Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 kwietnia 2018

Wiosenne, kolorowe, kreatywne inspiracje

Witam po przerwie... Nie wiem czy na dłuższą metę coś mi z tego wyjdzie ale szkoda mi trochę tego miejsca dlatego podejmuje próbę powrotu... Na początek coś lekkiego czyli zbiór pomysłów na spędzenie kolorowej i kreatywnej wiosny :) no wiecie, takie odgrzewane kotlety ;). Ja mam okazję przypomnieć sobie co tam dawniej działałyśmy a Wy może się zainspirujecie :). Standardowo zainteresowani mogą przenieść się do pełnych wpisów kierując myszkę na "KLIK".

Część pierwsza - plastycznie, domowo

Rodzinka zajączków stworzona z odrysowanych i wyciętych łapek KLIK

Piękna, kolorowa łąka z kwiatami i motylkami KLIK

środa, 9 sierpnia 2017

Mussssujący lód

Była już u nas Inwazja kolorowej piany KLIK oraz Wybuchowe cytryny KLIK a teraz przyszła pora na coś niby podobne ale jednak ciut innego. Dodatkowo ta wersja idealna jest na ciepły, wakacyjny dzień ponieważ w roli głównej występuje lód :).
Jednak wszystko po kolei... 
Najpierw musiałam przygotować podkład do zabawy/eksperymentu, czyli w 3 pojemniczkach zmieszałam wodę z sodą i barwnikami. Potem jeszcze tylko na trochę do zamrażalnika i można działać. :)

 

Dusia otrzymała bojowe zadanie polegające na rozpuszczeniu kolorowego, sodowego lodu... Do dyspozycji miała tylko łyżeczkę i miseczkę z octem ;).

niedziela, 11 czerwca 2017

Słomkowe konstrukcje

Macie, znacie albo chociaż kojarzycie coś takiego jak klocki konstrukcyjne BAMP? No wiecie, takie rureczki i krzyżyki do łączenia... O takie KLIK
My niestety nie posiadamy ale Dusia miała kiedyś okazję pobawić się nimi na jednym z festynów i stwierdziła, że fajne są :).
Wspominam o nich nie bez powodu... Mianowicie wczoraj, tak w sumie całkiem przypadkiem, wymyśliłyśmy sobie zabawkę która owe klocki przypomina. 

Kolorowe, grubsze słomki i w ramach łączników poskładane kawałeczki kartek... Koszt - około 5zł :)


"Budowanie" jest mega proste, choć sprawne paluszki napewno trzeba mieć.
Dusia zaczęła od złożenia jednego trójkącika z 3 słomek a potem powstał większy przestrzenny :)

czwartek, 23 marca 2017

Żelki do kąpieli

Nie wiem czy Wasze Pociechy też tak mają ale Dusia uwielbia wodę... i nie chodzi mi tu o taką do picia (choć smakowej albo zwykłej niegazowanej nie jeden litr w siebie wlała) lecz o wodę w której można się pomoczyć. Zalew, basen kryty tudzież wakacyjny na podwórku, wanna, prysznic, miska, podziurawiony wąż ogrodowy... Forma obojętna... najważniejsze by być mokrym i nie kończyć chlapania dopóki nie stanie się pomarszczonym ;). Jak tak sięgnę pamięcią to chyba nawet nigdy nie miałam problemów z kąpielami Dusi jak była malutka. Wystarczyło kilka zabaweczek i mogła siedzieć i siedzieć w wanience. Potem gdy podrosła trochę a my akurat musieliśmy zmienić prysznic specjalnie zakupiliśmy taki z głębokim brodzikiem. Teraz wprawdzie Dziecko me (z racji coraz większych gabarytów) częściej już korzysta z funkcji prysznica i myje się na stojąco ale od czasu do czasu zdarza Jej się jeszcze zatkać korek i posiedzieć. A jak może zejść piętro niżej do łazienki mamy gdzie jest wanna to oczywiście prawie raj ;). 

