunek, wyklejanka, praca przestrzenna przedstawiająca konia

- kartka urodzinowa z końskim motywem.

piątek, 27 kwietnia 2018

Rozdmuchane obrazki

Czas na coś nowego, plastycznego. Wprawdzie poprzedni post też był mocno kreatywny ale zebrane zostały w nim archiwalne wpisy. Dziś za to świeżynka... ok, może nie taka dopiero co, przed chwilą wyprodukowana ale zakurzyć też nie zdążyła się, bo powstała w ubiegłym tygodniu.
Tak naprawdę wszystko zaczęło się od lekcji plastyki w szkole... Gdy czytałam jakie przybory Dusia musi zabrać (blok, farby, słomka) to odrazu domyśliłam się w jaki sposób będą tworzyć... tylko nie wiedziałam co konkretnie. Zagadka jednak szybko rozwiązała się, bo me Dziecko po powrocie do domu nie dość, że opowiedziało to jeszcze zapragnęło żebyśmy to samo zrobiły. 
No to do dzieła i odrazu zdradzam, że powstały koty :P

Na początku wedle Dusi instruktażu namalowałyśmy konkretne kontury naszych zwierzaków a potem tym samym kolorem wypełniałyśmy środki.

.

Kolejny krok i zarazem najważniejszy przy tej pracy to dmuchanie przez słomkę... ale najpierw należy kawałek po kawałku nanieść rozwodnioną farbę.


niedziela, 22 kwietnia 2018

Wiosenne, kolorowe, kreatywne inspiracje

Witam po przerwie... Nie wiem czy na dłuższą metę coś mi z tego wyjdzie ale szkoda mi trochę tego miejsca dlatego podejmuje próbę powrotu... Na początek coś lekkiego czyli zbiór pomysłów na spędzenie kolorowej i kreatywnej wiosny :) no wiecie, takie odgrzewane kotlety ;). Ja mam okazję przypomnieć sobie co tam dawniej działałyśmy a Wy może się zainspirujecie :). Standardowo zainteresowani mogą przenieść się do pełnych wpisów kierując myszkę na "KLIK".

Część pierwsza - plastycznie, domowo

Rodzinka zajączków stworzona z odrysowanych i wyciętych łapek KLIK

Piękna, kolorowa łąka z kwiatami i motylkami KLIK

sobota, 7 kwietnia 2018

PRZERWA W NADAWANIU
Myślę,że wrócę. .. tutaj... i na wasze blogi... Tylko nie wiem kiedy...
Narazie jakąś  niemoc czuje,... do tego czasem brak chęci... czasem czasu...  Może pora ze sceny zejść?
Zobaczymy... 
TYMCZASEM POZDRAWIAM i nie zapominajcie o nas.

środa, 28 marca 2018

Wielkanocno, wiosenne tworzenie

Jak tam moi drodzy? Domy już lśnią, menu ustalone, lista zakupów przygotowana? Bo u mnie no wiecie... średnio z tym wszystkim, zresztą jak prawie zawsze :P ale... przecież Święta odbędą się nawet jak nie umyje okien i nie zmienię firanek (wolę poczekać na ładną pogodę) a i testu białej rękawiczki nie spodziewam się. Żeby jednak nie było coś tam w wolne dni ogarniam... sobota to generalne porządki w Dusi pokoju, poniedziałek - pucowanie łazienki a dzisiaj małe sprzątanie kuchni. Co z resztą? Po cichu liczę na to, że Grzesiek zajmie się naszym pokojem, poodkurza i umyje podłogi, bo ja niestety jutro i pojutrze siedzę w pracy po 14 godzin a sobota to już bardziej pod kątem ostatnich zakupów, dostarczania święconki, zrobienia sałatki (gotowaniem to też działka mojej mamy i siostry) itp. Oczywiście na upartego mogłabym więcej lecz mówiąc szczerze, gdy mam dzień wolny to wolę np tak jak dziś położyć się też na chwilę gdy bolała głowa a potem iść z Dzieckiem na spacer i pobawić się lego albo skorzystać z poniedziałkowych chęci na tworzenie. No i może właśnie na tych kreatywnych działaniach skupie się już ;).
Wszystko co udało nam się zrobić określić bym mogła kilkoma słowami: wiosna, Wielkanoc, papierowe talerzyki, prosto i szybko. Zacznijmy jednak od początku.

