Doskonale pamiętam ten dzień... Pierwsze pójście z plecakiem do szkoły... Nowy roździał... Stresik...
A tym czasem... koniec... rok szkolny zakończony...
O tym jak Dusia sobie radzi pisałam Wam kilka miesięcy temu TUTAJ. Teraz mogę trochę zaktualizować te informacje. :-) Przedewszystkim zniknął problem emocjonalny: skończyły się płacze, przesadne przeżywanie, przestałam codziennie czekać pod klasą na dzwonek :-) . Niezmienne jednak zostało podejście do odrabiania lekcji... Oj to często była mordęga... ;-)