Jak wiadomo do kąpieli oprócz miejsca potrzebne są też inne rzeczy... no wiecie gąbka/myjka, jakiś żel i oczywiście w przypadku dzieci inne gadżety, umilające mycie ;). Ja osobiście wielkich sum nie przeznaczyłam nigdy na bajeranckie zabawki ale za to wszelakie piankotwory, farbki, musujące tabletki itp itd to standard na liście zakupowej. W związku tym już nie raz myślałam o tym by samemu z Dusią zrobić mydełka czy rozpuszczalne kule ale zawsze było jakieś ale np brak chęci czy składników. Kilka dni temu znalazłam jednak  TUTAJ przepis na szybkie żelki do kąpieli do wykonania których potrzeba niewiele. Wszystko w domu akurat miałyśmy więc nie odwlekając odrazu zabrałyśmy się za produkcje. :)

Potrzebowałyśmy do tego:
- 100 ml wody
-100 ml mydła w płynie
- żelatyny (ok. 20g)
- miseczkę, łyżkę i foremki

Wykonanie jest mega proste :). Wystarczy rozpuścić żelatynę w ciepłej wodzie a następnie dodać mydło, delikatnie mieszając tak aby nie powstała piana.

czwartek, 27 października 2016

Mąka ziemniaczana = fajna zabawa

Mąka ziemniaczana (mączka ziemniaczana, skrobia ziemniaczana) – produkt zawierający w ok. 84% skrobie, uzyskiwany z bulw pędowych ziemniaków. Proces otrzymywania polega na rozdrobnieniu świeżych, wymytych ziemniaków, wypłukiwaniu i osadzaniu skrobi z wydajnością około 12%. Uzyskany krochmal poddawany jest czyszczeniu, suszeniu i przesianiu. Ostatecznie ma postać sypkiego, matowego proszku o barwie czysto białej, bez śladów obcych zapachów i posmaków.

Do czego wykorzystuje się mąkę ziemniaczaną? Chyba takie najbardziej popularne zastosowania to jako zagęstnik do zup i sosów i składnik np kisieli. Ale i w przemyśle farmaceutycznym często gości i pojawia się np w pudrach i przysypkach. Oczywiście to nie wszystko,bo w Wikipedii wyczytałam, że ową mąkę używa się również w przemyśle chemicznym i włókienniczym. Nie napisali tam natomiast, że jest ona także super materiałem do zabaw. Tak tak, dobrze czytacie... No może nie sama mąka ale wystarczy dodać do niej małe co nie co i powstają bardzo fajne masy :).

A, że dzisiejsze popołudnie spędziłam z Dusią bawiąc się właśnie jedną z takich mas to postanowiłam stworzyć ten wpis :)
Wprawdzie to wszystko było już kiedyś pokazane tu na blogu ale zapewne nie każdy widział, także kolejna wspominajka nie zaszkodzi ;)


Piasek księżycowy, czyli domowa podróbka jakże popularnego (i stosunkowo drogiego) piasku kinetycznego. 
Składniki: mąka ziemniaczana, olej, barwniki spożywcze.

Zarówno w tym przypadku jak i w pozostałych nie podam Wam dokładnie ile czego należy dodać, bo zawsze robimy na czuja... ;) Bynajmniej gdy dodacie za mało oliwy, piasek będzie zbyt sypki i nie uda się zbudować zamku czy babki, natomiast jej nadmiar sprawi, że masa będzie bardzo lepka.

Sięgamy po niego nie pierwszy raz i zapewne nie ostatni. Tym bardziej, że tą mieszankę spokojnie można przechowywać i to przez długi czas. Część piasku jest już z nami od lutego a reszta zmieszana została w wakacje.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Kolorowa, zabawowa końcówka wakacji

Nie ma co ukrywać, że wakacje niestety dobiegają końca. Większość czasu spędziłyśmy we własnym domu/na podwórku i jakieś takie leniwe stałyśmy się. Mało kreatywności było zwłaszcza jeśli chodzi o jakieś prace plastyczne ale za to chociaż troszkę starałyśmy się nadrobić innymi zabawami. Pamiętacie np nasze malowanie pianką na foli, kredowe rysunki albo wybuchowy eksperyment? Do tego oczywiście jeszcze namioty z kocy, częste budowanie z lego, sporo kolorowania i szykowania przyjęć z ciatoplasto.
Natomiast przed weekendem postanowiłyśmy sprawdzić czy da się skubnąć tęcze wraz ze Skitllesami ;) Ostatnio krążył w necie filmik z propozycją zabawy z owymi cukiereczkami a że wyglądało to fajowo to Dusia też chciała.
Zakupiłyśmy więc paczuszkę kolorowych drażetek, naszykowałyśmy talerzyk, wodę a potem czarowałyśmy ;) (oczywiście część Skitellsów wędrowała w między czasie do buzi).