Dusia zaproponowała, że zrobi zajączka i baranka takiego jak widziała ostatnio w internecie ale potrzebuje talerzyków. Na szczęście znalazłam jeszcze kilka w szafce także nic nie stało na przeszkodzie aby zabrała się do pracy.
Uszka z bloku, nosek z pomponika, wąsiki z drucików no i jeszcze to i owo dorysowane długopisem.

wtorek, 20 marca 2018

Zimowe podsumowanie

Z każdym ostatnim miesiącem, ba nawet rokiem, odnoszę wrażenie, że nasz klimat staje się coraz bardziej pokręcony i to niestety nie w pozytywny sposób. Od dziecka uczona byłam o istnieniu 4 pór roku i takie też zawsze odróżniałam. Tymczasem mamy głównie wiosnę i jesień... Brakuje prawdziwego, gorącego lata i mroźnej, śnieżnej zimy. Przynajmniej w moim rejonie.
Był grudzień, styczeń, luty... Mocno wraz z Dusią marzyłam o lepieniu bałwana i szalonych zjazdach na workach... Pani Natura sprawiła jednak, że jak był mrozek to brakowało śniegu a jak biały puch pojawiał się to temperatura nie pozwalała aby ciut dłużej utrzymywał się. Dlatego np kilkukrotnie wychodziłyśmy na dwór po ciemku o godzinie-17-18, żeby choć chwilkę nacieszyć się zimą. A pogoda w ostatnim tygodniu? Słoneczko, ciepełko, ptaszki ćwierkały, człowiek nastawił się już na wiosnę no i bach... powróciła mocno biała aura w wyniku czego w końcu zaliczyłyśmy zjazdy z górki za widoku ;). Tyle, że jutro jest 21 kwietnia więc chce pożegnać zimę i przywitać wiosnę :) Np poprzez przygotowane foto podsumowania :)

Tak jak wspominałam sporo było jesieni tej zimy... czasem słonecznej a czasem deszczowej.


Cykając zdjęcia starałam się jednak skupić głównie na krótkich. prawdziwie zimowych momentach.

poniedziałek, 12 marca 2018

Detektyw Pozytywka na tropie

Znacie/kojarzycie takiego gościa co to Detektyw Pozytywka zwie się? Ja wraz z Dusią miałam okazję poznać go jakiś czas temu i powiem szczerze, że jako bohater książek bardzo nam się podobał. Specyficzny facet, lekko gapowaty ale bardzo sympatyczny a rozwiązywanie wraz z nim zagadek było fajną zabawą. Oczywiście pamiętamy też o Martwiaku i innych bohaterach i powiem szczerze, że nie sądziłam, że kiedyś z niektórymi jeszcze się spotkamy. 

Na podstawie książek powstawały już filmy oraz bajki a teraz przyszła pora na... grę. 
"Detektyw Pozytywka na tropie"
Wydawnictwo Nasza Księgarnia


Niepozorna (49 kafelków), dla Dzieci od 5 roku życia (spokojnie i 4 latek może zagrać a Dusia ma już prawie 10), bazująca na grze typu memo (dawno z tego ma Pociecha wyrosła) a jednak ma w sobie coś co sprawiło, że została bardzo miło przyjęta w naszym domu. W oko wpadła mi już kiedyś ale myślałam, że nie ma sensu jej kupować... no i nie kupiłam... lecz za to wygrałam. Przeleżała wprawdzie w szafce dwa miesiące ale dnia pewnego nadszedł czas na pierwszą partyjkę. Przyznaje, że nie wróżyłam owej pozycji długiej kariery jednakże byłam w błędzie, ponieważ ostatnimi czasami to właśnie po tą grę sięgamy najczęściej. Nie wiem czy to za sprawą lubianego bohatera czy może prostej mechanice ale tak czy siak Dusia nawet po licznych porażkach nie ma dość. Grała kilkukrotnie ze mną i z Grześkiem też a nawet i z Ciocią gdy nas odwiedziła. Co jedynie nie było okazji przetestować "Detektywa pozytywki na tropie" przy większej ilości Dzieci także ciekawa jestem czy innym kilkulatkom również tak by się spodobała.

Przejdźmy jednak to szybkiego wyjaśnienia zasad.

