Od dziecka lubię wiewiórki... W sumie nie wiem czemu, bo z żadną nie miałam jakiegoś bliższego kontaktu ;) ale są one takie fajne, wesołe, sprytne i w ogóle :D. Zawsze emocjonowałam się jak gdzieś jakąś zobaczyłam i Dusia ma tak samo... Nawet twierdzi, że jedna jest jej przyjaciółką ;). Owe zwierzątka często gdzieś tam napotykamy i nie raz próbowałam zrobić zdjęcie ale są jak dla mnie (albo dla mojego aparatu) za szybkie. :P. Tylko raz, powiedzmy, że coś tam w miarę wyszło :P
Ostatnio będąc u znajomego, na orzechu rosnącym na podwórku hasały sobie właśnie 2 wiewióreczki. Stałyśmy pod drzewem i przyglądałyśmy się im a one jak gdyby nigdy nic zajmowały się swoimi sprawami. Niestety zanim pomyślałam i pobiegłam po telefon to już uciekły. :(
Tak czy siak natchnęło mnie i stwierdziłam, że konieczne muszę z Dusią przybliżyć sobie postać owych zwierzątek.