Ułożone, woda dolana to czekamy...

czwartek, 18 sierpnia 2016

Inwazja kolorowej piany

Dziś coś czego nie było u nas w ciągu ostatnich, kilku miesięcy... A o czym mowa? O eksperymencie rzecz jasna. :)
Wiem, że spora część kreatywnych Mam prowadzących blogi zna doskonale czary mary które chce pokazać ale po cichu liczę, że jednak znajdzie się też Ktoś kto owe zjawisko zobaczy po raz pierwszy ;). Zresztą, obojętnie czy eksperyment jest popularny czy nie to my go przeprowadziłyśmy, uwieczniłyśmy na zdjęciach i to co najważniejsze podobał się Dusi więc takowy post pojawia się :)

Do wykonania kolorowego, piankowego eksperymentu potrzebowałyśmy:
- szklanek
- octu
- barwników
- płynu do naczyń
- sody oczyszczonej
- brytfanki

(Oczywiście Wy szklanki możecie zamienić np na słoiki a brytfankę na inne, głębsze  naczynie)

Na początku szklanki napełniłyśmy do połowy octem, dosypałyśmy barwniki oraz dodałyśmy po trochu płynu do naczyń i ładnie wszystko wymieszałyśmy.


Następnym krokiem było dosypywanie do przygotowanych mikstur sody (nie pytajcie po ile, bo jak to u nas bywa wszystko robiłyśmy na czuja) i w tym momencie w szklankach zaczęło się coś dziać... musowało i tworzyło pianę...

niedziela, 24 lipca 2016

Artyzm podwórkowy

Wow... Myślałam że to nigdy nie nastanie ale w końcu doczekałam się... Czego? Ano ładnej, wakacyjnej pogody... Może żar z nieba nie leje się (nie licząc dzisiejszego popołudnia które spędziliśmy nad zalewem) ale nie pada a to już coś. Udało się nawet popluskać dwa dni w basenie, na spacer bez kaloszy iść, pobawić w mniej mokrym piasku, zjeść lody na kocyku na podwórku oraz... podziałać ciut artystycznie na świeżym powietrzu. :-) I wiecie co... takie kreatywne tworzenie na dworze to całkiem inna bajka albo przynajmniej fajna odmiana od zwykłego malowania w domu na kartkach ;). 

W związku z tym mam dla Was dwie propozycje na tego typu zabawy (u nas pojawił się w tym tygodniu) :-)

1. Chodnikowa twórczość
Gdy byłam dzieckiem kredą malowało się po ulicy. Aktualnie było by to ciężkie do wykonania ze względu na dużą ilość jeżdżących samochodów. Dlatego gdy Dusię najdzie ochota na takowe rysowanie to zostaje nam taras i chodnik przed domem. Tylko to już było... więc może teraz jakieś dodatki...?  Np letnie dary: listki, kwiatki, owoce, patyczki itp.


Uruchamiamy wyobraźnię i działamy...
Można układać, dorysowywać, kombinować...


poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Dziecko na warsztat - zabawy podwórkowe

Czas na kolejny comiesięczny, domowy warsztat... choć tym razem wcale nie przeprowadzałyśmy go w czterech ścianach a na podwórku... Cieszyłyśmy się bardzo na kwietniowy temat bo lubimy zabawy na świeżym powietrzu a dodatkowo właśnie od tego miesiąca trochę z przymusu zostałam osobą bezrobotną więc mamy o wiele więcej wolnego czasu. Niestety pogoda, o czym już wspominałam, niezbyt rozpieszcza. Staramy się wprawdzie nawet i w pochmurniejsze, zimniejsze dni wyjść trochę na podwórko ale wtedy chęci na jakieś konkretniejsze, dłuższe zabawy i latanie z aparatem by uwieczniać nie ma. Na ogół coby się rozgrzać biegamy za piłką, bawimy się w chowanego albo ulubionego Dusi berka cukierka. Pewnie zastanawiacie się co to za odmiana berka? Już Wam wyjaśniam. Osoba która aktualnie gania mówi: berek cukierek i podaje jakiś kolor i w tym momencie uciekający musi jak najszybciej wypatrzeć coś o tej barwie, dobiec do tego i dotknąć zanim zostanie złapany :P.
Natomiast gdy na niebie pojawia się choć trochę słoneczka, nie pada i mocno nie wieje to Dziecko me często gęsto wybiera poprostu jazdę na rolkach bądź na rowerze :)