środa, 7 marca 2018

Pisanka w wiosennej kompozycji

Jaki tu spokój nananana... nic się nie dzieje nananana...
Czemu tak jest tłumaczyłam już ostatnio na fb ale tak w skrócie: po 1 - Dziecko me coraz bardziej wyrasta ze wspólnego tworzenia, po 2 - mi nadal brakuje weny do pisania a np dwie gry czekają na pokazanie, po 3 - miesiąc temu wróciłam do pracy i czasu na siedzenie przy laptopie znaczniej mniej.
Nie chce jednak całkowicie rezygnować z prowadzenia bloga i mam nadzieje, że cały czas będziecie z nami (mimo, że na dokładkę rzadziej odwiedzam inne strony) :) dlatego najwyższa pora by pojawiło się tu coś nowego ;)

Do Wielkanocy niby jeszcze troszkę ale zapewne sami wiecie jak ten czas zapitala i nim się człowiek obejrzy nadejdą owe Święta. Korzystając więc z wolnej chwili, obopólnych chęci oraz pracy domowej na plastykę/szkolnego konkursu, w ostatni weekend powstało u nas pewne jajo. 
Miała być "pisanka w wiosennej kompozycji" i taką stworzyłyśmy.
Najpierw jednak były zakupy w naszym ulubionym sklepie (och, żebym miła więcej kasy to bym pół asortymentu wykupiła) a dopiero potem praca.
Bazowałyśmy na kilku "gotowcach" aczkolwiek przy każdym elemencie pojawił się wkład własny. 

Dusia pomalowała farbami tekturowe dodatki (zajączki i motyla) oraz wianuszek.

wtorek, 20 lutego 2018

Gry planszowe dla maluchów cz.1

Jedną z zalet posiadania dziecka jest to, że można z nim... pograć w planszówki. Kto wychował się na planszówkach, ten wie o czym mówię. A kto lubi pograć planszówki w dorosłym życiu - ten rozumie jeszcze lepiej. ;-) Ale w co grać z maluchem, który nie odróżnia jeszcze ilości oczek na kostce? Jak wkręcić dziecko w świat gier, aby nie zniechęciło się skomplikowanymi zasadami lub zbyt długą rozgrywką? Pokażę Wam, co sprawdziło się u nas. Zacznę od typowych gier (niekoniecznie stricte planszowych), a w kolejnych wpisach opowiem o grach zręcznościowych oraz edukacyjnych. Wszystko przetestowaliśmy na sobie, więc możemy polecać. :-)

- domino, memory, loteryjki


Te trzy typy gier są świetne na początek. My w loteryjki próbowaliśmy grać, gdy syn miał 1,5 roku. Banalne zasady, niskie ceny, wiele rodzajów do wyboru (można wybrać grę z ulubionym motywem dziecka). Można je wykorzystać na mnóstwo sposobów. Ćwiczą pamięć i spostrzegawczość, pomagają w nauce rozpoznawania zwierząt i pór roku (w przypadku naszych wariantów). Rozgrywka jest stosunkowo krótka, nawet mały gracz nie zdąży się znudzić. Można stopniować trudność, np. w memory za każdym razem wyciągamy więcej par do odnalezienia.

środa, 14 lutego 2018

Serduszka z efektem 3D

Hej. Czy kręci się Wam już w głowach od wszędobylskich serduszek i czerwieni czy podchodzicie do tego na luzaku? Obchodzicie jakoś dzisiejszy dzień czy wychodzicie z założenia, że miłość okazuje się przez cały rok? 
U nas zazwyczaj pojawiają się jakieś małe akcenty typu symboliczne prezenciki, wyjście na lody/do kina itp. Osobiście uważam, że Walentynki to fajna okazja by dodatkowo porobić coś wspólnie, ale nie tylko na płaszczyźnie kobieta - mężczyzna lecz ogólnie, tak bardziej rodzinnie. Przecież to dzień wypełniony miłością a Rodzice kochają swe Dzieci. Jak to u nas wyglądało w poprzednich latach możecie poczytać i zobaczyć TUTAJ a co w tym roku? Dusia dostała od nas nowy numer ulubionej gazetki oraz wielkiego serduchowego lizaka natomiast ja z G tak skromnie tylko winko wieczorkiem przy świeczkach i kolejnym odcinku serialu planuje. 
Ach, zapomniałabym, że udało mi się również wraz z Dusią na szybko coś nieco bardziej kreatywnego przygotować.
Kiedyś robiłyśmy łapki z efektem 3D KLIK i dziś na takiej samej zasadzie postanowiłyśmy wyczarować serduszka.

