Strony

niedziela, 4 czerwca 2017

Bajki z dna szuflady

Coś sobie dziś uświadomiłam... Niby na blogu co jakiś czas pojawiają się wpisy z książkami dla Dzieci ale ostatnio wszystkie napisane były przez moją Siostrę... Zerknęłam do archiwum i... o matulu... ostatnia recenzja strzorzona prze zemnie ukazała się na początku marca... Jeszcze sobie pomyślicie, że z Dusią wcale nie czytamy a przecież tak nie jest. Ok, nie pochłaniamy dziesiątek pozycji w miesiąc ale jednak po kilka sztuk się zdarza. Dla niektórych zapewne to mało ale jak to się mówi lepszy rydz niż nic ;). Szczerze powiedziawszy więcej czytania było gdy Dziecko me chodziło do przedszkola, bo teraz jak jest szkoła to wiecie a to prace domowe a to czytanki, no i też co i rusz jakieś gazetki do przejrzenia pojawiają się.
Dusia zresztą nie pała miłością do samodzielnego pochłaniania lektur ale wyciągając średnią to jedną w miesiącu przerobi. Zazwyczaj czytam jej ja co bardzo lubię a i Ona mimo, że ma już  9 lat nie protestuje, wręcz przeciwnie. Jakie książki pojawiają się u nas? Różne :P Choć napewno często jest coś co wyszło spod pióra Pani Holly Webb  no ale nie tylko. Zresztą jeśli jesteście ciekawi co przeczytałyśmy w tym roku to zerknijcie TUTAJ.

A teraz po tym nie wiem czy potrzebnym wstępie ;) przechodzę do tego co ma być najważniejsze w tym wpisie, czyli prezentacja książki :)

"Bajki z dna szuflady"
Wyd. Skrzat


Powiem Wam szczerze, że po przeczytaniu tytułu w pierwszym momencie miałam pod powiekami taki obraz: strych a na nim stara, zakurzona komoda... w jednej z szuflad sterta pożółkłych kartek a na nich zapisane jakieś dawne, mało znane historyjki. Przyznać jednak mi musicie, że wygląd okładki nijak ma się do tych mych wyobrażeń, dlatego i ja sama szybko stwierdziłam, że ta szuflada to napewno nie w jakieś antycznej komodzie :). Baaa... tak naprawde to okazało się, że nawet nie chodzi o żaden prawdziwy mebel tylko o "na dnie szuflady wyobraźni..." No to teraz wszystko się zgadza i pasuje do siebie :)


Jest to książka autorstwa Joanny Baran skierowana do dzieci w wieku od sześciu do dziewięciu lat składająca się z 17 bajek.  Muszę przyznać, że sposób, w jaki autorka wpadła na ich napisanie był naprawdę ciekawy i zdradza go już na samym początku.  Mianowicie przyśniła Jej się grupka dzieci pochodzących z różnych stron świata (np Matsou z Japonii, Mario z Włoch, Noemi - mała elegantka z Paryża, nieśmiało uśmiechający się Duńczyk - Niels czy Emily pochodząca z Anglii), które zapragnęły, aby opowiedziała każdemu z nich bajkę. Zadanie pierwotnie nie wydawało się niczym trudnym ale był pewien haczyk który polegał na tym, że każda z opowieści miała być czymś nowym, czego dotąd nie słyszały, a dodatkowo musiało się w nich znaleźć coś co wiązało się w jakiś sposób z krajem pochodzenia danego dziecka.  Joanna Baran na dnie szuflady swojej wyobraźni znalazła mnóstwo pomysłów na nowe bajki, które postanowiła w końcu spisać i tym oto sposobem powstały „Bajki z dna szuflady” :).

Po takim rozpoczęciu nie pozostało nam nic innego jak szybko zapoznać się z poszczególnymi bajkami i spróbować wyłapać charakterystyczne motywy. W związku, że nie znamy, historii i kultury każdego z krajów nie było to dla nas takie oczywiste no ale właśnie... Dzięki tej lekturze dowiedziałyśmy się też czegoś nowego i zarazem ciekawego :).

Chcecie wiedzieć o czym są poszczególne bajki? Ok, uchylę rąbka tajemnicy ;) Pojawiło się np coś o angielskim detektywie Sherlocku, o ikebanie czyli japońskiej sztuce narodowej, było też nawiązanie do baśni Andersena, zdradzono czego najbardziej bała się księżniczka Hildegarda, dlaczego żyrafy mają długie szyje, a wilki wyją do księżyca i wiele innych fascynujących historyjek :)  Dusi najbardziej podobała się bajka prawie duńska, chińska, afrykańska, słowacka i ukraińska choć tak naprawdę wszystkich słuchała z zainteresowaniem i tylko przy dwóch kręciła nosem (bajka prawie czeska i angielska).


Joanna Baran zręcznie konstruuje niedługie fabuły, które są intrygujące ale napisane zrozumiałym językiem. Bohaterami opowiastek są zarówno ludzie jak i zwierzęta co sprawia pewnego rodzaju urozmaicenie. Dodatkowo historyjki prowokują do rozmowy ponieważ ukazują różne zachowania, cechy a i niektóre zawierają w sobie jakieś morały.  Autorka przekonuje m.in o tym, że warto mówić innym o swoich uczuciach, gdyż ich ukrywanie może prowadzić do nieprzyjemnych sytuacji,  zwraca też uwagę na to, że próżność i zbytnie wychwalanie może być zgubne albo, że rozwaga jest równie pożądana co i odwaga.

Treść, choć najważniejsza, to jednak w przypadku książek dla Dzieci liczy się też coś jeszcze... ilustracje... a te które ukazane są w "Bajkach z dna szuflady" są, barwne, bogate w szczegóły i zawierają elementy wiążące je z nastrojem i tematyką każdej z opowiastek... No poprostu piękne :)  Ich autorką jest Alicja Rybicka.




14 komentarzy:

  1. Wygląda bardzo sympatycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęciłaś mnie i to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli wiekowo dla nas. Ilustracje cudne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem sceptycznie nastawiona do kategoryzowania książek ze względu na wiek dziecka, a już zwłaszcza tak wąsko. Rozumiem: przedszkolaki, uczniowie podstawówki, nastolatki, młodzież, ale 6-9? Jak dla mnie to już przesada. Sama inspiracja (sen) bardzo intrygująca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja generalnie też sceptycznie podchodzę do narzuconych przedziałów wiekowych, bo każde Dziecko jest inne... Czemu akurat taki do tej książki? Nie wiem...

      Usuń
  5. Autorka miała rewelacyjny pomysł na książkę. A wiesz, podobne skojarzenie miałam po tytule (z tą szafką na strychu)... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj kiedyś też czytałam moim dzieciom książeczki, kiedy to było...? dawno :)

    OdpowiedzUsuń