Na dwóch kółkach śmigamy na ogół po naszej małej wsi ewentualnie wypuszczamy się ciut dalej do sąsiadów. Niekiedy przejeżdżamy też przez taki mały "wąwóz" gdzie zawsze urządzamy postój, bo Dusia musi się trochę powspinać. :)


Z rolkami udajemy się za to głównie nad zalew. Tam mamy ładną ścieżynkę do jazdy (tzn. ja sobie chodzę ale następnym razem planuje wypożyczyć rolki) i o ile nie ma tłumu ludzi to można swobodnie pomykać. Czasem spotkamy też jakąś wiewiórkę (obok jest malutki lasek) albo jakiegoś odważnego łabędzia :)

środa, 17 lutego 2016

Księżycowy piasek

W ubiegłym roku szkolnym Dusia poinformowała mnie, że mają w klasie małą piaskownicę. Jakoś nie mogłam Jej uwierzyć ale ona zachwycała się, że fajny, super klei się, jest delikatny itd.. Szybko odkryłam, że zapewne miała styczność z piaskiem kinetycznym a przy okazji spojrzałam na cenę tej wspaniałości i niestety okazała się ona ciut za wysoka jak na mą kieszeń. Za to jakiś czas temu buszując po necie dokopałam się do informacji, że takowy piasek można sobie zrobić samemu w domu. Idąc dalej poznałam też coś takiego jak piasek księżycowy i stwierdziłam, że Dusi napewno by się spodobało. Troszkę to trwało, co i rusz widziałam wpisy na innych blogach z zachwytami nad taką masą aż w końcu dwa tygodnie temu gdy na dworze była paskudna pogoda i nie było szans na wyjście na podwórko gdzie mamy prawdziwą piaskownicę stwierdziłam, że to dobry moment aby uskutecznić ową zabawę.

Do przygotowania piasku księżycowego potrzeba niewiele: mąka ziemniaczana, olej i np. barwniki spożywcze. Nie podam Wam konkretnych proporcji ponieważ wszystko dawkowałyśmy na oko. Mieszałyśmy, ugniatałyśmy aż uznałyśmy, że jest już ok. Masę zrobiłyśmy ogólnie z kilograma mąki.


niedziela, 14 lutego 2016

Walentynkowa zabawa

14 lutego - jedni lubią ten dzień inni nie, niektórzy świętują i robią sobie prezenty a cześć uważa, że nie ma co się wysilać, bo to dzień jak codzień. Kto i jak podchodzi do Walentynek ma bynajmniej do tego prawo i nic mi do tego ;). 
Jeśli chodzi o Nas to tak jak już wspomniałam ze dwa posty wstecz, coś tam zawsze pojawia się ale w tym roku nie ma z nami Grześka. Troszkę szkoda i smutno no ale takie jest życie. Pije sobie właśnie winko i klepie ten post a Dusia dała się udobruchać tym, że  Tatuś obiecał, że zabierze Ją na spóźnioną randkę jak wróci. Mimo to stwierdziłam, że My same we Dwie też możemy sobie "po świętować". Dlatego Dziecko me jak tylko otworzyło rano oczy ujrzało na swoim stoliczku koo łóżka kartkę walentynkową z koteczkami i wierszykiem w środku. A po obiedzie pojechałyśmy do miasta na małe słodkie co nieco. Jednak między jednym a drugim uskuteczniłyśmy też pewną zabawę na końcu której Dusia odnalazła kolejny prezencik.

Jakiś czas temu przypomniało mi się, że posiadam pewne serduszka i tak sobie wymyśliłam, że użyje ich i przygotuje na dziś coś dla mej Córeczki. Pierwotnie myślałam o zrobieniu Memory ale potem plan zmieniłam i zorganizowałam zabawę w poszukiwanie walentynkowego skarbu.