Na kawałku białego kartonu naszkicowane zostało serce a potem było wielkie paskowanie...


Zasada jest jedna... paski robi się poziomo po równej linii z wyjątkiem wnętrza serce gdzie należy je trochę zaokrąglać.


czwartek, 8 lutego 2018

Wirtualna galeria rysunków

Co jakiś czas pojawia się tu wpis z tym co Dusia samodzielnie, często za zamkniętymi drzwiami swego pokoju, stworzy. (ostatnie znajdziecie TUTAJ). Pomału zbieram materiały na kolejny taki pościk choć nieustannie od kilku miesięcy króluje to samo czyli kartony i klej na gorąco, modelina oraz rysowanie. 
Kilka dni temu cykałam właśnie zdjęcia najnowszym obrazkom i Dziecko me podsunęło mi pomysł by pokazać konkretnie tylko je. Także ten tego... zapraszam dziś do Galerii (ale takiej wirtualnej)... Rozgośćcie się, pospacerujcie, pooglądajcie... Do końca tygodnia wstęp wolny ;) No i oczywiście mała Artystka nie pogniewa się gdy na pożegnanie zostawicie (szczere rzecz jasna) komentarze na temat Jej twórczości ;)

Syrenka w morskiej głębinie

Przejazd na koniu po wielkim moście

niedziela, 4 lutego 2018

Aktywne czytanie z dzieckiem

Cześć. Należę na fb do kilku ciekawych grup, z których czerpię wiele inspiracji oraz wiedzy. Jedną z nich jest grupa "Aktywne Czytanie - Książki dla dzieci". Prowadzi ją Anna Jankowska - pedagog, blogerka, ale również autorka książek dla rodziców. Zupełnie niedawno pojawiła się na rynku wydawniczym nowa książka dla dzieci jej autorstwa pt. "Ojej! Zmalowane". Chciałabym ją Wam dzisiaj zaprezentować.



Ta niepozorna pod względem gabarytów książka jest wspaniałym komiksem dla najmłodszych czytelników, której bohaterem jest żółty kot Czaruś. Zgadnijcie, kto pracował nad ilustracjami? Uwielbiany przez nas Adam Święcki, którego znamy z innych komiksów dla dzieci. Takie nazwisko gwarantuje, że historia stworzona przez autorkę będzie nie tylko interesująca, ale i wspaniale zobrazowana.

Czaruś jest bardzo rezolutnym kotkiem, który pod nieobecność swojej opiekunki Loli postanawia skorzystać z leżących w pokoju farb. Nie ma jednak pomysłu na żadne konkretne dzieło, tworzy więc abstrakcję, w której dostrzega las. Chciałby się pochwalić swoim dziełem przed przyjaciółką - lalką Zośką, więc woła ją i zachęca do podziwiania obrazu. I tu zaczynają się schody - Zośka nie widzi lasu. Zośka widzi wesołe miasteczko. Jak to możliwe?! Szybko wołają miśka Ryśka, aby rozwiązał ten problem. Czy się udało? Nie opowiem Wam więcej, przeczytajcie. :-)

sobota, 27 stycznia 2018

Świat malucha według Kapitana Nauki

Dzień dobry,
Przychodzę dziś do Was z recenzją fantastycznego produktu, który polubiliśmy od pierwszego wejrzenia. To, że uwielbiamy zabawy z Kapitanem Nauką, wiecie już od dawna. Na pewno i wśród Was jest wielu jego fanów. Dziś chciałabym Was zachęcić do przyjrzenia się dwóm zestawom z serii Świat Malucha - Emocje oraz Zwierzęta.


Każdy z tych zestawów zapakowany jest w estetyczne pudełeczko ze sznurkową rączką (czy Wasze maluchy też uwielbiają nosić wszelakie torebki i walizeczki?). W środku znajdziemy 16-stronicową książeczkę z zadaniami (łamigłówki, kolorowanki itd.), 15 kart obrazkowych oraz zestaw ponad 200 zagadek obrazkowych. Świat Malucha skierowany jest do dzieci w wieku 2-3 lata - mój niespełna 2,5-letni syn doskonale sobie z nimi radzi.