Na niebieskich przykleiłam karteczki ze wskazówkami gdzie szukać kolejnych elementów a na pomarańczowych krótkie zadania do wykonania. 
Wskazówki były proste a zadania lekkie i związane z dniem dzisiejszym. Generalnie zabawa polegała na tym, że gdy Dusia wykonała polecenie otrzymywała serduszko z podpowiedzą gdzie szukać następnego na którym znowu było zadanko a w nagrodę kolejna wskazówka i tak w kółko aż doszła do ostatniego miejsca w którym czekało na nią COŚ ;).


niedziela, 24 stycznia 2016

2 sukienki - wiele możliwości

Jeśli po przeczytaniu tytułu tego posta myślicie, że pokaże Wam jaka to ze mnie super, pomysłowa i praktyczna stylistka która umie wykorzystać jedną kreację do stworzenia kilku wersji stroju to jesteście w błędzie. Takie rzeczy to nie moja bajka ;). Za to będzie oczywiście coś do zrobienia z Dzieckiem. Dodam, że to coś należy do serii prostych, szybkich ale zajefanych pomysłów. Takich idealnych gdy to np. w niedziele czeka się jak Luby przygotuje obiad ;).

Na początku należy przygotować "bazę" do zabawy. Wystarczy wydrukować/ narysować samemu/ bądź tak jak ja przekalkować z książki do projektowania jakieś panie w ślicznych sukniach. Potem trochę kolorowania i wycinania. 
O ile ubarwianiem naszych modelek zajęła się Dusia to wykrawanie było moją działką. Niestety zapodział się nam gdzieś nożyk i musiałam posłużyć się żyletka więc wolałam nie ryzykować dając ją małym łapką.

piątek, 8 stycznia 2016

Jeszcze więcej śniegu

U kogo jest zima (nie tylko w kalendarzu) ręka do góry ;). Ja mogę podnieść nawet obydwie... Najpierw przez 3 dni nieźle mroziło a jak w końcu temperatura trochę wzrosła to zaczął padać śnieg... codziennie go przybywało aż niezła warstwa się nazbierała. Dusia oczywiście bardzo ucieszona (ja wyjątkowo w sumie też) i 2 dni obowiązkowo wychodziła na dwór. Przedwczoraj spokojnie: saneczki, odśnieżanie, gotowanie śnieżnej zupki itd a wczoraj za mym przyzwoleniem szalała  i tarzała się do woli aż w końcu sama zawołała do domu, bo dupka i łapki zaczęły szczypać ;). Dziś sobie odpuściłyśmy, bo co za dużo to nie zdrowo a i tak już trochę pokasłuje.
Nie ma jednego tego złego co by na dobre nie wyszło i nie to, żeby było nam za mało śniegu na dworze ale po raz kolejny postanowiłyśmy zrobić go sobie w domu. 
Głównym składnikiem była oczywiście pianka do golenia która notabene jest bardzo fajnym produktem i można go wykorzystać do rożnych zabaw. Np. Aby na niej malować KLIK, albo nawet i nią samą (tzn dodając do niej farbę) KLIK

Napisałam wcześniej, że po raz kolejny przygotowałyśmy sobie sztuczny śnieg ponieważ rok temu o podobnej porze również bawiłyśmy się w ten sposób. Wtedy wyglądało to TAK.
Tym razem jednak wprowadziłyśmy małe zmiany i zamiast dodać dużej ilości sody skorzystałyśmy z innego przepisu i piankę zmieszałyśmy z mąką ziemniaczaną. 


wtorek, 11 sierpnia 2015

Letni mix

Ostatnio często z Dusią powtarzamy słowa: "uff jak gorąco, puff jak gorąco... już ledwo zipię... już ledwo sapię a słońce wciąż praży i praży...". No ok... może to ja częściej wypowiadam ten tekst, bo Dziecko me niczym stonka - niezniszczalna - żaden oprysk Jej nie rusza. Czasem pomarudzi ale mimo wysokiej temperatury i tego, że siedząc w samych majtusiach cały czas jest mokra to energia rzadko ją opuszcza. A ja... generalnie nie należę do grupy osób co jak jest ciepło to odrazu narzekają... ale... ostatnie dni to już zdecydowanie przeginka. ;)