Z kartami obrazkowymi mamy do czynienia już od dawna - kiedy syn miał około roku, kupiliśmy mu kilka pierwszych zestawów od Kapitana. Uwielbiał i nadal uwielbia bawić się nimi. Te ze zwierzętami wykorzystujemy na kilka sposobów:
- rozkładam wszystkie karty i wymieniam nazwę jednego zwierzątka, a syn musi szybko je odnaleźć (on kocha wszelkie wyszukiwanki ćwiczące spostrzegawczość),
- naśladujemy odgłosy przedstawionych zwierząt, próbujemy poruszać się tak jak one,
- zastanawiamy się, gdzie mieszkają te zwierzęta i czym się żywią,
- wybieramy jedną kartę przedstawiającą jakiegoś zwierzaka i szukamy go w ulubionych książkach, opisując różnice między nimi.

wtorek, 23 stycznia 2018

"Ptasia Jaga" od Wydawnictwa Mila

Jeśli przeczytaliście tytuł tego wpisu to całkiem możliwe, że do głowy przyszła wam myśl "Ptasia Jaga? A przypadkiem nie Baba Jaga?" Od razu więc wyjaśnić muszę, że to całkiem inne staruszki choć obydwie pojawiają się w książkach, mieszkają w chatkach w lesie i niezupełnie dobre są ;). Jednak ta Ptasia nie dość, że "gościć" będzie w swych skromnych progach Dzieci to dodatkowo trzyma tam coś jeszcze...

"Ptasia Jaga"
autorka: Zofia Beszczyńska


Marysia i Jurek to rodzeństwo, które ma dość sprzątania, odrabiania lekcji, kalafiora na obiad i pouczeń... Gdy otrzymują karę od mamy stwierdzają, że miarka się przebrała a w ramach buntu uciekają do pobliskiego lasu. Wśród drzew odnajdują chatkę na kurzej łapce, której właścicielką jest tytułowa Ptasia Jaga... no i w tym momencie wszystko się zaczyna...

niedziela, 21 stycznia 2018

Okularowa ramka i nie tylko

W poprzednim wpisie pokazywałam Wam zbiór inspiracji na małe, ręcznie robione prezenciki. Wszystkie  rzeczy zostały zrobione przez nas w ubiegłych latach na różne okazje ale idealnie pasują również na Dzień Babci i Dziadka. W tym roku poszłyśmy trochę na łatwiznę, choć może to złe określenie... poprostu było mniej kreatywnie ;). Tak jak wspominałam Nasi Dziadkowie tzn moi i Grześka a zarazem Pradziadkowie Dusi otrzymają mini albumy wypełnione zdjęciami z dedykacją na pierwszej stronie a do Rodziców G. czyli Dziadków Dusi poleciała kupna ramka, kilka wywołanych fotografii i mała laurka przygotowana w szkole na plastyce. Tak naprawdę do obdarowania została jeszcze tylko jedna Babcia (moja mama) i w tym przypadku postanowiłyśmy jednak wykazać się odrobiną kreatywności.
Żeby jednak pozostać w klimacie zdjęciowym Dusia zrobiła ramkę. Jednak nie taką, zwykłą a w kształcie... okularów. 
Nie jest to wprawdzie nasz autorski pomysł, bo przyznaje się bez bicia, że tego typu prace kilkukrotnie widziałam w necie. Nie podam jednak źródła ponieważ nie wiem kto tak naprawdę jako pierwszy stworzył taką ramkę a kopii jest cała masa ;).

Mój udział w wykonaniu tej pracy był niewielki. Tak naprawdę zajęłam się tylko naszkicowaniem okularów i wycięciem środkowych serduszek. Dalej działała Dusia :)


Ramkę można przygotować odrazu np z kolorowego bloku technicznego ale my postawiłyśmy na szary kartonik co by ciut więcej pracy w przygotowanie włożyć tzn dodatkowo jeszcze ją ubarwić. Tu do wyboru Dziecko me miało farby albo mazaki... Zdecydowała się na to drugie.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Dzień Babci i Dziadka - inspiracje

Dzień Babci i Dziadka coraz bliżej... w sumie to został tylko tydzień... Macie przygotowane już upominki? Stawiacie na kupne podarki czy zrobione własnoręcznie? Jeśli to drugie to tworzycie z sami czy z Dziećmi?
U nas w tym roku sytuacja wygląda tak... Nasi Dziadkowie tzn moi i Grześka a zarazem Pradziadkowie Dusi otrzymają mini albumy z wywołanymi zdjęciami z dedykacją, natomiast moja Mama i Rodzice Grześka czyli Dziadkowie Dusi (mam nadzieje, że rozumiecie o co chodzi ;) ) prawdopodobnie jakąś laurkę. Z tym, że tego ostatniego nie mamy jeszcze przygotowanego więc musimy się sprężyc i coś ciekawego oraz szybkiego wymyślić ;).