Jak wiadomo wyjście na dwór przy takim słońcu jest samobójstwem więc dużo siedzimy w domu (choć tam znowu straszna duchota). Na świeżym powietrzu spędzamy czas głównie dopiero późnym popołudniem. Nie oznacza to jednak, że na dworze jest już przyjemnie, bo temperatura i tak cały czas wysoka. Jednak trzeba sobie radzić i np jakoś chłodzić. Oczywiście tu odrazu przychodzi do głowa woda... Do wyboru na ogół mamy nasz miejski zalew (ale byłyśmy tam tylko 2 razy) albo basen stojący koo domu (wskakujemy prawie codziennie). Czasem jednak sięgamy jeszcze po coś innego. Gdy jesteśmy gościnnie w pewnym miejscu odpalamy zraszacz ogrodowy :D.


niedziela, 2 sierpnia 2015

Kolorowe psikanie

Połowa wakacji za nami. Nie mamy jeszcze dość wspólnie spędzanego czasu ale nie ukrywam, że Dusi trochę brakuje częstszego towarzystwa innych dzieci a nam niekiedy zdarza się ciut ponudzić... To są te momenty kiedy ja nie mam weny na kolejne zabawy z udawaniem (wszelakie domki, sklepy, kotki, lalki itp) a Dusia nie ma chęci na bardziej normalne rzeczy (granie w gry planszowe, zabawa w chowanego itp). Nie ukrywam również, że Dziecko me zasiada czasem do laptopa by pooglądać bajki czy w coś popykać ale to głównie wtedy gdy ja chcąc nie chcąc muszę zrobić coś w domu. Poza tym gdy dopisuje pogoda to spędzamy sporo czasu na podwórku i często jeździmy sobie rowerkami. W ruch idą też różne książeczki aktywizujące i nie tylko i choć nie chcę Jej za bardzo męczyć to czasem porobimy np jakieś zadania matematyczne czy zaganiam ją do samodzielnego czytania ;). Jak widzicie ostatnio raczej nie zdarza się nam tworzyć w domu jakiś mniejszych, konkretnych prac plastycznych ale to nie oznacza, że całkowicie zrezygnowałyśmy z kreatywnych działań... Poprostu jak już to szalejemy i bawimy się w nieco większym formacie ;).

Dziś kolejny raz właśnie coś z tej serii. :)
Do naszej zabawy potrzebne były przede wszystkim butelki z psikaczem np. po płynie do mycia szyb. Udało mi się nazbierać ich kilka więc potem wystarczyło rozpuścić w wodzie farby, przelać i zaczynamy. :)


ramach rozgrzewki Dusia miała do dyspozycji biały brystol rozłożony na trawie.
Na początku delikatnie, po małym psiknięciu a potem coraz więcej i z większym entuzjazmem ;)

piątek, 24 lipca 2015

Piankowe szaleństwo

Wiecie co jest fajne w Dzieciach... z jednej strony mają coś takiego, że wiele by chciały, podoba im się połowa zobaczonych w tv zabawek itd a z drugiej wręcz przeciwnie... potrafią się jednak cieszyć najdrobniejszymi rzeczami i często coś zwykłego, taniego sprawia, że mają frajdę. Wystarczą np bańki mydlane, podziurawiony stary wąż ogrodowy który robi za fontannę albo pamiętacie nasze ostatnie giga kartonowe klocki? Dziś właśnie chciałam pokazać wam kolejną tego typu zabawę...

Tym razem w roli głównej wystąpiła pianka do golenia :) Zakupić należy tylko najtańsze opakowanie owego produktu i ewentualnie jeszcze barwniki spożywcze w płynie. Jeśli jednak nie ma się akurat barwników to można je zastąpić tak jak ja poprostu farbami. :)
Do 4 nieco większych pudełeczek wpsikałam piankę, dodałam po trochu rozpuszczonych w wodzie farb i wymieszałam. Potem zwinęłam dywan, i kierowana doświadczeniem rozłożyłam na podłodze folię co by potem było nieco mniej sprzątania. ;)


No i teraz można zaczynać zabawę... My na początku postanowiłyśmy otworzyć lodziarnie. Dusia na kartkach narysowała różne rożki, kielichy, miseczki...

piątek, 3 lipca 2015

Giga kartonowe klocki

Kilka pierwszych dni wakacji już za nami... Na szczęście póki co cały czas towarzyszy nam piękna pogoda... Czasem mam ochotę rzeknąć uff jak gorąco, puff jak gorąco... ale zdecydowanie bardziej wolę upał niż gdyby miało być szaro, buro i ponuro.
Dni mijają nam spokojnie, może bez większych atrakcji ale narazie jakoś strasznie to się nie nudzimy. Pluskamy się w basenie, trochę na rowerkach śmigamy no i wymyślamy różne rzeczy na podwórku bądź w domu. Np. zarówno wczoraj jak i dziś dominowały u nas giga kartonowe klocki :-D.


Koszt "wyprodukowania" takiej zabawki jest praktycznie zerowy... W związku że moja mama pracuje na stacji benzynowej to kartonów mogę mieć ile chce, bo tam zawsze po dostawach jest ich multum. Wystarczy przywieść, zainwestować grosik w jakąś taśmę a potem poprostu na nowo poskładać i posklejać.
A co można robić z takimi klockami? Oj wiele rzeczy... Zresztą sami zobaczcie :-) .

Można budować wieże... Mniejsze, większe, proste, koślawe...

wtorek, 26 maja 2015

Dusiowe stylizacje

Dusia od czasu do czasu lubi pobawić się modą... Nie mówię tu o strojeniu się, wyszukiwaniu ubrań z najnowszych kolekcji itd, bo na to to jeszcze za mała no i póki co to nadal głównie ja decyduje co zakłada. Choć od jakiegoś czasu zdarza się Jej już zaprotestować czy wybrać samemu którą np. bluzkę założy.
Córcia przerobiła już kilka szkicowników, w których to musiała zaprojektować stroje np TAKI albo kilkukrotnie korzystała z gazetowych wycinanek by tworzyć swoje kolekcje  KLIK. Dziś też zakupiłam Jej w Biedronce mega fajną, kreatywną książkę do uzupełniania o modowej tematyce za jedyne 10zł ale o niej będzie innym razem. Teraz chciałam pokazać Wam w co bawiłyśmy się wczoraj :)

Potrzebowałyśmy jakąś postać mniej więcej o wielkości Dusi, więc na szarym papierze tak na szybko odrysowałam własnie Ją. 


Teoretycznie mogłyśmy poprostu namalować coś na tym ale było by to za nudne więc owa postać posłużyła nam jako taki płaski manekin. Szkoda było mi do zabawy brać świeżo wypranych i wyprasowanych ubranek więc przytargałam ze strychu woreczek z ciuszkami z których Dusi ostatnio wyrosła. Do tego jeszcze wyciągnęłam z szafki kilka czapeczek i szaliczków.

sobota, 28 lutego 2015

Zapałkowa zabawa

Dziś  chciałam pokazać Wam pewną zabawę... Genialną w swej prostocie i zarazem mega tanią, bo wystarczy zainwestować kilka groszy w zapałki. Pomysł na owe zajęcie znalazłam TUTAJ.

Wystarczyło, że przygotowałam kilka szablonów z wzorami...


... a potem Dusia musiała je odwzorować... ale tak toćka w toćkę... zwracając w szczególności uwagę na to w którą stronę ułożona jest główka zapałki.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Śnieg w domu? Czemu nie!

Nie raz już to pisałam ale zima nie jest moją ulubioną porą roku... Za to jako dziecko oczywiście bardzo za nią przepadałam... Nie przeszkadzał mroź a czym większe zaspy tym lepiej... Dlatego wcale nie dziwię się Dusi, że jak w drugi dzień Świąt spadło trochę śniegu to odrazu chciała na dwór... Niestety było go za mało by ulepić bałwana czy poszaleć na śniegu. Co jedynie pobiegaliśmy po czyimś polu, porzucaliśmy się i powstało kilka aniołków.
Własnie ze względu na Dziecko me chciałabym, żeby choć na kilka dni przyszła do nas taka prawdziwa zima... najlepiej podczas ferii albo tak poprostu jak ja będę też w domu by z nią wychodzić i szaleć na białym puchu. Jednak póki co nie zapowiada się na to ale mamy dopiero początek stycznia więc zobaczymy...

Zanim jednak to nastanie (o ile nastanie) urządziłam Dusi w domu małą namiastkę zimy... Stworzyłyśmy sztuczny śnieg...

Do jego wykonania wykorzystałyśmy 1,5 opakowania pianki do golenia i duuużooo sody - 11 torebek ;)
Obydwie rzeczy zmieszałyśmy razem a potem była zabawa...


Oczywiście na początku musiałyśmy ulepić bałwanka... No bo jak to tak...? Jest śnieg a bałwana miało by nie być?