A jeśli i Wy chcecie ze swoimi Pociechami zrobić samodzielnie upominki ale brakuje Wam pomysłów to prezentuje mały zbiór inspiracji. Wprawdzie nie wszystkie pokazane poniżej rzeczy powstały konkretnie na Dzień Babci i Dziadka ale myślę, że spokojnie pasują i na te okazje :).
(Po kliknięciu w nazwę przejdziecie do pełnego wpisu)



piątek, 12 stycznia 2018

Co w 2018 roku czyta mój 2,5-latek?

Noworoczne dzień dobry!

Dawno się nie słyszeliśmy, prawda? Koniec roku to okres, kiedy skupiam się na przygotowaniach do świąt – i wcale nie mam na myśli tylko sprzątania, planowania menu i kupowania prezentów. To czas, kiedy próbuję zwolnić, zamknąć zaległe sprawy, nacieszyć się rodziną. W tym roku znów udało się zrealizować wszystkie te plany, więc w nowy rok wkroczyłam z nową energią, a dziś przychodzę do Was z nowym wpisem.
Chciałabym Wam opowiedzieć o tym, co obecnie najbardziej lubi czytać mój prawie 2,5-letni syn. Jestem szczęśliwa, że pokochał książki. Uwielbiam ten moment, kiedy niespodziewanie woła: „mama, baja!” – i wcale nie ma na myśli kreskówki z telewizji. ;-) Ale do brzegu!

Seria o Kastorze – autor: Lars Klinting
To nasze biblioteczne odkrycie, coś fantastycznego. Niech nie zwiodą Was duże ilustracje i mała ilość tekstów. W tych kilku wersach kryje się mnóstwo wiedzy dla małego człowieka! Z ulubionej części mojego syna „Kastor piecze” dowiadujemy się, czego potrzeba do upieczenia babki, jak ją wykonać krok po kroku, a na końcu książki znajdziemy recepturę na to przepyszne ciasto. Ja przy okazji tej książki omawiam z synem tematykę urodzin: opowiadamy sobie, że kiedy ktoś ma urodziny to idziemy do niego z życzeniami i prezentem, śpiewamy sto lat, a kiedy sami dostajemy prezent – to dziękujemy i zapraszamy gości na kawę. ;-)

W serii znajdziecie: Kastor piecze, Kastor majsterkuje, Kastor uprawia fasolkę, Kastor naprawia rower, Kastor szyje.

niedziela, 7 stycznia 2018

Zimowe drzewo

Witajcie w Nowym Roku :-)  Tak, wiem że dzisiaj już 7 stycznia ale jakoś wcześniej nie miałam natchnienia :-P Czas jednak ogarnąć się i trochę podziałać... Na początek więc coś kreatywnego i zimowego... Wprawdzie u nas śniegu jak nie było tak nie ma (ok, dwa razy niby ciut spadło lecz stopniało po paru godzinach) więc jakoś nastroić się nie mogłam ale ostatecznie stwierdziłam, że skoro na dworze zimy brak to sobie ją stworzymy. Kto wie, może przy okazji przyciągniemy ją tym ;).

Ciekawi jesteście co zrobiłyśmy? Jeśli tak to zdradzam Wam odrazu, że powstało drzewko... ale nie takie tam zwyczajne... zresztą sami zobaczcie. :)

Na początku Dusia posługując się cyrklem (akurat zaczęli niedawno na matmie geometrię i owy sprzęt spodobał się Jej ;) ) narysowała na białym papierze ksero różnej wielkości kółka a ja uwolniłam je z papieru ;)


Potem wspólnie robiłyśmy wycinanki... Każde kółko zostało dwukrotnie złożone, trochę pociachane i rozłożone. W taki oto sposób powstało 17 wzorzystych krążków a co najfajniejsze każde jest inne... zupełnie jak płatki śniegu :)